Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Lukas Kampa: Mamy za sobą udany sezon, cz. I

Lukas Kampa: Mamy za sobą udany sezon, cz. I

fot. Katarzyna Antczak

– Możemy być usatysfakcjonowani rezultatem i z optymizmem patrzeć w przyszłość – przyznał Lukas Kampa. W pierwszej części rozmowy z naszym portalem Lukas Kampa podsumował sezon w wykonaniu Cerrad Czarnych Radom, a także odniósł się do zdominowania tegorocznych rozgrywek przez ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Rozgrywający ocenił także, co Cerrad Czarni muszą zrobić, aby myśleć o dalszym rozwoju klubu.

Szóste miejsce Cerrad Czarnych Radom to dobry czy zły wynik?



Lukas Kampa: – Zdecydowanie dobry, mamy za sobą udany sezon. Wprawdzie mogliśmy zdobyć więcej punktów, bo mieliśmy kilka spotkań, które nie ułożyło się po naszej myśli. Jednak porównując nas z drużynami, które zajęły miejsca od pierwszego do piątego, możemy śmiało powiedzieć, że byliśmy od nich słabsi. Dlatego fakt, że na koniec sezonu przypadła nam szósta lokata, należy uznać za duże osiągnięcie. Na pewno możemy żałować tego, że nie udało nam się wygrać ani jednego spotkania z Cuprum Lubin, bo były na to szanse, ale w najważniejszych momentach rywale zagrali od nas po prostu o wiele lepiej, byli bardziej konsekwentni. Myślę, że gdyby przed startem rozgrywek ktoś powiedział mi, że będziemy walczyć o piąte miejsce, mając nawet szanse na czwarte, ale ostatecznie zajmiemy szóstą lokatę, przyjąłbym tę ofertę od razu.

Co jest w drużynie Cuprum takiego, że nie potraficie z nim wygrać?

Lubinianie grają bardzo dobrze we własnej hali, są tam niezwykle mocni i trudno ich pokonać.

Nie tylko we własnej hali, bo w Radomiu również nie udało wam się triumfować w pojedynkach z tą drużyną, i to zarówno w tym sezonie, jak i w poprzednim.

Owszem, ale u siebie są jeszcze mocniejsi niż na wyjazdach. Oglądałem ich mecz z Lotosem Treflem Gdańsk, w trakcie którego zdominowali rywala w każdym elemencie. Podobnie zresztą było z Asseco Resovią Rzeszów. Cuprum ma niezwykle mocną drużynę, a zwłaszcza środkowych. Siatkarze tej drużyny zagrywają mocno, a ich serwis jest dość regularny. Lubinianie są bardzo dobrze zorganizowani, a przeciwko takim zespołom gra się niezwykle trudno. Dlatego można żałować tych spotkań, bo na trzy ostatnie mecze w dwóch na pewno mieliśmy jakieś tam szanse. Przegraliśmy 0:3, ale wynik tego nie odzwierciedla, ale ponieważ Cuprum Lubin to naprawdę dobry zespół, to nie jest wstydem, że z nim przegraliśmy. Z drugiej strony to nie jest jedyny rywal, z którym nie wygraliśmy. (śmiech)

W tym sezonie nie wygraliście też chociażby z ZAKSĄ, choć trzeba przyznać, że niewiele brakowało…

Tak, doskonale pamiętam ten mecz z 1. kolejki. To było bardzo ciekawe doświadczenie, nigdy nie przeżyłem podobnego seta, z tak dużą liczbą asów serwisowych, z prowadzeniem pięcioma punktami w decydującym momencie meczu, a w konsekwencji przegraniem całego spotkania. Za każdym razem, jak o tym myślę, to wiem, że ten pojedynek był bardzo dziwny. Z drugiej jednak strony byliśmy niezwykle blisko pokonania drużyny, która była niekwestionowanym liderem tegorocznych zmagań. Pierwsza część sezonu była naprawdę dobra w naszym wykonaniu, w starciach z niżej notowanymi rywalami zachowywaliśmy maksimum koncentracji. Nie powiem, że zwycięstwa przychodziły nam bez większego wysiłku, ale kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku. Jednak już w starciach z takimi drużynami, jak ZAKSA czy chociażby Cuprum, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Ale jestem usatysfakcjonowany naszym rezultatem. Nie jestem zadowolony w stu procentach i nie popadam w euforię, bo być może ta końcówka mogła wyglądać odrobinę lepiej. Na kilka kolejek przed końcem rundy zasadniczej wciąż mieliśmy szansę na walkę o brązowy medal. To byłoby wspaniałe, ale nie wiem, czy nie byłoby to jednak zbyt dużo. Dlatego może jednak lepiej, że wszystko skończyło się tak, a nie inaczej. W końcu ważne jest, żeby piąć się w górę krok po kroku.

Na pewno śledziłeś pozostałe zmagania w PlusLidze, zwłaszcza te o medale. Nie uważasz, że to trochę dziwna sytuacja, że o wiele więcej emocji dostarczyły pojedynki o miejsca 5-8 czy nawet 5-12 niż te o najwyższe lokaty?

Rozmawiałem z wieloma zawodnikami w trakcie sezonu i dla mnie pewnym zaskoczeniem było to, jak bardzo ZAKSA zdominowała tegoroczne rozgrywki. Zaskoczenie nie wynika z faktu, że nie ma dobrych zawodników, przeciwnie, w swoich szeregach miała siatkarzy należących do światowego topu. Po prostu na początku rozgrywek myślałem, że o złoty medal będą walczyć trzy drużyny: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Asseco Resovia Rzeszów i PGE Skra Bełchatów. Wydawało mi się, że różnice pomiędzy tymi zespołami nie będą tak widoczne. Jednak kiedy zobaczy się wyniki i poszczególne mecze… to jest po prostu niewiarygodne, jaką siatkówkę zaprezentowali w tym sezonie kędzierzynianie. W każdym elemencie byli o wiele lepsi od rywali i jak nikt inny zasłużyli na zdobycie mistrzostwa Polski, czego im gratuluję. Grali na najwyższym poziomie przez cały sezon, nie mieli żadnych kryzysów ani wahań formy. Być może faktycznie kibicom rywalizacja ta nie dostarczyła zbyt wielu emocji, ale z pewnością zawodnikom z Kędzierzyna-Koźla to nie przeszkadzało i nic by w tym nie chcieli zmieniać. (śmiech)

Większych emocji nie było też w meczu o brązowy medal.

Zdecydowanie, jeśli w jednym z meczów Lotos Trefl Gdańsk zdobył w trzech setach 44 punkty, no to nie świadczy to za dobrze o poziomie pojedynku. Z pewnością można było spodziewać się więcej po spotkaniu, którego stawką jest trzecie miejsce w PlusLidze. Ja na pewno liczyłem na więcej. W przypadku Asseco Resovii Rzeszów można było przypuszczać, że znaczenie będzie miała jej postawa podczas Final Four Ligi Mistrzów. Może gdyby tam rzeszowianie zajęli wyższe miejsce, mieliby więcej pewności siebie. Jednak finałowy turniej nie przebiegł do końca po ich myśli, oczekiwania na pewno były większe, a przecież mieli swoje szanse w obu meczach. Dlatego jak dwukrotnie przegrasz w taki sposób, na pewno nie pomaga ci to w kolejnych spotkaniach. To było widać, aczkolwiek tak jak powiedziałem wcześniej, ZAKSA zaprezentowała nieprawdopodobną siatkówkę. Na pewno wpływ na dobrą dyspozycję kędzierzynian miał fakt, że nie brali udziału w europejskich pucharach. Nie umniejsza to jednak w żaden sposób temu, że przez cały sezon grali najrówniej.

To był twój drugi sezon w Cerrad Czarnych Radom. Dużo rzeczy się zmieniło w Radomiu, w klubie?

Na pewno wszyscy zawodnicy, którzy zostali w drużynie, poczynili postępy. Myślę, że przyjście Raula Lozano było dużym krokiem naprzód dla klubu. Absolutnie nie mam na myśli tego, że Robert w poprzednim sezonie źle wywiązał się ze swoich obowiązków. Po prostu przyjście tak doświadczonego trenera dla każdego zespołu, dla każdego zawodnika, ale i każdego szkoleniowca czy nawet miasta to niezaprzeczalny atut. Wszyscy mogliśmy czerpać z jego ogromnego doświadczenia. Ponieważ Raul pracował w tak wielu miejscach, mógł zwrócić uwagę na pewne rzeczy i przyczynić się do ich poprawy. Ma to znaczenie zwłaszcza w przypadku klubu, który trzy lata temu dołączył do ekstraklasy i wciąż szuka swojej drogi. Dlatego Cerrad Czarni Radom na pewno zyskają na tej współpracy. Bardzo dobrze się składa, że w Radomiu powstanie nowa hala, dzięki temu zostanie wykonany kolejny krok, aby tutejsza siatkówka rosła w siłę. Bardzo fajnie się gra w hali MOSiR-u, atmosfera jest niepowtarzalna. Ale nie oszukujmy się, większa hala powinna powstać jak najszybciej, bo trudno wyobrazić sobie wielkie siatkarskie imprezy w tym miejscu. Jeśli pojedzie się do Gdańska czy nawet Częstochowy, różnica jest ogromna. W większych halach inaczej gra się w siatkówkę, inaczej reagujesz na pewne rzeczy. W Radomiu jest ogromny potencjał i na pewno nie będzie się trzeba martwić o frekwencję, bo wiemy, jak dużym zainteresowaniem kibiców cieszą się mecze, które rozgrywaliśmy jako gospodarze. Poza tym zawodnicy nie muszą się martwić o kwestie wynagrodzenia, o przelewy na czas. W obecnych czasach to jest bardzo istotny czynnik. Kiedy wiesz, że niczym nie musisz się przejmować, możesz skupić się na grze. Oczywiście tu nie chodzi tylko o pieniądze, ale gdy wykonujesz swoją pracę, to chcesz na czas otrzymać wypłatę. Rozmawiałem z kilkoma zawodnikami i trenerami, którzy słyszeli, że w Radomiu wszystko funkcjonuje poprawnie. Dla klubu to jest bardzo dobra reklama.

Skoro tak dużo mówisz o radomskiej hali, to muszę zapytać, jakie było twoje pierwsze wrażenie, kiedy ją zobaczyłeś?

Nie da się ukryć, że jest ona bardzo specyficzna. Zanim podpisałem w Radomiu kontrakt, rozmawiałem z Dirkiem Westphalem, który powiedział mi „nie spodziewaj się zbyt wiele po naszej fajnej, małej hali”. (śmiech) Na pewno zaskakujący jest jej kolor, nigdy nie widziałem hali ze złotym sufitem. Z pewnością wykorzystujemy atut własnego boiska, a pozostałe drużyny mają spore problemy, żeby się tutaj odnaleźć. Stwierdzenie, że gra w Radomiu nie należy do najprzyjemniejszych, jest prawdziwe. Nawet doświadczeni zawodnicy mają problemy z zagrywką, a po jednym czy dwóch treningach naprawdę trudno się przyzwyczaić do tutejszych warunków. Wiem, że z tą halą związane są wspomnienia i największe osiągnięcia. Dlatego jak już nowy obiekt powstanie, można w nim umieścić kilka zdjęć z MOSiR-u, żeby zawodnicy pamiętali o tej niesamowitej atmosferze.

Druga część wywiadu z Lukasem Kampą w sobotę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved