Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

Łukasz Marciniak: Przy takiej publiczności chce się grać w siatkówkę

fot. Paula Lesiak - KSZO Ostrowiec Św.

– Niewyobrażalne jest to, co działo się w hali. Przy takiej publiczności chce się grać w siatkówkę. Ona nam bardzo pomaga. W tym meczu pokazaliśmy jaką siatkówkę potrafimy grać – powiedział po wygranej z zespołem z Jarosławia Łukasz Marciniak, szkoleniowiec drużyny z Tarnowa.

W przedświąteczny weekend siatkarki Grupy Azoty PWSZ Jedynki Tarnów sprawiły niespodziankę, pokonując we własnej hali wyżej notowany zespół z Jarosławia. Mimo że przegrały pierwszego seta, to później potrafiły wznieść się na wyżyny swoich możliwości i pokonać faworytki w czterech partiach. – Na to zwycięstwo zapracowały wszystkie dziewczyny, cały sztab trenerski i kibice. Niewyobrażalne jest to, co działo się w hali. Przy takiej publiczności chce się grać w siatkówkę. Ona nam bardzo pomaga. W tym meczu pokazaliśmy jaką siatkówkę potrafimy grać. Sami zastanawiamy się nad tym, co dzieje się z nami w pierwszych setach, ale najważniejsze jest to, że trzy punkty zostały w Tarnowie – skomentował Łukasz Marciniak, szkoleniowiec Grupy Azoty, który liczy, że jego podopieczne w kolejnych meczach pójdą za ciosem. – Po świętach wracamy do pracy. Będziemy ciężko trenować, żeby odpalić od stycznia. Chcemy dobrze przepracować okres świąteczno-noworoczny, a od stycznia być nową Jedynką Tarnów – dodał Łukasz Marciniak.



Radości z odniesienia zwycięstwa nie ukrywały także zawodniczki, które sprawiły sobie i kibicom doskonały prezent bożonarodzeniowy. – Bardzo cieszę się, że ta drużyna tak walczy i że mogę być jej częścią. Mam nadzieję, że będzie więcej meczów, w których tak będziemy się cieszyć. Tym razem wychodziło nam niemal wszystko. Dobrze grałyśmy w ataku, w obronie i bloku. Jestem dumna z mojej drużyny – zaznaczyła Karolina Szczygieł, rozgrywająca drużyny z Tarnowa.

Odmienne nastroje panowały po drugiej stronie siatki. Przyjezdne liczyły na komplet oczek w Tarnowie, a do Jarosławia wróciły z zerowym dorobkiem. Nie ma się więc co dziwić, że zirytowany grą swojego zespołu był szkoleniowiec San-Pajdy. – Trudno jest podsumować tak fatalny mecz w wykonaniu swojego własnego zespołu. Była to intelektualna zapaść, porażka. To wszystko, co mogę powiedzieć o tym spotkaniu – krótko skomentował niemoc swoich zawodniczek Piotr Pajda, szkoleniowiec zespołu z Jarosławia. Na jego ławce trenerskiej zasiadł też Michał Betleja, który znalazł się w sztabie trenerskim San-Pajdy, a jeszcze niedawno prowadził siatkarki z Tarnowa. – Dziewczyny z Tarnowa zagrały na dużym zaangażowaniu, bardzo fajnie taktycznie. Za to u nas zabrakło chłodnej głowy. W tym meczu było dużo emocji, zresztą zawsze tak było w Tarnowie. Przyjeżdżając tutaj, odczuwa się dreszczyk emocji. Ale trzeba mieć w głowie, że to jest sport. Trzeba być profesjonalistą, na boisku nie ma sentymentów – zakończył Michał Betleja.

źródło: opr. własne, starnowa.tv

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved