Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Łukasz Makowski: Moim marzeniem było grać w PlusLidze

Łukasz Makowski: Moim marzeniem było grać w PlusLidze

fot. Tomasz Tadrała

– Jako plusligowy świeżak mam sporo do nauczenia się. Na pewno będę bacznie obserwował kolegów i pracował nad sobą. W tym sezonie będę gryzł parkiet, aby jak najlepiej trenować, jak najwięcej grać i zająć z klubem jak najwyższe miejsce w PlusLidze – mówi nowy rozgrywający Indykpolu AZS Olsztyn, Łukasz Makowski.

Większość swojej dotychczasowej kariery spędziłeś na parkietach I ligi, ale przez ostatnie miesiące walczyłeś za granicą. Jak z perspektywy czasu oceniasz zakończony już sezon i grę na niemieckich parkietach?



Łukasz Makowski: – Ja do teraz nazywam to przygodą z siatkówką, a nie karierą, bo karierą nazwę to, jak założę koszulkę z orzełkiem na piersi. Co do gry na niemieckich parkietach to grałem w niższej klasie rozgrywkowej, ale w bardzo dobrym klubie, który z roku na rok chce robić awans i grać w Bundeslidze. Kilka sezonów temu z finansowania wycofał się główny sponsor, czyli Generali, a teraz drużyna powoli się odbudowuje. W lidze wygraliśmy 18 na 18 meczów, w jednym tracąc tylko punkt. Bardzo dobrze wspominam ten sezon. Poznałem tam super ludzi, kulturę i mentalność. Szefem klubu jest były trener Generali Unterhaching, Mihai Paduretu. To człowiek, który wie, co robi i mam nadzieję, że jak najszybciej wprowadzi zespół do Bundesligi.

Kolejnym twoim przystankiem w karierze będzie AZS Olsztyn. Dlaczego obrałeś akurat taki kierunek?

– Od dawna marzyła mi się gra w Olsztynie. Zawsze twierdziłem, że AZS to bardzo dobrze poukładany klub z siatkarskimi tradycjami. Miasto też żyje siatkówką. Pierwsze rozmowy pojawiły się w poprzednim sezonie, ale klub zatrudnił innego rozgrywającego. Jestem bardzo szczęśliwy, że teraz do nich wróciliśmy. W ogóle się nie zastanawiałem, od razu powiedziałem tak. Na temat AZS-u nie słyszałem żadnej negatywnej opinii. Do tego dochodzi jeszcze bardzo dobry sztab trenerski. Mam nadzieję, że szybko złapię z nim wspólny język.

To będzie twój pierwszy sezon w PlusLidze. Dla wielu zawodników gra w elicie jest jednym z siatkarskich marzeń. Ty też tak do tego podchodzisz? To był jeden z celów do zrealizowania, które postawiłeś przed sobą jakiś czas temu?

– Mimo przeciwności losu nigdy się nie poddawałem. Zawsze moim marzeniem było grać w PlusLidze i założyć koszulkę z orzełkiem na piersi. Cały czas w to wierzyłem i nadal wierzę. Nie jestem zawodnikiem, który ma „plecy” w tym sporcie. Do tego miejsca, w którym się teraz znalazłem, doszedłem sam ciężką pracą przez poprzednie lata. Nigdy nie miałem chwili zwątpienia, nie złożyłem broni mimo tego, że nie miałem możliwości gry w PlusLidze, bo zawsze kończyło się na rozmowach. A w I lidze nie chciałem grać, bo walka o nic mnie nie interesuje. To nie dla moich ambicji. Sześć lat gry w I lidze mi wystarczyło. Dlatego stwierdziłem, że albo PlusLiga, albo zagraniczny wyjazd. Zaufał mi trener Poskrobko i Indykpol AZS. Na pewno ich nie zawiodę. Jak zdrowie dopisze, to będę walczył, żeby grać jak najwięcej. Moja praca została dostrzeżona, zaufano mi, za co bardzo dziękuję.

Czego spodziewasz się po rywalizacji w elicie i współpracy z trenerem Gardinim?

– Mam nadzieję, że rywalizacja w elicie wyjdzie zarówno mi, jak i zespołowi na dobre. Grać przeciwko takim nazwiskom jest dużym zaszczytem. Trener Gardini wie, co robi. Mam nadzieję, że szybko złapiemy wspólny język, a nasza współpraca z treningu na trening będzie coraz lepsza.

A nie obawiasz się, że nadchodzący sezon będzie dla ciebie stracony, podobnie jak poprzedni dla Krzysztofa Bieńkowskiego, bowiem głównym reżyserem gry olsztyńskich akademików jest Paweł Woicki?

– Nigdy nie składam broni, więc do głowy nawet nie przychodzą mi takie słowa jak stracony sezon. Dostałem szansę. Mam nadzieję, że ją wykorzystam i zrobię wszystko, żeby jak najwięcej grać. Paweł to świetny i doświadczony zawodnik, także wiem, czego mogę się po nim spodziewać. W swojej przygodzie z siatkówką w MOS-ie Wola Warszawa o miejsce w składzie rywalizowałem z Fabianem Drzyzgą, także żadnej rywalizacji się nie boję.

Rywalizacja o miejsce w składzie z doświadczonym rozgrywającym oraz możliwość podpatrywania innych klasowych graczy na tej pozycji walczących w PlusLidze może pomóc ci stać się lepszym zawodnikiem?

– Jak najbardziej. Zawsze wpatrywałem się w grę Ricardo czy Niko Grbicia. Człowiek uczy się przez całe życie, więc jako plusligowy świeżak mam sporo do nauczenia się. Na pewno będę bacznie obserwował kolegów i pracował nad sobą. W tym sezonie będę gryzł parkiet, aby jak najlepiej trenować, jak najwięcej grać i zająć z klubem jak najwyższe miejsce w PlusLidze.

Zobacz również:
Karuzela transferowa PlusLigi

Co dalej z limitami dla obcokrajowców w Polsce?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved