Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Łukasz Rudzewicz: Zawsze wychodzimy na parkiet, aby wygrywać

Łukasz Rudzewicz: Zawsze wychodzimy na parkiet, aby wygrywać

fot. archiwum

Za siatkarzami z Suwałk udany wyjazd do Krakowa, z którego Ślepsk przywiózł komplet punktów, pokonując bez straty seta graczy Hutnika. Doświadczony środkowy bloku ekipy suwalczan, Łukasz Rudzewicz, zdradza, że tegoroczne ambicje Ślepska Suwałki sięgają aż do finałów ligi. – W poprzednim sezonie wywalczyliśmy brązowe medale, więc teraz chciałoby się zajść jeszcze wyżej i sięgnąć po jeszcze cenniejsze krążki. Mam nadzieję, że zagramy w finale – w rozgrywkach 2014/2015 zabrakło nam do niego kilku piłek – przypomina Rudzewicz.

Hutnik Kraków nie sprawił wam niemiłej niespodzianki – komplet punktów zapisaliście po krótkiej, trzysetowej walce. Taki właśnie był wasz plan na to spotkanie?

Łukasz Rudzewicz: – Powiem szczerze, że tak – jadąc do Krakowa, liczyliśmy na szybkie zwycięstwo 3:0 z Hutnikiem, jednak doskonale wiedzieliśmy, że przeciwnicy będą chcieli postawić nam opór. I tak momentami było – „odskakiwaliśmy” na pięć, sześć punktów, po czym rywal nagle gonił wynik. Nie da się ukryć, że Hutnik to bardzo młody zespół, prezentujący nieco „szaloną” siatkówkę. Jego zawodnicy niczego się nie boją, rzucają się, grają szybko, uderzają mocno, a jeśli pojawia się blok – idą dalej, nie przejmując się zupełnie tym, co było. Oni „żyją” po prostu każdą następną akcją meczu.



Beniaminek ligi stanowi zawsze sporą niewiadomą. Na ile – choćby w kwestii składu – był nią dla was borykający się ostatnio z problemami Hutnik?

– Ja osobiście kojarzyłem z tego składu tylko dwóch zawodników, reszta nazwisk niewiele mi mówiła. O Hutniku Kraków nie było praktycznie materiałów do analizy, w dodatku do niedawna nie wiedzieliśmy w ogóle, czy zespół ten przystąpi ostatecznie do rozgrywek. Tak naprawdę nawet oni tego w sumie nie wiedzieli… Należy też wspomnieć, że pierwszy mecz Hutnika nie odbył się. To była dla nas naprawdę wielka niewiadoma. Inauguracyjny set spotkania w Krakowie opisać można najkrócej jako rozpoznanie. Nastawialiśmy się na jedno – że będą grali szybko i przed siebie.

Gracze Hutnika szukali swoich szans – w secie numer dwa remisowali z wami 13:13 i wydawało się, że są w stanie odrodzić się i pokrzyżować wam szyki. Reakcja Ślepska na poczynania rywali była jednak szybka…

– To prawda, z remisu 13:13 zeszliśmy z boiska na drugą przerwą techniczną przy stanie 16:13. W dalszych fragmentach tej partii nie pozwoliliśmy już rywalom na wyrównanie. Wiedzieliśmy, że prezentując „swoją” siatkówkę, na pewno zapiszemy na koncie wygraną. Swój wkład w to zwycięstwo miał też nasz statystyk, który w trakcie meczu podpowiadał nam co, jak i gdzie, a wszystko, co nam mówił, sprawdzało się. Oczywiście, są pewne elementy, które musimy poprawić. Gdyby każdy z nas zaprezentował swoją optymalną grę, pewnie skończylibyśmy to spotkanie jeszcze wcześniej.

Jak na razie wasz ligowy bilans to jedna wygrana i jedna porażka. Co zadecydowało, że w waszym pierwszym w tym sezonie spotkaniu ulegliście GKS-owi Katowice? Gra we własnej hali nie przyniosła wam szczęścia.

– Faktycznie, był to pierwszy mecz przed naszą własną publicznością i niestety nie udało się rozstrzygnąć go na naszą korzyść. A spotkanie rozpoczęło się fajnie – od ciekawej, zwycięskiej dla nas walki w secie numer jeden. Analizując mecz z GKS-em Katowice i porównując go ze sparingami z okresu przygotowawczego, okazało się, że ta pierwsza, wspomniana partia była dla nas najlepsza pod względem ataku spośród wszystkich partii rozegranych ostatnio potyczek, natomiast następne dwa sety były to nasze najsłabsze sety. O końcowym wyniku zadecydował pierwszy atak i przyjęcie.

Jakie są wasze ambicje na nowy sezon ligowy i czego spodziewać się można po Ślepsku w meczu trzeciej kolejki? Zagracie w niej z mistrzem ubiegłorocznych rozgrywek, Victorią Wałbrzych, która napsuła wam sporo krwi w półfinałach rozgrywek 2014/2015. Jesteście żądni zwycięstwa z tym zespołem?

– Zdecydowanie tak – zawsze zresztą wychodzimy na parkiet, aby wygrywać. Jeśli chodzi natomiast o ambicje na nowy sezon – nasi działacze myślą o pierwszej piątce. Taki jest wstępny, „odgórny” plan, jednak wiadomo, że każdy z nas chciałby się znaleźć co najmniej w półfinałach ligi. W poprzednim sezonie wywalczyliśmy brązowe medale, więc teraz – co naturalne – chciałoby się zajść jeszcze wyżej i sięgnąć po jeszcze cenniejsze krążki. Mam szczerą nadzieję, że zagramy w finale – w rozgrywkach 2014/2015 zabrakło nam do niego dosłownie kilku piłek. Tegoroczny finał musi być już nasz.

Rozmawiała Sylwia Kuś-Vega

źródło: przegladligowy.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved