Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Łukasz Kaczmarek: W grę wchodził nawet definitywny koniec sezonu dla mnie

Łukasz Kaczmarek: W grę wchodził nawet definitywny koniec sezonu dla mnie

fot. Łukasz Krzywański

– Odkąd gram w siatkówkę, nie miałem żadnej poważniejszej kontuzji. Zaliczam pierwszą taką serię w PlusLidze. Do tej pory przez trzy sezony w Lubinie i ostatni w Kędzierzynie, grałem właściwie od deski do deski. Teraz nie mówimy o skręceniu stawu skokowego, rehabilitacji i powrocie za określony, krótszy czas. W tym wypadku jest zupełnie inaczej – mówi atakujący ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Łukasz Kaczmarek, któy zmaga sięz problemami zdrowotnymi.

Zacząłeś życie normalnego człowieka?



Łukasz Kaczmarek:Tak można to ująć. To dziwne uczucie żyć w takim rytmie. Każdy ma swoją codzienność, zawodowe obowiązki, pewien plan na kolejne dni. Zostałem jednak odcięty od siatkarskiego rytmu w stu procentach. Teraz najważniejszy jest odpoczynek, choć nie będę ukrywał, ja się do tego kompletnie nie nadaję.

A jednak niektórzy mogliby pozazdrościć takiego przymusowego lenistwa.

– Domyślam się. Jeśli jednak jesteś przyzwyczajony do wysiłku fizycznego i nawet poza sezonem szukasz jakiegoś pomysłu na to, żeby się zmęczyć, trudno jest włączyć tryb lenistwa od A do Z. Odpowiednia dawka odpoczynku to dwa-trzy dni na typową, pomeczową regenerację. Wiem jednak, że teraz trzeba swoje przecierpieć, żeby móc wrócić do grania w siatkówkę.

Dokładnie 27 grudnia wybije miesiąc odkąd nie grasz. Długo jesteś w rodzinnych stronach, poza Kędzierzynem?

– Wróciłem do Krotoszyna zaraz po wyjściu ze szpitala, na tydzień czasu. Później wyjechałem do Kędzierzyna, odwiedzić chłopaków, spędzić trochę czasu z zespołem. Byłem na meczu z Olsztynem, chciałem choć z boku pomóc drużynie. Teraz jednak wróciłem do siebie, przed zespołem pucharowa podróż do Niemiec i później od razu do Lubina na PlusLigę. Wybieram się na mecz z Cuprum, daleko z Krotoszyna nie jest, a dodatkowo to bliskie mi miejsce z wcześniejszych sezonów, zatem tym chętniej odwiedzę lubińską halę.

Czyli jak tak właściwie jest? Mówi się o powikłaniach po grypie…

– Nie chcę dokładnie mówić o powikłaniach, nie czas i nie miejsce. Jedno jest pewne. Zdrowie jest najważniejsze. Trzeba słuchać własnego organizmu. Jeśli daje sygnał, że potrzebny jest odpoczynek, nie można bawić się w półśrodki. Kiedy trafiłem do szpitala, pierwsze diagnozy były bardzo kiepskie. W grę wchodził nawet definitywny koniec sezonu dla mnie. A skończyło się na tym, że najprawdopodobniej po świętach wrócę do treningów. To był najmniejszy wymiar kary.

 Co wiadomo na teraz?

– 27 grudnia mam badania w szpitalu w Kędzierzynie. Po nich będą podejmowane kolejne decyzje, co i jak z moim powrotem do treningów.

Ale rokowania są pozytywne?

– Tak sądzę. Odkąd wyszedłem ze szpitala, czuję się dobrze. Trzeba jednak swoje odleżeć, żeby wrócić do pełnego zdrowia. Dlatego nie mogę szarżować. Nie mam nawet takiego zamiaru.

Zajrzyjmy do PlusLigi. Patrząc na tabelę na półmetku rundy zasadniczej wicemistrz z Warszawy dotrzymuje kroku mistrzom. Spodziewałeś się tego?

– Tak, Warszawa na świetną drużynę. Wypadł im atakujący na większość rundy, ale Janek Król pomógł i poradzili sobie z problemami. Verva jest mocna przede wszystkim w linii przyjęcia. Jak z nimi graliśmy, próbowaliśmy wszystkiego, ale nie mogliśmy złamać przeciwnika swoją zagrywką. A jak dobrze przyjmiesz, możesz grać właściwie wszystko. Doceniam klasę drużyny z Warszawy, będzie ciekawa rywalizacja między nami.

Rozmawiał Maciej Piasecki – cały wywiad w serwisie sport.tvp.pl

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-12-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved