Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Łukasz Karpiewski: Gdybyśmy wygrali drugą partię, może poszlibyśmy za ciosem

Łukasz Karpiewski: Gdybyśmy wygrali drugą partię, może poszlibyśmy za ciosem

fot. krispolwrzesnia.pl

– Pracujemy nad tym, aby w każdym meczu zdobywać punkty. Niestety, czasami zdarzają się porażki. Siatkówka jest grą błędów. Tym razem my popełniliśmy ich więcej i przegraliśmy – powiedział po porażce w Szczecinie z Espadonem atakujący APP Krispolu Września, Łukasz Karpiewski.

Kilka tygodni temu w walce o awans do kolejnej rundy Pucharu Polski APP Krispol Września pokonał po tie-breaku w Szczecinie miejscowy Espadon, ale kiedy przyszło do rywalizacji o ligowe punkty, ta sztuka już mu się nie udała. Podopieczni trenera Gerymskiego nie ukrywali rozczarowania po sobotnim spotkaniu, w którym nie urwali nawet seta zachodniopomorskiemu zespołowi. – Przyjechaliśmy do Szczecina z zamiarem odniesienia zwycięstwa. W poprzednim tygodniu wygraliśmy z zespołem z Ostrołęki za trzy punkty. Liczyliśmy, że pójdziemy za ciosem i wywieziemy z trudnego terenu kolejne punkty. Tym razem nam się to nie udało – podkreślił Łukasz Karpiewski.



Jednak nie można powiedzieć, iż było to jednostronne widowisko. Ekipa z Wielkopolski dzielnie stawiała opór przeciwnikom. Ba, miała nawet kilka okazji, by wygrać chociażby seta. Wystarczy wspomnieć, że w drugiej partii prowadziła 24:20, a nie potrafiła postawić kropki nad i. To był kluczowy moment pojedynku, bowiem odwracając tę część meczu na swoją korzyść, szczecinianie nie wypuścili okazji na zwycięstwo. – Mieliśmy taką przewagę. Wydawało się, że nie da się jej zaprzepaścić. Niestety, zagraliśmy jak zagraliśmy, zabrakło nam chłodnej głowy w końcówce, przez co przegraliśmy na przewagi – podkreślił atakujący wrzesińskiego zespołu. – Nie wiadomo, jakby się wszystko potoczyło, gdybyśmy wygrali tę partię. Może byśmy poszli za ciosem i wywieźli punkty ze Szczecina, ale teraz można tylko gdybać – dodał.

Podopieczni trenera Gerymskiego na moment zerwali się do walki jeszcze w trzeciej partii, ale szybko roztrwonili czteropunktowe prowadzenie, a później nie mieli już zbyt wiele do powiedzenia. – Po przegranym secie nic strasznego się nie stało. Walczyliśmy o każdą piłkę. Pokazaliśmy to do połowy trzeciego seta. Później przytrafił nam się przestój. My zdobyliśmy cztery punkty, a siatkarze ze Szczecina bodajże szesnaście. Przy takim przestoju nie da się wygrać, chociaż walczyliśmy do końca. Próbowaliśmy zdobyć jak najwięcej punktów, aby wynik jak najlepiej wyglądał – powiedział Karpiewski.

Początek sezonu Krispol miał bardzo udany, ale od porażki z GKS-em Katowice nie osiąga już tak dobrych wyników. Wprawdzie po drodze przytrafił mu się świetny mecz w Nysie, ale także kilka innych niepowodzeń, które zepchnęły go na siódme miejsce w tabeli. – Liga jest bardzo wyrównana. Nie można zlekceważyć żadnego zespołu. Świadczą o tym nie tylko nasze wyniki, ale także rezultaty osiągane przez inne zespoły, które były stawiane w roli faworyta ligi. Z każdym można przegrać i wygrać. Pracujemy nad tym, aby w każdym meczu zdobywać punkty. Niestety, czasami zdarzają się porażki. Siatkówka jest grą błędów. Tym razem my popełniliśmy ich więcej i przegraliśmy – skomentował atakujący Krispolu, przed którym mecz przed własną publicznością z zespołem z Siedlec. KPS ma pewne kłopoty zdrowotne, ale ostatnia jego wygrana z Camperem pokazuje, że we Wrześni może gospodarzom wysoko zawiesić poprzeczkę. – Nie będziemy lekceważyli tego przeciwnika, pomimo tego, że boryka się on z kontuzjami. Na boisko wyjdziemy bardzo zmotywowani, bo bardzo potrzebujemy trzech punktów. Mam nadzieję, że w następny weekend będziemy w lepszych humorach – zakończył Karpiewski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved