Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Łukasz Jurkojć: Pokazywaliśmy dwa oblicza drużyny

Łukasz Jurkojć: Pokazywaliśmy dwa oblicza drużyny

fot. archiwum

– Dla Głogowa jest to najlepszy wynik w historii klubu, więc z tego trzeba się cieszyć. Zrobiliśmy duży krok w porównaniu do wyniku z zeszłego sezonu. Jednak pozostaje spory niedosyt, bo każdy z nas czuł, że jest szansa, aby dostać się do I ligi – powiedział Łukasz Jurkojć, rozgrywający Chrobrego Głogów, który znalazł się w najlepszej czwórce II ligi.

Znaleźliście się w gronie czterech najlepszych drużyn II ligi, ale nie wywalczyliście awansu o szczebel wyżej. Czy mimo tego można mówić o sukcesie głogowskiej siatkówki?



Łukasz Jurkojć: – Dla Głogowa jest to najlepszy wynik w historii klubu, więc z tego trzeba się cieszyć. Zrobiliśmy duży krok w porównaniu do wyniku z zeszłego sezonu. Jednak pozostaje spory niedosyt, bo każdy z nas czuł, że jest szansa, aby dostać się do I ligi.

Świetnie zaczęliście turniej finałowy, bo prowadziliście w pierwszym secie z Mickiewiczem 24:22. Porażka w tej partii trochę podcieła wam skrzydła i rzutowała na cały mecz?

– Zarówno pierwszy set, jak i cały mecz był bardzo szarpany. Momenty dobrej gry przeplatane były słabymi. Końcówka pierwszego seta ułożyła się dla nas bardzo dobrze, jednak nie postawiliśmy kropki nad i. Proste błędy sprawiły, że nie wygraliśmy tej partii. Jestem przekonany, że wygrany pierwszy set dodałby nam skrzydeł, a w zespole z Kluczborka morale by trochę podupadło. Tak się jednak nie stało, a nasza szarpana gra w następnych setach nie pozwoliła nam na odniesienie zwycięstwa.

Szybko się jednak pozbieraliście i wygraliście z Orłem. To mogła być dla was przepustka do tego, by liczyć, że namieszacie w końcowym rozrachunku?

– Po przegranej wiedzieliśmy, że tylko wygrana z Orłem da nam nadzieję na dalszą walkę o I ligę. Na dodatek tylko rezultat 3:0 i duża przewaga punktowa zapewniały nam spokojny sen. Spełniliśmy pierwszy warunek, ale małe punkty mieliśmy bardzo słabe, dlatego musieliśmy czekać na piątkowy mecz. On ułożył się po naszej myśli. Dopiero wówczas wiedzieliśmy, że znaleźliśmy się w czołowej czwórce. Ponownie mieliśmy wszystko w swoich rękach.

W kolejnych dwóch meczach ugraliście jednak tylko seta. Czego zabrakło wam, żeby stawić większy opór zespołom z Ostrołęki i Jaworzna?

– Obserwując przez poprzednie dni zespoły z Jaworzna i Ostrołęki, wiedzieliśmy, że czeka nas bardzo trudne zadanie. Te zespoły były bardzo poukładane. Posiadały też statystyka, który dokładnie analizował grę rywali. Mając już jedną przegraną na koncie, wiedzieliśmy, że nie ma więcej miejsca na pomyłkę. W sobotę stanęliśmy do walki z jaworznianami, ale przegraliśmy dwa pierwsze sety. Dopiero w trzecim zaskoczyła nasza gra, która utrzymywała się do połowy czwartego seta. W końcówce przeciwnicy wykorzystali nasz przestój, przez co mecz zakończył się dla nas wynikiem, który definitywnie zamykał nam drogę do walki o I ligę. Mecz niedzielny był ostatnim, który zagraliśmy w tym sezonie. Śmiało mogę go nazwać podsumowaniem rozgrywek, czyli falowaniem i spadaniem. Były momenty, w których ręce składały się do oklasków, a czasami ciężko było patrzeć na naszą grę.  

To był długi i wyczerpujący sezon, który dla Chrobrego skończył się na turnieju finałowym. Jakie wnioski można po nim wyciągnąć, żeby z lepszym skutkiem zaatakować I ligę w przyszłym sezonie?

– Zarówno w dwóch ostatnich meczach, jak i w całym sezonie zabrakło nam stabilnego poziomu grania. Mieliśmy problem z własną grą. Pokazywaliśmy dwa oblicza drużyny. Nawet w jednym secie potrafiliśmy wykonać akcję stojącą na poziomie PlusLigi, by za chwilę zagrać jak amatorzy. Właśnie ten mankament trzeba wyeliminować, żeby nasza gra w kolejnym sezonie wyglądała znacznie lepiej i pewniej.

Ostatecznie z awansu cieszyły się ekipy z Kluczborka i Jaworzna. Dla ciebie jest to jakieś zaskoczenie? A zdziwiło cię wejście Gwardii do I ligi bocznymi drzwiami?  

– Awans do I ligi wywalczył zespół z Jaworzna, który już nie jeden sezon spędził na tym poziomie rozgrywkowym, oraz Mickiewicz Kluczbork, który będzie beniaminkiem. Patrząc z boku na te drużyny, cieszę się, że do I ligi trafiły zespoły, które mają ambicje, by powalczyć i pokazać się z dobrej strony na tle innych ekip. Dobrze, że nie ma takiej sytuacji, że awansował zespół, który nie ma odpowiednich finansów, by grać na tym szczeblu rozgrywkowym i zrobił awans, żeby od razu pozbyć się miejsca w I lidze albo grałby do grudnia, a w styczniu się wycofał. I liga to nie przelewki. Dobrze, że decyzję o wycofaniu podjęła drużyna z Sanoka. Klub, który już na starcie rozgrywek ma długi i przystępuje do nich na zasadzie albo się uda, albo się nie uda, to jest trochę niepoważny. Dlatego dobrze, że znalazł się klub, który jest stabilny finansowo i ma fajne plany na przyszłość. Gwardia Wrocław wykorzystała szansę, jaka się pojawiła.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-06-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved