Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > LSK: Po sześciu kolejkach coraz trudniej o faworytów

LSK: Po sześciu kolejkach coraz trudniej o faworytów

fot. Sylwia Lis-Dubiel

Liga Siatkówki Kobiet z kolejki na kolejkę przekonuje nas, że to może być najciekawszy sezon od lat w żeńskiej siatkówce. Coraz trudniej mówić przed meczami o żelaznych faworytach, a spotkań w których zwycięstwo przechadza się od bandy do bandy niczym pijany marynarz, jest coraz więcej. Nie inaczej było w 6. serii spotkań (a nominalnie w 4.kolejce) LSK.

Pierwszy mecz w tym zestawie odbył się już 5. listopada we Wrocławiu, gdzie gospodynie mocno liczyły na zdobycz punktową z BKS-em Bielsko-Biała. – W meczu z BKS-em liczyłyśmy na zwycięstwo. Nikt nie oczekiwał od nas wygranej z rzeszowiankami czy policzankami, wtedy też gra się łatwiej, fajnie tam zagrałyśmy, pokazałyśmy dobrą siatkówkę. Tutaj oczekiwania wobec nas już były i zdajemy sobie z tego sprawę. – mówiła po meczu Roksana Wers.



Niestety dla wrocławianek #Volley nie zdołał skutecznie się przeciwstawić bielszczankom. O ile po dwóch setach kibice gospodarzy mogli jeszcze wierzyć w końcowy sukces, bo na tablicy widniał wynik 1:1, to później BKS nie pozostawił wątpliwości i wygrał dwie następne partie do 19 i do 17, zgarniając pełną pulę. Obu drużynom w najbliższym czasie jednak ciężko będzie poprawić dorobek punktowy. Siatkarki z Wrocławia już dziś zmierzą się bowiem w Rzeszowie z Developresem, natomiast BKS zagra… dopiero 19.11, więc czeka ich dłuższa przerwa w meczowym rytmie.

W piątkowy wieczór obejrzeliśmy dwa spotkania – jak mogłoby się wydawać dwóch żelaznych faworytów. Developres Rzeszów zagrał wyjazdowy mecz z Wisłą Warszawa… w Rzeszowie. W wyniku zawirowań z dostępnością hali siatkarek ze stolicy, ostatecznie zdecydowano, że spotkanie zostanie rozegrane na Podkarpaciu. Trudno było oczekiwać niespodzianki w tym starciu i słusznie, bo żadna niespodzianka się nie wydarzyła. Rzeszowianki w trzech setach (do 20,15 i 14) rozprawiły się z beniaminkiem. Siatkarki Developresu podkreślały, że mimo problemów Wisły, nie lekceważyły rywala. Z kolei rozgrywająca warszawianek jako jeden z elementów słabej postawy swojego zespołu wskazuje luki kadrowe, związane z zakazem transferów międzynarodowych nałożonych na Wisłę przez FIVB –  Na razie mamy do dyspozycji tylko dziewięć zawodniczek. Ciężko jest w takim zestawieniu grać praktycznie bez zmian, bo zawsze one wnoszą coś dobrego do zespołu. U nas właśnie w takich ciężkich momentach przydałaby się taka zmiana, ale nie mamy na to co liczyć, przynajmniej na razie. Może już w kolejnym meczu wszystkie dziewczyny będą mogły grać. – powiedziała Katarzyna Olczyk.

Drugie piątkowe spotkanie również miało swojego faworyta. Do Bydgoszczy przyjechał niepokonany dotychczas w lidze Chemik Police. Po tym meczu można się jednak było spodziewać walki, bo Pałac był uskrzydlony wyjazdowym zwycięstwem w trzech setach z Budowlanymi Łódź. Pierwszą partię gładko wygrały policzanki do 17, ale po dwóch kolejnych odsłonach to gospodynie miały już punkt na swoim koncie, wygrywając do 21 i 18. Czwarta partia zdecydowała, że obie ekipy podzielą się zdobyczą, bo górą był Chemik, który zwyciężył do 18. Po zaciętym tie-breaku, w którym bydgoszczanki miały już nawet piłki meczowe, ostatecznie triumfowali goście 19:17, ale Pałac po raz kolejny potwierdził, że ma w tym sezonie apetyt na coś więcej niż bytowanie w środku tabeli. Po meczu dobrą grę rywalek chwaliła kapitan Grupy Azoty Chemik Police Martyna Grajber  – Nikt nie nastawiał się na łatwe zwycięstwo. Bardzo chciałyśmy wygrać to spotkanie i cieszymy się ze zwycięstwa. Urwany punkt należał się Pałacowi za dobrą postawę.

W meczu PTPS Piła z MKS Kalisz, obie ekipy liczyły na zwycięstwo i trudno było wskazać jednoznacznie faworyta. Na papierze mocniejszy wydawał się zespół z Kalisza, ale pilanki miały po swojej stronie atut własnego boiska, a także niedawne sensacyjne zwycięstwo 3:0 na terenie mistrza Polski. Pierwszy set potwierdził, że gospodynie powalczą o wygraną w tym meczu. PTPS wygrał 25:20 i postawił podopieczne Jacka Pasińskiego w trudnej sytuacji. Siatkarki gości nie poddały się i po zaciętej walce wygrały dwie kolejne partie do 22 i 23, obejmując prowadzenie w meczu. W czwartym secie kaliszanki postawiły kropkę nad „i”, pokonując rywalki do 19, a co za tym idzie, zabierając trzy punkty do domu.

ŁKS Commercecon Łódź jechał do Legionowa ze świadomością, że w meczu nie zagra kontuzjowana Izabela Kowalińska, a także bez drugiej rozgrywającej Nicole Edelman. Wciąż jednak to łodzianki można było wskazać jako kandydatki do zwycięstwa w tym meczu. Gospodynie jednak pokazały już wcześniej, że nie boją się faworytów, tocząc zacięte boje z Chemikiem i Developresem. Sobotnie spotkanie zacięte jednak nie było. Od początku do końca warunki dyktowały podopieczne Alessandro Chiappiniego i w zasadzie zdemolowały mistrzynie Polski (16,12,22), nie pozwalając im nawet przez chwilę pomyśleć, że mogą odegrać w tym meczu znaczącą rolę. Po meczu środkowa Legionovii Maja Tokarska przyznała, że jej zespół do końca musiał być bardzo skoncentrowany – Ciężko się spodziewać takiego wyniku z mistrzem Polski i nie spodziewałam się, że wygramy 3:0, myślałam, że znów będzie 3:2.

Mecz kończący kolejkę dostarczył kibicom niezwykłych emocji. Budowlani Łódź podejmowali Radomkę Radom. Przed sezonem mało kto typowałby to spotkanie, jako zacięte, ale łodzianki musiały podejść do rywala z respektem, po tym jak w poprzednim meczu uległy u siebie 0:3 z Pałacem Bydgoszcz. Długo wyglądało na to, że podobny czarny scenariusz może się dla gospodyń ziścić i w tym meczu. Pierwsze dwa sety bowiem padły łupem radomianek (25:22, 25:23). W trzeciej partii rozluźnieni goście łatwo dali się ograć do 16, a czwarty set długo wskazywał na to, że łodzianki spokojnie doprowadzą do tie-breaka, prowadząc w pewnym momencie już 21:16. Później jednak siatkarki Radomki odzyskały wiarę w siebie i doprowadziły do morderczej końcówki, w której mogły przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wojnę nerwów lepiej jednak wytrzymały wicemistrzynie Polski, wygrywając 33:31. Piąty set nie dostarczył już emocji i gospodynie gładko wygrały 15:8, uciekając w całym meczu spod topora i inkasując dwa punkty. Radomianki będą miały jednak okazję wywieźć z Łodzi więcej niż zdobyty punkt, bo zostają tu do środy, kiedy to zmierzą się z ŁKS-em Commercecon,

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

W tym sezonie Ligi Siatkówki Kobiet:

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved