Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Łukasz Kaczmarek: Są podstawy do tego, by ta drużyna funkcjonowała rewelacyjnie

Łukasz Kaczmarek: Są podstawy do tego, by ta drużyna funkcjonowała rewelacyjnie

fot. plusliga.pl

Wicemistrzowie Polski niczym walec pokonują kolejne przeszkody na swojej drodze do rundy rewanżowej PlusLigi. W dziewiątej kolejce ich „ofiarą” padli stołeczni siatkarze ONICO. – Są podstawy do tego, by ta drużyna funkcjonowała rewelacyjnie – mówił po meczu na Torwarze atakujący ZAKSY, Łukasz Kaczmarek.

Choć gospodarzom udało się wygrać trzecią partię, to w kolejnej już pokazaliście swoją siłę. Ostatni set to jednak demonstracja waszych możliwości. Mieliście cały czas kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami?



Łukasz Kaczmarek: Tak było na pewno w pierwszych dwóch setach, gdzie bardzo dobrze zagrywaliśmy. Gra układała się tak, jak sobie to wymarzyliśmy i ułożyliśmy. Na początku trzeciego seta warszawianie postawili wszystko na jedną kartę, „kopnęli” nas zagrywką, a my nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić. Później goniliśmy wynik i nawet mieliśmy z nimi kontakt, ale w końcówce znów nie przetrwaliśmy ich naporu. Cieszymy się przede wszystkim z tego, że od samego początku czwartego seta graliśmy koncertowo. Wygraliśmy go bardzo gładko i przywozimy trzy punkty do Kędzierzyna i to jest najważniejsze.  

Na razie nie ma na was mocnych w lidze mistrzów świata. Nie każdy zespół mocny na papierze ukazuje swój potencjał na boisku, wam się to udaje. Jaka jest recepta na sukces tej drużyny?

W 100% źródła tych zwycięstw upatrywałbym na tym, że tworzymy bardzo fajny kolektyw. Nie mamy indywidualności, mamy 14 świetnych zawodników. Myślę, że jesteśmy też bardzo dobrze dobrani pod względem charakterologicznym, każdy drugiego doskonale rozumie. Ten team spirit widać na boisku, ale taka atmosfera jest też poza parkietem. Nie nudzimy się sobą, potrafimy dogadać się ze sobą w każdej sytuacji i myślę, że to jest recepta na nasze dotychczasowe sukcesy.

Dotychczas poprzeczkę najwyżej postawili wam chyba rzeszowianie. Podnieść się w tie-breaku na Podpromiu – to musiało was wzmocnić mentalnie…

Jak najbardziej, zgadza się. Poprzednie spotkania właściwie wygrywaliśmy stosunkowo łatwo. To spotkanie bardzo dużo nam dało, bo pomimo tego, że przegrywaliśmy w 5. secie 12:8, potrafiliśmy odwrócić losy tego meczu i go wygrać. Myślę, że była to dla nas wszystkich też taka nauczka, że nie będziemy zawsze „lali” rywala 3:0 czy 3:1. Nieco zaciemnia obraz tego spotkania fakt, że Resovia jest aktualnie na samym końcu tabeli, ale jest to naprawdę bardzo mocna drużyna. Takie mecze wiele nam dają w kontekście walki, gry w końcówkach. To jak potoczył się ten pojedynek, bardzo dobrze rokuje na przyszłość, a my mamy materiał do tego, by wyciągnąć z tego meczu jakieś detale, których poprawa może decydować o wyniku w przyszłości.

 W drużynie z Lubina często byłeś liderem zespołu, tutaj Sam Deroo czy Aleksander Śliwka potrafią skutecznie wziąć na siebie ciężar gry w ataku. Przywykłeś już do nowej roli na boisku?

– Mam zupełnie inne zadanie, bo w zeszłym sezonie praktycznie większość piłek była posyłana do mnie. Tutaj w ZAKSIE dystrybucja ataku jest rozłożona dużo bardziej równomiernie. W drużynie czuję się bardzo dobrze, właśnie ze względu na ten wspomniany kolektyw. Oprócz tego mamy wyśmienitego, jednego z najlepszych rozgrywających na świecie. Mamy bardzo spokojne, poukładane przyjęcie i Zatiego, najlepszego libero na świecie. Mógłbym tak wymieniać, ale są podstawy do tego, by ta drużyna funkcjonowała rewelacyjnie. Każdy dokłada swoją cegiełkę do tego, byśmy prezentowali się na boisku jak najlepiej. Może momentami nie gramy kosmicznej siatkówki, niesamowicie widowiskowej, bo nie jesteśmy zawodnikami, którzy skaczą dwa metry w górę i atakują po 2. metrze. Po prostu gramy mądrze. Cieszę się, że się tutaj znalazłem, też dlatego, że nie wszystko zależy tutaj ode mnie, a od całej drużyny.

W zeszłym sezonie Torwar okazał się dla was szczęśliwy, bo to zwycięstwem w Warszawie przypieczętowaliście zajęcie 7. miejsca.

Warszawiacy mieli bić się o medale, my byliśmy jedną z drużyn, która przekreśliła ich marzenia. Pod koniec sezonu przyjechaliśmy tutaj i wygraliśmy spotkanie, odbierając im punkty. ONICO przegrało też mecz w Radomiu i przyjechaliśmy tutaj grać play-off. Wygraliśmy tego najważniejszego złotego seta, więc Torwar z zeszłego sezonu wspominam bardzo dobrze.

Wielu mówi, że „mózgiem” waszej drużyny jest Benjamin Toniutti. Dynamika akcji wyprowadzanych przez Francuza jest zupełnie inna niż w twojej poprzedniej ekipie. Trudno było się do tego tempa przyzwyczaić?

Tempo jest inne, co do tego nie ma dwóch zdań, ale myślę, że przy takim rozgrywającym jak Toniutti to nie ma problemu z jakimkolwiek przestawieniem się. To jest raczej taki zawodnik, który potrenuje z tobą dzień czy dwa i już znajdujecie to idealne tempo. Ta komunikacja i zgranie między nami wygląda bardzo fajnie.

Za kilka dni gracie z będzinianami. To powinno być spotkanie, w którym będziecie mogli pozwolić sobie na nieco więcej, jeżeli chodzi o zmiany czy margines błędu…

– Ta liga pokazuje, że nie można mówić o tym, że któraś z drużyn jest słabsza. My wygraliśmy z bydgoszczanami, gładko 3:0, nie „wypuszczając” przeciwnika z 18. Teraz Chemik pojechał do Jastrzębia-Zdroju i wygrał gładko 3:0. Będzinianie pojechali do Rzeszowa i spakowali gospodarzy 3:0, my z kolei tam się męczyliśmy. Dlatego absolutnie w tym sezonie w PlusLidze nie ma łatwiejszych i trudniejszych rywali. Do każdego meczu podchodzimy w 100% skoncentrowani. Teraz mamy dwa dni na regenerację i ważny mecz z MKS-em przed sobą. Będziemy myśleli tylko o tym, by znów wszystko potoczyło się po naszej myśli i potem znów będziemy starali się kolejne dwa dni wykorzystać na odbudowę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-11-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved