Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > LSK: Nierozegrany mecz w Łodzi, Chemik nadal liderem

LSK: Nierozegrany mecz w Łodzi, Chemik nadal liderem

fot. Łukasz Krzywański

Pierwsza kolejka Ligi Siatkówki Kobiet po przerwie reprezentacyjnej przyniosła kontrowersję związaną z meczem Grota Budowlanych Łódź z Wisłą Warszawa. Nie było wiadomo, czy mecz zostanie rozegrany i ostatecznie zawodniczki Budowlanych rozegrały sparing. Na pewnej zwycięskiej ścieżce pozostaje Grupa Azoty Chemik Police, a do rozstrzygnięcia spotkań w Legionowie i Bydgoszczy potrzebny był tie-break.

Kibice zebrani w łódzkiej Sport Arenie zamiast obejrzeć spotkanie Grota Budowlanych Łódź z Wisłą Warszawa obejrzeli sparing Budowlani I kontra Budowlani II. Trenerzy zespołu rotowali składami i okazję do dłuższego przebywania na boisku dostała powracająca po koszmarnej kontuzji więzadeł krzyżowych kolana Agata Babicz. Trening zamiast meczu może się przydać wicemistrzyniom kraju w perspektywie środowego spotkania Ligi Mistrzyń z Fenerbahce Opet Stambuł.



Nie zawiodło oczekiwań starcie Banku Pocztowego Pałacu Bydgoszcz z wiceliderem tabeli Developresem SkyRes Rzeszów. Młody i ambitny zespół z Bydgoszczy był prawdziwym wyzwaniem dla przyjezdnych, chociaż pierwszy set przegrany przez gospodynie (19:25) nie zapowiadał niczego dobrego. W ostatecznym rozrachunku podopieczne Piotra Mateli przegrywały 0:2, a miały w górze nawet piłki meczowe. Jestem bardzo zadowolony. Wynik jest dla nas wprawdzie niekorzystny, ale nie ma się czego wstydzić mówił otwarcie po spotkaniu trener Pałacanek. Co prawda urwanie punktu silnemu rywalowi to coś, co gospodynie meczu przed spotkaniem brały w ciemno, ale znowu zabrakło im postawienia kropki nad i w tie-breaku granym na przewagi. – Nudne już jest przegrywanie tie-breaków na przewagi. To jest dosłownie jedna piłka, której nam brakuje. My robimy jednak głupie błędy, nie pomagając sobie w dopięciu ostatniego guzika. W ten oto sposób uciekają nam punkty – mówiła przyjmująca, Monika Fedusio. Nieco zaskakującym mogło być pojawienie się w wyjściowej szóstce na pozycji atakującej czeskiej skrzydłowej Michaeli Mlejnkovej. – Trener daje mi trochę odpocząć, tak samo, jak Natalii (Valentin-Anderson, przyp. red.), która wróciła z kwalifikacji. Poza tym mamy bardzo dobry cały skład, dlatego też dziewczyny, które wystąpiły w pierwszym składzie, dały radę. To był dobry mecz, by pokazać, jakie mamy walory w drużynie – wyjaśniła grająca znakomity sezon na pozycji atakującej w rzeszowskiej drużynie, Katarzyna Zaroślińska-Król.

Na niepokonanej ścieżce pozostaje Grupa Azoty Chemik Police. Podopieczne Ferhata Akbasa ponownie pozostawiły na pokonanym polu #VolleyWrocław. Statuetka MVP spotkania trafiła w ręce Martyny Grajber, a turecki szkoleniowiec dał chwilę odpocząć Wilmie Salas Rosell i mającej za sobą dopiero co skończony turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich Natalii Mędrzyk. Policzanki w tym tygodniu rozegrają dwa spotkania i najpierw w Pucharze CEV zmierzą się z Sanaya Libby’s LA Laguna, a potem podejmą Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz z którym w pierwszej rundzie ligowych spotkań wygrały dopiero po pięciosetowym boju.

Za niespodziewaną porażkę w pierwszej rundzie ligowych meczów ŁKS Commercecon Łódź zrewanżował się Enei PTPS Piła wygrywając 3:1, a okazję do debiutu w barwach Łódzkich Wiewiór dostała nowo pozyskana włoska rozgrywająca, Valeria Caracuta, która na chwilę pojawiła się w trzeciej odsłonie spotkania. Statuetka MVP tym razem powędrowała w dłonie Moniki Bociek, a na uwagę zasługuje bardzo równy rozkład ataku w łódzkiej drużynie. Przed mistrzyniami także nieco trudniejszy tydzień, bowiem już w czwartek zmierzą się z Chimikiem Jużne, a to spotkanie może mieć kluczowe znaczenie w kwestii awansu ŁKS-u do dalszej fazy rozgrywek Ligi Mistrzyń. Niedzielne popołudnie w Łodzi upłynie zaś pod znakiem starcia ŁKS-u z DPD Legionovią Legionowo, która rozgrywa znakomitą kampanię i znajduje się w tej chwili na trzecim miejscu ligowej tabeli. Wiewióry mają się za co rewanżować, bowiem w pierwszej serii spotkań odniosły na wyjeździe bolesną porażkę 0:3.

Po przeciwnych stronach siatki stanęły też zespoły z Legionowa i Bielska-Białej. Gospodynie musiały włożyć w mecz tyle sił, że przyjmującą Olgę Stranzali pod jego koniec zaczęły łapać skurcze w łydce. Po bardzo zaciętym meczu ostatecznie ponownie w tie-breaku lepsze okazały się Novianki. Chociaż warto podkreślić kolejną już znakomitą postawę Olivii Różański, która zdobyła w meczu 22 punkty i długimi fragmentami gry była główną siłą w ofensywie swojej drużyny.  Ponad miesięczna przerwa w grze odbiła się na poziomie spotkania, czego nie ukrywała w pomeczowych rozmowach libero, Izabela Lemańczyk. Ewidentnie przerwa wybiła nas z rytmu. Ciężko mi mówić o tym meczu, bo w drugim secie popełniłyśmy 12 błędów własnych, a mimo tego byłyśmy bardzo blisko, aby go wygrać. Trochę nas to zdeprymowało. Trzecia partia była kompletnie bez historii. Byłyśmy po niej wściekłe. Wówczas powiedziałam dziewczynom, że to jest taki moment, w którym nie możemy zwiesić głów. Kiedy przełamiemy tak złą swoją grę, to na pewno później będzie lepiej mówiła. Ciężka drużynowa praca i pokaz silnego charakteru odpłaciła się dla gospodyń niedzielnego starcia siódmym z rzędu odniesionym na ligowych boiskach zwycięstwem.

14 kolejkę spotkań zakończył poniedziałkowy mecz w Radomiu. Do E.Leclerc Radomki Radom walczyć o punkty przyjechał zespół Energi MKS Kalisz. Do drużyny z Radomia podczas przerwy świąteczno-reprezentacyjnej dołączyła Veronica Jones-Perry ściągnięta z ligi włoskiej. Trener Adam Grabowski od razu zdecydował się posłać ją w bój i w ostatecznym rozrachunku ofensywne ustawienie drużyny z Majką Szczepańską-Pogodą występującą w roli przyjmującej nie okazało się opłacalne, bowiem gospodynie równą walkę nawiązały w trzecim secie i oddały rywalkom po błędach zatrważającą jak na trzysetowy pojedynek liczbę 23 punktów. Nic dziwnego więc, że przegrały mecz 0:3 i oddaliła się od nich nadzieja na awans do ósemki.  Energa MKS Kalisz również ma swoje kłopoty. Zespół cały czas prześladują kontuzje, a trener Jacek Pasiński nie może ani z rozgrywającej, Katarzyny Wawrzyniak, ani z atakującej Anny Miros. Nie wiadomo jednak, czy zarząd planuje jeszcze jakieś wzmocnienia. Po kilku spotkaniach w których miała kłopoty, bardzo dobrze w ataku spisywała się serbska przyjmująca, Jovana Vesović. Ku radości koleżanek zaś statuetka MVP meczu powędrowała w ręce rozgrywającej Adrianny Budzoń. Zwycięstwo nad Radomką sprawiło, że kaliska drużyna zameldowała się na siódmym miejscu w ligowej tabeli.

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved