Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > LSK: Pierwsza porażka Chemika, niespodzianka i tie-break na koniec

LSK: Pierwsza porażka Chemika, niespodzianka i tie-break na koniec

fot. Michał Szymański

Meczem Energi MKS Kalisz z #VolleyWrocław zakończyła się pierwsza kolejka Ligi Siatkówki Kobiet po zamknięciu okienka transferowego. Developres SkyRes Rzeszów okazał się pierwszą drużyną, która przerwała serię szesnastu zwycięstw z rzędu Grupy Azoty Chemika Police. ŁKS Commercecon Łódź dalej wygrywa bardzo pewnie, a DPD Legionovia Legionowo odniosła szokującą porażkę w Radomiu.

17. serię spotkań LSK rozpoczął mecz Eleclerc Radomki Radom z DPD Legionovią Legionowo. Zespół Adama Grabowskiego skorzystał z możliwości wzmocnienia i w obliczu kontuzji Pauliny Szpak zakontraktował Katarzynę Olczyk, która wcześniej grała w Wiśle Warszawa. Nowa siatkarka radomskiego zespołu nie dostała jednak szansy na debiut przez własną publicznością, ponieważ nie było takiej potrzeby. Zastępująca Szpak 19 letnia Paulina Zaborowska dalej radzi sobie znakomicie i to w jej dłonie po meczu powędrowała statuetka MVP. – Bardzo nas cieszy to zwycięstwo. Przed meczem postanowiłyśmy sobie, że będziemy walczyły o każdą piłkę do końca. Chciałyśmy dać kibicom fajne widowisko. Najwidoczniej to nam pomogło – mówiła przyjmująca Radomki, Oliwia Bałuk.



DPD Legionovia Legionowo nazywana jest przez wielu hitem aktualnie trwających ligowych rozgrywek. Dość zaskakująco w pierwszej szóstce na mecz w Radomiu wybiegła Magdalena Damaske, która błyskawicznie stała się celem zagrywki przeciwnika. Sytuacji nie poprawiło wejście na boisko Olgi Stranzali, a podopieczne Alessandro Chiappiniego z pewnością nie mogą być z siebie zadowolone, ponieważ miały tie-breaka na wyciągnięcie ręki, ale roztrwoniły przewagę 22:18 w czwartej odsłonie. Duży udział w wygranej zespołu z Radomia miała amerykańska przyjmująca, Veronica Jones-Perry. – Wiedziałyśmy, że jest to bardzo dobra zawodniczka. Jednak atakowała nam nad blokiem, więc ciężko było nam ją zatrzymać. Fajnie, że dziewczyny też radzą sobie w przyjęciu, bo trzeba w nim pokryć Amerykankę. Ale Agata i Renia dobrze sobie poradziły – mówiła rozgrywająca Legionovii, Alicja Grabka.

Potem na parkiet w Pile wybiegł zespół Grota Budowlanych Łódź. Podopieczne Błażeja Krzyształowicza jeszcze nie mogły skorzystać z pomocy nowo pozyskanej przyjmującej Kayij Ren, ale to w żadnym stopniu nie przeszkodziło im w pewnym wygraniu 3:0 z Eneą PTPS Piła. Pomimo faktu, że spotkanie trwało tylko trzy sety to Anastasia Kraiduba atakowała piłkę aż 46 razy i to w jej dłonie powędrowała statuetka MVP. Ciężko się dziwić takim wyborom Julii Nowickiej, bo duże kłopoty w tym elemencie miała Julia Twardowska. Ostatni słabszy okres gry spowodował spadek Budowlanych na czwarte miejsce w ligowej tabeli a w następnej kolejce czeka je starcie z Grupą Azoty Chemikiem Police. Wszystko wskazuje na to, że w meczu z liderem będzie mogła zagrać chińska przyjmująca.

Sobotnie popołudnie upłynęło w Policach pod znakiem ligowego hitu i konfrontacji z Chemika z Developresem SkyRes Rzeszów. Niestety koszulkę libero zmuszona była założyć Natalia Mędrzyk, którą drobne kłopoty zdrowotne powstrzymały od gry już w konfrontacji z Wisłą Warszawa. W pierwszym secie obaj trenerzy rozgrzali system challenge do czerwoności. Rysice z Rzeszowa przegrywały już 0:2 kiedy dobrym trenerskim nosem wykazał się Stephane Antiga, który trzeciego seta rozpoczął z Michaelą Mlejnkovą w miejscu Jeleny Blagojević. Czeska przyjmująca bardzo pomogła poukładać grę Developresu i wniosła na boisko energię, oraz tak potrzebną skuteczność w ataku z lewego skrzydła. – Bardzo cieszę się, że mój zespół potrafił się podnieść po dwóch przegranych setach. Nie zwiesiłyśmy głów, a dzięki temu wygrałyśmy ten mecz. Walczyłyśmy do końca. Nasza gra wyglądała naprawdę dobrze, a niezależnie od tego, kto pojawiał się na boisku, to zostawiał na nim serducho – skomentowała cenną wygraną swojej drużyny libero, Aleksandra Krzos. Tym samym Developres przerwał serię 16 zwycięstw z rzędu Chemika i zmniejszył dzielący drużyny w tabeli dystans do dwóch punktów. Martyna Grajber, która zajęła miejsce Natalii Mędrzyk w wyjściowej szóstce swojej drużyny również przyznała, że wejście czeskiej przyjmującej sporo zmieniło w obrazie meczu. – Tak naprawdę zaczęły grać na trzy silne skrzydłowe, co trochę zmieniło ich taktykę i tak naprawdę nie było nam już tak łatwo ich rozczytać, ze względu na to, że nawet jeśli grały na podwójnym bloku to były na boisku trzy silne skrzydłowe, które potrafią na nim zdobywać punkty. Dołożyły też bardzo dobry serwis. Miałyśmy parę ustawień z których nie mogłyśmy wyjść właśnie przez ich zagrywkę. A w ciągu dwóch pierwszych setów udawało nam się utrzymać przyjęcie na dobrym poziomie i dzięki temu zachować naszą szybką grę – mówiła w rozmowie z telewizją klubową kapitan polickiego zespołu.

Wisła Warszawa, której jeszcze niedawno groziło wycofanie się z ligi tym razem bez kontrowersji podeszła do spotkania z BKS-em Stal Bielsko-Biała. Okazję do odpoczynku w tym starciu dostała jedna z liderek bialskiego zespołu, Olivia Różański. Świetnie zastąpiła ją Marta Wellna Tak naprawdę chwała nam za to, bo bardzo ciężko gra się taki mecz, gdzie tak naprawdę nie wiadomo, co przeciwnik może zrobić w każdej akcji. Trzeba uważać na siebie i swoją grę, na to, żeby cały czas trzymać koncentrację na bardzo wysokim poziomie. Nie możemy dostosować się do chaosu, jaki ma przeciwnik po swojej stronie – mówiła zaraz po spotkaniu z Wisłą przyjmująca. Wisła Warszawa w Bielsku zaprezentowała się ponownie w bardzo ograniczonym składzie i tym razem nie było na boisku zawodniczki libero. BKS nie miał najmniejszych problemów z wygraniem spotkania 3:0 i setów do 8, 18 i 17.

Niedzielny wieczór upłynął w Łodzi pod znakiem starcia ŁKS-u Commercecon Łódź z Bankiem Pocztowym Pałacem Bydgoszcz. Pałacanki dalej pozostają w grze o wejście do fazy play-off i liczyły na to, że uda im się ugrać w Łodzi chociaż punkt. Miały na to sporo szans, ale pognębiły je niewykorzystane sytuacje i duże problemy ze skutecznością atakujących. – Uważam, że w chwili obecnej zamiast tu rozmawiać to powinniśmy grać tie-breaka. Niestety nie wykorzystaliśmy zbyt dużo sytuacji na siatce, głównie w ataku i to jest element, którym przegraliśmy ten mecz i po raz kolejny mamy nauczkę, że z takim przeciwnikiem trzeba do samego końca grać twardo – skomentował  na łamach mediów klubowych trener Pałacu, Piotr Matela. Warto podkreślić, zwłaszcza w perspektywie rozgrywek kadrowych, znakomitą postawę Moniki Fedusio. Skrzydłowa zdobyła 20 punktów, posłała 4 asy serwisowe na stronę rywala, zamieniła na punkty 15 z 34 wystawionych do niej piłek, oraz utrzymała przyjęcie na poziomie 72% pozytywnego i 27% perfekcyjnego z 29 zaserwowanych w nią piłek. Co ciekawe głównym celem zagrywki ŁKS-u była jednak libero Pałacu, Monika Jagła. Trener Giuseppe Cuccarini cały czas odnajduje właściwy język w komunikacji z zespołem, a starcie z Pałacem na pozycji atakującej rozpoczęła Izabela Kowalińska. – Chciałbym, żeby każda z dziewczyn czuła się szóstkową. Ja podejmuję moje wybory bazując na tym, co widzę w trakcie tygodnia na treningu. Ta drużyna nie ma tylko sześciu siatkarek i reszty na ławce. Są dziewczyny, które spokojnie mogą zmieniać jedna drugą i zespół nic na tym nie traci – wyjaśniał włoski szkoleniowiec w pomeczowych rozmowach. Cieszyć Cuccariniego z pewnością mogła reakcja drużyny na przegranego seta. Wiewióry rozpoczęły następnego od prowadzenia (6:1) i na swoją korzyść rozstrzygnęły nerwową końcówkę. Po raz kolejny prawdziwą liderką drużyny w ofensywie okazała się Aleksandra Wójcik.

17. serię spotkań zakończyło starcie Energi MKS Kalisz z #VolleyWrocław. Można powiedzieć, że podopieczne Jacka Pasińskiego przeszły w nim prawdziwą drogę z piekła do nieba. Dalej nie ma możliwości skorzystania z gry Anny Miros, a poniedziałek z pewnością nie był dniem Adeli Helić. Problemy ze skutecznością w ataku miała również Jovana Vesović, więc zespół trzymała przy życiu głównie gra Hilary Hurley i duetu środkowych – Moniki Ptak i Weroniki Centki. – Z piekła do nieba można powiedzieć. Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa, było dla nas bardzo ważne. Myślę, że gdyby to spotkanie potoczyło się troszkę inaczej, seria złych meczów mogłaby zacząć robić się miażdżąca. Tym bardziej cieszymy się, że jednak wszystko ruszyło. Z nagrody MVP też jestem zadowolona, chociaż uważam, że wszystkie zagrałyśmy bardzo równo. Taka statuetka należałaby się każdej z dziewczyn, które były na boisku. Zdobyłyśmy ważne punkty, chociaż teraz każdy z nich taki jest. W następnej kolejce zagramy kolejny kluczowy dla układu tabeli mecz w Bydgoszczy, na trudnym terenie. Jedziemy powalczyć, a co przyniesie czas, zobaczymy  – komentowała mecz Monika Ptak. Nie do końca zadowolony z przebiegu poniedziałkowego meczu może być zespół z Wrocławia. Podopieczne Wojciecha Kurczyńskiego prowadziły już 2:0, ale nie udało im się przypieczętować cennej wygranej na trudnym terenie – Od trzeciego seta zaczęłyśmy psuć dużo zagrywek podając przeciwniczkom rękę. Często nie musiały przyjmować, bo same oddawałyśmy im punkty. Myślę, że tutaj mamy dużo rezerw i pole do poprawy. Później MKS Kalisz zaczął grać bardzo fajną siatkówkę i nie był już do zatrzymania, więc gratulacje dla nich. W wygranych setach nie szukałabym aż tyle szczęścia. Po prostu dobre zagrania, ataki po liniach. Najpierw więcej tego było u nas, później po stronie gospodyń. Losy trochę się odwróciły, bo w pierwszej rundzie to zespół z Kalisza prowadził u nas, a my wyrwałyśmy im zwycięstwo w tie-breaku  – skomentowała kapitan #VolleyWrocław, Roksana Wers.

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved