Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Łukasz Rudzewicz: Mam nadzieję, że zdobędziemy kolejny medal

Łukasz Rudzewicz: Mam nadzieję, że zdobędziemy kolejny medal

fot. slepsksuwalki.pl

– Mam nadzieję, że styczeń zaczniemy od zwycięstwa. Mamy już rozegrane dwa mecze w drugiej rundzie, oba przegrane, więc nie możemy już sobie pozwolić na kolejne porażki – mówi Łukasz Rudzewicz, środkowy Ślepska Suwałki. Liczy on, że w tym sezonie suwalski klub ponownie stanie na podium rozgrywek zaplecza PlusLigi.

Na początek chciałbym się jeszcze cofnąć do poprzedniego roku, bo był on najlepszy w historii Ślepska. Zdobył on pierwszy medal w I lidze, zagrał w Pucharze Polski z ekipą z PlusLigi, a na dodatek w obecnym sezonie wygrał pierwszą część rundy zasadniczej, więc chyba ten okres możecie zaliczyć do udanych?



Łukasz Rudzewicz: – Jak najbardziej, był to historyczny rok dla Ślepska, bo zdobył on medal w I lidze. Dla mnie też był to pierwszy taki sukces, więc tym bardziej cieszyłem się, że osiągnąłem go z tym klubem. Wszyscy obiecali, że w nowym sezonie będzie jeszcze lepiej, ale na początku obecnych rozgrywek okazało się, że nie do końca udało się szybko zbudować zespół i z takich zawodników, z jakich działacze by chcieli. Jednak z drugiej strony stworzony został zespół, który wygrał pierwszą rundę, z czego należy się cieszyć. Czekamy teraz na kolejne mecze. Na pewno runda rewanżowa będzie trudniejsza. Potem przyjdą play-off i w końcu zagramy o coś, dopiero wówczas przyjdzie stres i poznamy wartość wszystkich zespołów. Mam nadzieję, że w tym roku również zdobędziemy kolejny medal, choć liczę na nieco inny jego kolor.

W pierwszej rundzie wygraliście 9 meczów z rzędu, w kilku kolejkach obroniliście fotel lidera, co nie udawało się innym zespołom. Wychodzi więc na to, że jesteście mocni nie tylko siatkarsko, ale także psychicznie…

Dokładnie tak. W pierwszej rundzie pokazaliśmy, że przegrywając, potrafimy wejść w mecz na nowo, odrodzić się, doprowadzić do tie-breaka, którego później wygrywaliśmy. Budowało to naszą drużynę. Oczywiście, na koniec roku przytrafiły nam się też porażki, ale wierzę, że szybko powrócimy na zwycięską ścieżkę. Tym bardziej, że wrócił do nas Kamil (Skrzypkowski – przyp. red.). Jest to bardzo dobry zawodnik, który na pewno dużo nam pomoże i uspokoi przyjęcie. Bardzo na niego liczymy w drugiej części sezonu. Na pewno będzie on mocnym punktem naszej drużyny.

Wspomniał pan o porażkach na koniec roku. To był dość specyficzny okres dla  was, bo dwukrotnie graliście po dwa mecze z rzędu. Trener wspominał, że może być to dobre przygotowanie pod play-off. Faktycznie tak to traktowaliście?

– Nie było to zaplanowane od razu. Było trochę szukania oszczędności przez nasz klub oraz przez inne kluby, z którymi graliśmy. Ale na pewno trener miał rację, bo grając jeden mecz w tygodniu, nie jesteśmy w stanie przygotować się do fizycznego i psychicznego zagrania dwóch meczów pod rząd. Wiemy, że tak właśnie będzie w play-off. Musimy do tego przystosować nasze organizmy. Trener na pewno chciał zobaczyć, jak poradzimy sobie w takiej sytuacji. Wyciągnie na pewno z tego dużo wniosków, które pomogą nam lepiej przygotować się do decydujących meczów.

Dwa razy przegraliście z GKS-em. To taki przeciwnik, który wam po prostu nie leży?

– Faktycznie z GKS-em przegraliśmy dwa razy. Ale w Katowicach zagraliśmy bardzo słaby mecz, chyba najgorszy w tym sezonie. Przeciwnik wcale nam się nie postawił, bo zaprezentował się bardzo słabo, ale my zagraliśmy jeszcze gorzej. Może przyszło już zmęczenie pierwszą rundą, a wszyscy myślami byli już przy świętach i przerwie świąteczno-noworocznej. Wszyscy chcieliśmy pokazać się z dobrej strony, może właśnie dlatego nic nam nie wychodziło. Wystarczyło zagrać nawet słabiej niż dwa dni wcześniej w Krakowie, żeby wygrać z GKS-em. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze z nim w play-off i wtedy my będziemy górą.

Jak obecnie wyglądają wasze przygotowania do kolejnego meczu ligowego? Macie obecnie dużą przerwę.  

– Wiedzieliśmy, że grając wcześniej mecze z Espadonem i GKS-em, będziemy mieli większą przerwę. Dzięki temu mogliśmy odpocząć psychicznie od siatkówki, od kolegów z drużyny i na nowo nabrać chęci do trenowania. W poprzednim tygodniu bardzo ciężko pracowaliśmy na siłowni i w hali. Treningi były wyczerpujące, mocno dostawaliśmy w kość od trenera. Przechodziliśmy minicykl przygotowawczy, co na pewno zaprocentuje pod koniec fazy zasadniczej i w play-off. Mam nadzieję, że wówczas będziemy mieli więcej siły niż pozostałe zespoły.

Wasz mecz z Hutnikiem stoi pod znakiem zapytania. Nie obawiacie się, że wypadniecie z meczowego rytmu?

– Jest zawsze taka obawa, że jeśli nie gramy, to rytm meczowy może zostać zaburzony. W tym tygodniu ruszyliśmy normalnym cyklem przygotowawczym do meczu z Hutnikiem. Obecnie wiem tylko tyle, że odeszło z niego kolejnych czterech zawodników. Najprawdopodobniej krakowski zespół dokończy tę rundę, grając młodymi chłopakami. Na razie nie mamy żadnej informacji, żeby ten mecz się nie odbył, więc spokojnie się do niego przygotowujemy. Mam nadzieję, że styczeń zaczniemy od zwycięstwa. Mamy już rozegrane dwa mecze w drugiej rundzie – oba przegrane, więc nie możemy już sobie pozwolić na kolejne porażki. 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-01-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved