Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > LSK: Łodzianki lepsze od ekipy z Kalisza

LSK: Łodzianki lepsze od ekipy z Kalisza

fot. Łukasz Krzywański

Ekipie Energa MKS Kalisz nie udało się sprawić niespodzianki. Podopieczne Jacka Pasińskiego przegrały w Łodzi z miejscowym ŁKS-em Commerceon 1:3, jedynie w drugim secie mogły cieszyć się ze zwycięstwa, a pozostałe partie dość wysoko wygrywały siatkarki ŁKS-u.

Po zatrzymaniu Eweliny Brzezińskiej przez Monikę Bociek gospodynie rozpoczęły spotkanie od prowadzenia 5:2. Przewagę tę szybko powiększyły, gdy w siatkę zaatakowała Anna Miros, co zmusiło trenera Jacka Pasińskiego do wzięcia przerwy. Na niewiele się ona zdała, gdyż jego podopieczne nie potrafiły skończyć swoich ataków. Kiedy Bociek wykończyła swój atak z szóstej strefy, różnica wzrosła do sześciu „oczek”. Przyjezdne po słabym początku wzięły się za odrabianie strat i po uderzeniu Ljubicy Kecman zmniejszyły je do trzech. Prosty błąd Efimienko-Młotkowskiej pozwolił kaliszankom nawiązać kontakt punktowy, ale to było wszystko, na co je było stać w tym secie. Przestój ŁKS-u ze środka partii nie wpłynął bowiem na jego wynik końcowy. Skończony atak niewidocznej do tej pory Regiane Bidias sprawił, że na tablicy wyników było 18:15. To właśnie dobra gra tej zawodniczki ponownie dawała jej drużynie wysokie pięciopunktowe prowadzenie, którego nie oddały do końca. Mocny atak Bociek po prostej zakończył premierową odsłonę spotkania wygraną przez łodzianki do 19.



Pierwsze trzy punkty padły łupem przyjezdnych, jednak straty te odrobione zostały natychmiastowo, kiedy po skosie w aut uderzyła Ljubica Kecman. Od momentu zagrywki tej zawodniczki gra miejscowych całkowicie się załamała. Siedem punktów straconych z rzędu przez gospodynie powodowało, że trener Michał Masek próbował rotować składem czy przerywać grę czasami. Na niewiele się to zdało, gdyż dobre ataki Anny Miros oraz blok ustawiony na Agacie Wawrzyńczyk sprawiły, że zrobiło się 4:14. Gospodynie powoli zaczęły odrabiać straty. Kiedy z lewej flanki po siatce w aut zaatakowała Miros, było 7:14, ale różnica ta była zbyt duża, żeby móc realnie myśleć o dogonieniu swoich rywalek. Proste błędy, które popełniały, też im w tym nie pomagały. Kiedy dwukrotnie nie poradziła sobie w ataku Rebecka Lazić, zrobiło się 15:20, niemniej po czasie Alicia Ogoms zdobyła punkt i zawodniczki MKS-u pewnie zmierzały po zwycięstwo w tym secie. Stało się to za sprawą Ogoms, która nie miała problemów z wykończeniem przechodzącej piłki, dzięki czemu w spotkaniu był remis po 1.

Początek trzeciego seta to gra punkt za punkt obu drużyn. Dopiero as serwisowy Eweliny Janickiej dał minimalne dwupunktowe prowadzenie zawodniczkom MKS-u. Seria czterech punktów z rzędu straconych przez przyjezdne sprawiła, że trener Pasiński musiał zareagować, niemniej zaraz po przerwie jego podopieczne nie przyjęły zagrywki Marty Wójcik. W dotychczasowo rozegranych setach drużyna, której udało się wypracować kilkupunktową przewagę, wygrywała je i reguła ta powtórzyła się także w trzeciej partii. Po ustawieniu szczelnego bloku na Annie Miros oraz ataku w siatkę Natalii Strózik było już 14:8. Niemoc przyjezdnych trwała w każdym siatkarskim elemencie, co sprawiało, że ich rywalki mogły jeszcze dodatkowo zwiększać przewagę. W efekcie po skończeniu krótkiej przez Zuzannę Efimienko-Młotkowską wynosiła ona aż siedem „oczek”, a po wykorzystaniu trzech z rzędu kontrataków przez Regiane Bidias – jedenaście. W końcowym efekcie zawodniczki z Kalisza zdołały uzbierać tylko 14 punktów w tej partii, którą zakończyła kiwka w wykonaniu Klaudii Alagierskiej.

Niemoc w ekipie MKS-u przeniosła się także na początek czwartego seta. Dobre ataki Moniki Bociek i Regiane Bidias sprawiły, że od prowadzenia 4:0 rozpoczęły go gospodynie. Wyglądało na to, że dobra gra kaliszanek wystarczyła tylko na drugą partię, bo po zatrzymaniu Eweliny Brzezińskiej przegrywały już 1:7. Drugi set miał też niewątpliwie wpływ na grę „Wiewiór”, gdyż podrażnione porażką prezentowały się wyśmienicie i pewnie zmierzały do zgarnięcia kolejnych trzech „oczek” do ligowej tabeli. Wysoka przewaga spowodowała, że łodzianki minimalnie się rozluźniły, w efekcie czego po nietrafieniu w boisko przez Bidias różnica stopniała do czterech punktów. Niedokładne przyjęcie kaliszanek odebrało im chyba resztki nadziei, że będą w stanie doprowadzić do tie-breaka. Wicemistrzynie Polski grały z coraz większym luzem, uśmiechem na twarzach, gdyż wiedziały, że nie przegrają tego spotkania. Kiedy przechodzącą piłkę na siatce skończyła Marta Wójcik, miały aż dziesięć setboli, a po wykorzystaniu już pierwszego mogły się cieszyć z jakże ważnego zwycięstwa.

MVP: Regiane Bidias

ŁKS Commercecon Łódź – Energa MKS Kalisz 3:1
(25:19, 21:25, 25:14, 25:14)

Składy zespołów:
ŁKS: Bidias (18), Szczyrba (12), Bociek (18), Alagierska (8), Efimienko-Młotkowska (11), Wójcik M. (7), Strasz (libero) oraz Muhlsteinova i Wawrzyńczyk
MKS: Ogoms (11), Janicka (4), Budzoń, Miros (13), Kecman (11), Brzezińska (8), Kulig (libero) oraz Wawrzyniak (1), Strózik (2), Lazic (4), Cygan, Wańczyk i Dybek

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved