Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > LSK: Tie-break w Kaliszu największą niespodzianką 17. kolejki

LSK: Tie-break w Kaliszu największą niespodzianką 17. kolejki

fot. Klaudia Piwowarczyk

Chemik Police nie przywykł przegrywać spotkań ani też rozdawać punktów innym drużynom. Tymczasem w 17. kolejce spotkań Ligi Siatkówki Kobiet ekipa mistrzyń Polski straciła dwa sety i punkt w starciu z beniaminkiem rozgrywek – MKS-em Kalisz. W pozostałych meczach tej rundy zwycięstwa odnosiły faworyzowane zespoły.

Szkoleniowiec policzanek chciał dać odpocząć swoim podstawowym zawodniczkom przed starciem w Lidze Mistrzyń, tymczasem po pierwszej partii, w której konsekwentna gra rywalek w ataku dała im wygraną, na boisku pojawiła się chociażby Bianka Busa czy Chiaka Ogbogu, pozostając na boisku do końca. W tym meczu trener Abbondanza wielokrotnie rotował składem, bowiem jego podopieczne miały spore problemy z beniaminkiem. W trzeciej partii Chemik wygrał głównie dzięki błędom kaliszanek, a te w kolejnej zupełnie zdominowały siatkę, świetnie atakowały i doprowadziły do tie-breaka. W nim Busa i Justyna Łukasik wzięły sprawy w swoje ręce i nie pozwoliły, by zwycięstwo pozostało w Kaliszu. Ekipa gospodarzy trochę jakby same się przyblokowały i nie zaprezentowały się tak dobrze, jak we wcześniejszych setach. Chemik zwycięstwo w dużej mierze zawdzięcza bardzo dobrze spisującej się trójce Busa/Grajber/Łukasik, która zdobyła kolejno 16, 14 i 17 punktów. W ekipie MKS-u świetne spotkanie zaliczyła Ljubica Kecman (22 punkty). O stracony w Kaliszu punkt bliżej mistrzyń Polski znajdują się siatkarki Developresu i ŁKS-u, które wygrały swoje spotkania. Obie mają obecnie siedem oczek straty do policzanek, ale rzeszowski team ma do rozegrania o jedno spotkanie więcej. W ostatnim starciu ekipa trenera Micellego również mierzyła się z beniaminkiem LSK, z tą jednak różnicą, że mecz wygrała bardzo pewnie, nie dając rywalkom większych nadziei na wygraną. Radomka próbowała momentami odpowiadać dobrymi akcjami, zdobyła siedem punktów blokiem, trzy zagrywką, jednak w ogólnym rozrachunku było to za mało, by nawiązać walkę z przeciwniczkami, które same nie imponowały za bardzo skutecznością. W szeregach rzeszowianek solidnie w bloku i w polu zagrywki pracowała Kamila Witkowska, najlepiej spisywały się też Jelena Blagojević i Katarzyna Zaroślińska-Król.



Wyjazdową wygraną odniosły siatkarki ŁKS-u Commercecon Łodź, które straciły jednak seta w Pile. Od początku sezonu, choć pilanki odstawały od rywalek w ataku, to jednak punktowały blokiem i mogły liczyć na błędy przyjezdnych. Łodzianki wygrały partię premierową zdecydowanie atakiem, ale w kolejnej, gdy Enea PTPS złapał swój rytm gry w tym elemencie, gra mocno się wyrównała, a miejscowe wyrównały stan meczu. W kolejnej jego części obie drużyny nie zachwycały, ale duet Efimienko-Młotkowska/Alagierska trzymał grę ŁKS-u w ryzach, zwłaszcza w bloku, budując znaczne prowadzenie swojego zespołu. W ostatniej partii skuteczniej zagrała Regine Bidas i choć po drugiej stronie Azizowa na siatce i Kaczorowska w ataku robiły, co mogły, w miarę wyrównanego seta wygrała drużyna gości. W całym meczu to właśnie Marhatyta Azizowa grała pierwsze skrzypce w zespole z Piły (21 punktów), w ekipie przyjezdnych najwięcej punktów zdobywały: Bidas (20) oraz Daria Szczyrba (15). Dobrą zmianę dała Klaudia Alagierska. Planową wygraną odniosła także druga łódzka drużyna – Grot Budowlani, która u siebie grała z #VolleyWrocław. Ekipa Marka Solarewicza również urwała rywalkom seta, tocząc z nimi najciekawszą walkę w drugiej i trzeciej odsłonie. Był to zdecydowanie mecz bloków. Łodzianki punktowały tym elementem aż 18 razy, tylko o cztery bloki mniej na swoim koncie zapisały wrocławianki. To jednak miejscowe były zdecydowanie lepsze w polu zagrywki, gdzie dobrze spisywały się: Małgorzata Śmieszek, Agata Babicz oraz Anna Bączyńska i to w dużej mierze ustawiło grę w trzech wygranych przez Budowlanych setach. Najskuteczniejsze były decydowanie Śmieszek i Bączyńska, które zdobywały kolejno 15 i 16 punktów. Najwięcej zapisała ich na koncie łódzkiej drużyny Magdalena Stysiak (20). Po wrocławskiej stronie siatki 17 razy punktowała Magdalena Soter, a 13 punktów dołożyła Natalia Murek.

Trzy szybkie partie zakończyły pojedynek sąsiadujących ze sobą bielszczanek i siatkarek z Bydgoszczy. Trzy wywalczone punkty pozwoliły Pałacowi powiększyć przewagę nad BKS-em i obecnie wynosi ona siedem punktów. Jednak należy pamiętać, że ekipa z Bielska-Białej ma o jeden rozegrany mecz mniej. W całym starciu miejscowe spisywały się porównywalnie do swoich rywalek, jednak ich bolączką były błędy własne i tym przegrały całe spotkanie. BKS Profi Credit oddał Bank Pocztowy Pałacowi 20 oczek, natomiast bydgoszczanki pomyliły się zaledwie sześć razy. To zrobiło największą różnicę. Nie pomogła dobra postawa Olivii Różański (16 punktów). Po drugiej stronie  bardzo dobrze zagrała Tamara Gałucha (20 punktów. Niespodzianki nie było w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie na koniec zmagań w 17. kolejce ligi ostatnia ekipa LSK – KSZO przegrała w trzech szybkich setach z DPD Legionovią. Borykająca się z ogromnymi problemami ostrowiecka drużyna nie miała argumentów w żadnym z elementów ani także na ławce rezerwowych. Mimo że trener miejscowych próbował rotować składem, na boisku pojawiła się m.in. Anastasiia Trach, nic to nie dało. Walkę podjęła jedynie Kinga Kasprzak (11 punktów). Przyjezdne robiły co chciały w ataku, a prym wiodła w tym elemencie Zuzanna Górecka, zdobywając tym elementem 21 punktów przy 49% skuteczności (w sumie 25 punktów w całym meczu). Po tym zwycięstwie legionowianki zanotowały awans z dziewiątego na ósme miejsce w tabeli.

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela Ligi Siatkówki Kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved