Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > LSK: Niewielkie kłopoty faworytów

LSK: Niewielkie kłopoty faworytów

fot. Łukasz Krzywański

Ruszyła Liga Siatkówki Kobiet. Drużyny, które w zeszłym sezonie grały w półfinałach i również w tym są wskazywane jako faworyci, wygrały swoje mecze, ale nie obyło się bez kłopotów. Jednak to one zajmują już cztery czołowe miejsca w tabeli. W 1. kolejce rozgrywek trzy mecze zakończyły się tie-breakami, zwycięstwa odniosły drużyny beniaminków – Radomki Radom i MKS-u Kalisz.

Chemik Police, ŁKS Łódź, Budowlani Łódź oraz Developres Rzeszów to drużyny, które w minionym sezonie zajęły cztery czołowe pozycje w Lidze Siatkówki Kobiet. Również w tym sezonie są faworytami do walki o medale. Wszystkie cztery drużyny swoje mecze wygrały, ale nie obyło się bez kłopotów.



Najmniej miał ich Developres Rzeszów, który podejmował KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Drużyna gości przygotowywała się do sezonu przez pierwszego trenera, którego zatrudniła dopiero kilka dni temu. Zespół poprowadził trener Mateusz Janik, który ma być w sezonie asystentem. Ostrowczanki były o krok od sprawienia niespodzianki w pierwszym secie, w którym miały piłki setowe. Ostatecznie jednak Developres wygrał 30:28 i w dwóch pozostałych setach nie miał już problemu z pokonaniem rywala. – Jestem przekonany, że gdyby pierwszego seta udało nam się rozstrzygnąć na swoją korzyść, mecz wyglądałby zupełnie inaczej. Po przegranym secie siadła nam psychika i grało się zdecydowanie trudniej. Pierwszy set był kluczowy dla losów meczu – mówił po spotkaniu Mateusz Janik. Developres został pierwszym liderem żeńskiej ekstraklasy w tym sezonie.

Kłopoty miał również mistrz Polski, Chemik Police, który podejmował we własnej hali Legionovię. Przyjezdne zaskoczyły policzanki w pierwszym secie i mimo pogoni gospodyń w końcówce wygrały tę partię do 23. W trzech pozostałych częściach meczu wygrywał już Chemik, ale nie przyszło mu to łatwo. Ambitny zespół z Legionowa bliski był wywiezienia jednego punktu z trudnego terenu i pokazał, że trzeba będzie się z nim liczyć w tym sezonie. Wyjazdowe zwycięstwo odniosły siatkarki Budowlanych Łódź, które z pewnością będą chciały jak najszybciej zapomnieć o pierwszym secie meczu w Pile. PTPS nie dał żadnych szans uczestniczkom Ligi Mistrzyń, rozbijając je do 16. W kolejnych partiach podopieczne trenera Błażeja Krzyształowicza już opanowały nerwy i pewnie wygrywając, zgarnęły trzy punkty. – Później zaczęłyśmy grać swoją siatkówkę i przyniosło to efekty, miałyśmy kontrolę nad tym spotkaniem. Wciąż jest wiele szczegółów, nad którymi musimy popracować – przyznała po meczu Jaroslava Pencova, środkowa zespołu Budowlanych.

Łódzki Klub Sportowy podejmował we własnej hali Pałac Bydgoszcz i również uległ debiutanckiej tremie. Bydgoszczanki sprawiały lepsze wrażenie w pierwszym secie i mimo pobudki gospodyń w końcówce rozstrzygnęły go na swoją korzyść. Ełkaesianki szybko się otrząsnęły, pewnie wygrały dwie kolejne partie, a w czwartym secie miały piłkę meczową przy stanie 24:21. Wówczas wydarzyło się coś niespodziewanego dla licznie zgromadzonych kibiców – łodzianki stanęły i przegrały pięć kolejnych wymian, tracąc w ten sposób punkt. W tie-breaku Pałac prowadził już 8:3, ale wówczas to podopieczne trenera Michala Maška rozpoczęły odrabianie strat, dogoniły rywala i wygrały decydującą partię 15:13, ratując dwa punkty. – Jesteśmy dopiero na początku sezonu, pracujemy długofalowo, więc możemy jeszcze nie być na tyle gotowi fizycznie. Na pewno nie jesteśmy jeszcze w naszej najlepszej formie, ale jesteśmy cierpliwi – tłumaczył po meczu słowacki szkoleniowiec.

Sporo emocji w debiucie w LSK było w Radomiu, gdzie Radomka podejmowała Volley Wrocław. Dwa pierwsze sety padły łupem przyjezdnych, jednak podopieczne trenera Jacka Skroka nie rezygnowały. Doprowadziły do wyrównania, a następnie pokonały rywala w decydującej partii, w czym ogromny udział miała Majka Szczepańska-Pogoda, wybrana najlepszą zawodniczką tego spotkania. Dwa punkty na inaugurację sezonu z pewnością w Radomiu zostały przyjęte z ulgą i rozpatrywane są w kategorii sukcesu. – Jest to dla nas bardzo ważne zwycięstwo. Nie chodzi nawet o wynik, ale o efekt, jaki możemy osiągnąć dzięki niemu. Chodzi mi o wiarę w to, co robimy, żeby do kolejnych meczów przystąpić z mniejszymi emocjami – przyznał po meczu szkoleniowiec beniaminka.

Pięć setów kibice oglądali również w Kaliszu, gdzie MKS podejmował faworyzowany zespół BKS-u Bielsko-Biała. Ku radości kibiców gospodynie pewnie wygrały dwa pierwsze sety, w drugim gromiąc rywala do 13. Potem jednak do głosu doszły bielszczanki, które wyrównały stan spotkania, doprowadzając do tie-breaka. W nim znów emocji było sporo, a ostatecznie triumfowały gospodynie, wygrywając 15:13 i zgarniając dwa bardzo cenne punkty. – Bardzo chcieliśmy wygrać, co było po nas widać. Wiedzieliśmy, że gramy z dobrym zespołem i byliśmy na niego przygotowani taktycznie. Muszę przyznać, że dużo rzeczy naprawdę nam wychodziło – mówił szczęśliwy trener MKS-u, Mariusz Wiktorowicz.

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2018-11-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved