Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Łuczniczka Bydgoszcz po sezonie: Niespełnione nadzieje

Łuczniczka Bydgoszcz po sezonie: Niespełnione nadzieje

fot. Sylwia Lis-Dubiel

Łuczniczka Bydgoszcz rywalizację w sezonie 2015/2016 zakończyła na miejscu dziewiątym. Podopieczni Piotra Makowskiego przed rozpoczęciem rozgrywek mieli zdecydowanie wyższe aspiracje. Już początek zmagań zweryfikował przedsezonowe plany, był to jubileuszowy, dziesiąty sezon ekipy znad Brdy w ekstraklasie.

Rewolucja w składzie i transfery bez fajerwerków…

Możliwości finansowe klubu na to, aby zbudować skład skłonny włączyć się do walki o medale, były na pewno ograniczone, ale nie da się ukryć, że nowo zbudowany skład był w stanie pokusić się o coś więcej niż o 9. lokatę, nie brakowało zawodników doświadczonych, nawet zawodników ocierających się o kadrę Stephane’a Antigi. Istotna była zmiana na pozycji szkoleniowca, gdzie Vitala Heynena zastąpił wracający do klubu Piotr Makowski. Zespół opuścili także zawodnicy, którzy do niedawna stanowili o jego sile: Paweł Woicki, Konstantin Cupković, Marcin Waliński, Justin Duff, Dawid Gunia, AJ Nally czy Steven Marshall. W ich miejsce sprowadzono głównie naszych rodaków, chociaż za rozegranie odpowiadał Brazylijczyk, Murilo Radke, który może nie zachwycił, ale też nie można powiedzieć, że to przez niego zespół uplasował się na tak niskiej pozycji. Sprowadzono także doświadczonych Michała Ruciaka i Grzegorza Kosoka, którzy mają za sobą grę w barwach biało-czerwonych, dołączył także utalentowany Wojciech Ferens, a także Bartosz Krzysiek, który miał wspierać w ataku Jakuba Jarosza. Na pozycji libero zakontraktowano Michała Żurka. W trakcie sezonu, po kontuzji Ferensa zakontraktowano Belga, Kevina Klinkenberga, po którym jednak spodziewano się dużo więcej.



Ten fatalny początek i szlachetne zdrowie…

Kibice Łuczniczki Bydgoszcz nie tak wyobrażali sobie początek sezonu w wykonaniu swojej ekipy. Walka rozpoczęła się od porażki z Indykpolem AZS-em Olsztyn 1:3. Ten mecz zresztą zapadnie w pamięci klubu i jego fanów na długo. Fatalnej kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych w kolanie doznał kreowany na jednego z liderów Wojciech Ferens, co ostatecznie wykluczyło tego zawodnika z gry do końca sezonu, los nie oszczędził także libero Michała Żurka, który miał kłopoty z przepukliną. Niezdolny do gry był także niekwestionowany lider, Jakub Jarosz, a jego zmiennik, Bartosz Krzysiek, zarówno pod względem zdrowotnym, jak i sportowym także radził sobie różnie. Zresztą przez cały sezon klub borykał się z różnymi kłopotami zdrowotnymi, np. uraz Jana Nowakowskiego. Dopiero w trzeciej kolejce przyszło pierwsze zwycięstwo, z Effectorem Kielce. Można na pewno powiedzieć, że gra zespołu z Bydgoszczy falowała np. po przegranej, ale po ciężkiej walce z Resovią w kolejnym meczu Łuczniczka oddała zupełnie pole drużynie z Gdańska czy po pokonaniu w Bełchatowie PGE Skry bydgoszczanie przegrali z niżej notowanym od bełchatowian Jastrzębskim Węglem. Generalnie słabsze mecze przeplatane były tymi dobrymi. Łuczniczka do końca walczyła o to, aby znaleźć się w czołowej ósemce, ale bezskutecznie, w czym na pewno nie pomogły porażki z ekipami z Lubina czy Warszawy. Fazę zasadniczą bydgoszczanie zakończyli na 10. miejscu z dorobkiem jedenastu wygranych i piętnastu przegranych. Na swoim koncie zanotowali 32 punkty. W fazie play-off los skojarzył Łuczniczkę z zespołem, z którym podopieczni Piotra Makowskiego rozpoczynali sezon, a więc Indykpolem AZS-em Olsztyn. Na własnym boisku na początek Łuczniczka Bydgoszcz nie dała ekipie Andrei Gardiniego większych szans, ale z kolei w hali Urania to olsztynianie odrobili straty i o wszystkim zadecydował trzeci mecz. Jak się okazało, był on najbardziej dramatyczny z tych wszystkich spotkań, pełny zwrotów akcji i zakończył się dopiero po tie-breaku. Ostatecznie w piątej partii 15:12 wygrała ekipa Piotra Makowskiego i to ona mogła zakończyć sezon w nieco lepszych nastrojach.

Lider Jarosz i „wejście smoka” Łukasza Wiese…

Nie da się ukryć, że gra Łuczniczki Bydgoszcz opierała się głównie na Jakubie Jaroszu, który mimo straconego przez kontuzję sezonu zdobył aż 321 punktów, a drugi w klasyfikacji Michał Ruciak punktował o ponad 100 razy mniej, dokładnie 207 razy. Warta odnotowania jest na pewno postawa Łukasza Wiese, ten młody siatkarz od mniej więcej osiemnastej kolejki w obliczu słabszej formy Klinkenberga zaczął grać regularnie w wyjściowej szóstce, pokazując bardzo wysoką formę. W dwóch meczach odbierał statuetkę MVP, podobnie jak Ruciak i Radke, cztery nagrody na swoim koncie miał Jakub Jarosz. Dobra postawa tego zawodnika nie uszła nawet uwadze selekcjonera Antigi, który zaprosił go na treningi do Spały. Najlepszym przyjmującym w ekipie był zastępujący Żurka w czasie kontuzji libero Tomasz Bonisławski, który w klasyfikacji uplasował się jednak dopiero na 24. miejscu, co pokazuje, jak ogromnym problemem Łuczniczki było właśnie przyjecie zagrywki. Wysokie 5. miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących zajął za to kapitan zespołu, Wojciech Jurkiewicz, który ma za sobą indywidualnie dobry sezon. Jeżeli chodzi o zagrywkę, to najbardziej punktodajnym okazało się ustawienie, kiedy serwował Michał Ruciak, zawodnik ten zanotował w minionym sezonie 24 asy serwisowe. Generalnie jednak sezon został oceniony negatywnie, na co wpływ ewidentnie miały kontuzje. Teraz trwają prace nad składem na nowy sezon. Wiadomo już, że nowy kontrakt podpisał wracający po urazie Wojciech Ferens, a z zespołu odchodzi Murilo Radke. Jakie będą dalsze zmiany? Czas pokaże.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved