Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

LSK: Derby Łodzi dla Budowlanych

fot. Łukasz Krzywański

Dwudziesta kolejka Ligi Siatkówki Kobiet przyniosła kilka ciekawych wyników. Po niej z walki o czołową szóstkę odpadła Radomka. W derbach Łodzi wygrali Budowlani, a ważne zwycięstwo w kontekście walki o miejsca w drugiej części tabeli odniósł pilski PTPS. Zgodnie z planem po trzy punkty sięgnęły Chemik i Developres, a atut własnej hali wykorzystał też Pałac.

Na czele Ligi Siatkówki Kobiet niezmiennie od wielu tygodni znajduje się Chemik Police, który w miniony weekend trochę męczył się z zamykającym tabelę KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Niespodziewanie przyjezdne wygrały premierową odsłonę, ale na nic więcej nie było ich stać. Wprawdzie na przestrzeni całego meczu nieco lepiej od faworytek spisały się w bloku, ale w pozostałych elementach były znacząco słabsze. Duża dysproporcja pomiędzy oboma zespołami była przede wszystkim w zagrywce, a także w ataku, w którym mistrzynie Polski uzyskały 49% skuteczności. Tym razem miały dwie liderki w swoich szeregach. Były nimi Bianka Busa oraz Natalia Mędrzyk, które łącznie wywalczyły 35 punktów. Po drugiej stronie siatki jedynie Koleta Łyszkiewicz próbowała przeciwstawić się Chemikowi, zdobywając 16 oczek. To jednak było za mało, aby KSZO pokusiło się chociażby o urwanie punktu policzankom. – Podjęłyśmy walkę z liderem tabeli, co było szczególnie widoczne w pierwszym secie. Pokazałyśmy tym meczem, że stać nas na wiele. Nie można stawiać na nas tak szybko krzyżyka w walce o utrzymanie – skomentowała na łamach mediów klubowych środkowa KSZO, Emilia Oktaba. Jednak kolejna porażka sprawiła, że drużyna z Ostrowca nadal zamyka stawkę w LSK.



Hitem dwudziestej kolejki były jednak derby Łodzi, którym towarzyszyło ogromne zainteresowanie ze strony kibiców. Pierwsze cztery partie nieco jednak rozczarowały, bo kończyły się dużą przewagą jednej z drużyn. Za to tie-break był emocjonującym widowiskiem, w którym Grot Budowlani wrócili z dalekiej podróży, by w końcówce triumfować po walce na przewagi. Na przestrzeni całego meczu ŁKS Commercecon lepszy okazał się w bloku, ale zabrakło mu skuteczności w ataku w newralgicznych momentach spotkania. Jego liderką była Monika Bociek. Zdobyła 17 oczek, ale nie skończyła kilku ważnych akcji. Po drugiej stronie siatki za to nie myliła się Jovana Brakocević, która zgromadziła na swoim koncie 22 oczka. – Myślę, że było to jedno z ważniejszych spotkań. Między drużynami z jednego miasta zawsze jest dodatkowa rywalizacja, dlatego dobrze, że wygrałyśmy, a tym samym zrewanżowałyśmy się za wcześniejszą porażkę – podkreśliła na łamach strony klubowej zawodniczka Budowlanych, Olivia Urban. Mimo porażki ŁKS utrzymał trzecie miejsce w tabeli, lecz Budowlani zbliżyli się do niego na dwa punkty, a na dodatek mają o jedno spotkanie rozegrane mniej.

Zgodnie z planem zaprezentował się Developres SkyRes Rzeszów, który u siebie pokonał Energę MKS Kalisz. Przyjezdne nie miały zbyt wiele do powiedzenia, a o ich bezradności najdobitniej świadczy fakt, że tylko w jednym secie dobrnęły do granicy 20 oczek. W każdym elemencie były słabsze od przeciwniczek. Ich niemoc zaczynała się na przyjęciu, w którym uzyskały zaledwie 30% skuteczności. To przeniosło się też na słabą postawę w ataku oraz na zaledwie 2 punktowe bloki. Gospodynie grały swobodnie, a na dodatek miały w swoich szeregach kilka zawodniczek, które zdobyły więcej niż 10 oczek. Najlepiej punktowała Michaela Mlejnkova, zdobywczyni 15 punktów. Po drugiej stronie żadna z zawodniczek nie dobrnęła do granicy 10 oczek, choć najbliżej zrealizowania tego celu była Ljubica Kecman. Po ostatniej porażce podopieczne Jacka Pasińskiego ponownie spadły na jedenaste miejsce w tabeli, zaś Developres wciąż jest drugi, a do prowadzącego Chemika ma trzy punkty straty. Najważniejsze jednak dla niego jest to, że zapewnił już sobie awans do półfinału Ligi Siatkówki Kobiet.

Z walki o miejsce w czołowej czwórce nie rezygnuje Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz, który u siebie rozprawił się z #Volley Wrocław. Mimo że mecz zakończył się w trzech setach, to przyjezdne napsuły sporo krwi faworytkom, ustępując im dopiero w końcówkach. Na przestrzeni meczu dysponowały nawet stabilniejszym przyjęciem, ale nie przełożyło się to na ich postawę na siatce. Mimo że podopieczne Piotra Mateli uzyskały zaledwie 25% skuteczności w przyjęciu, to potrafiły przełożyć to na prawie 40% skuteczności w ataku. Do tego dodały 11 bloków, co w pełni wystarczyło im do odniesienia zwycięstwa. Niemal już tradycyjnie ich liderką była Ewelina Krzywicka, która zapisała na swoim koncie 18 punktów. Po drugiej stronie siatki kilka zawodniczek zdobyło co najmniej 10 punktów, ale przyzwoita postawa Moniki Potokar czy Aleksandry Rasińskiej to za mało, aby wrocławianki mogły sprawić niespodziankę nad Brdą. Dzięki ostatniej wygranej Pałac umocnił się na piątej pozycji, ale wciąż ma dużą stratę punktową do Budowlanych i ŁKS-u, natomiast podopieczne Marka Solarewicza spadły na dziesiąte miejsce w tabeli.

Szansy na pozostanie w grze o czołową szóstkę nie wykorzystała E.Leclerc Radomka Radom, która prowadziła już przed własną publicznością 2:0 z BKS-em Profi Credit Bielsko-Biała, ale w żadnej z trzech kolejnych partii nie potrafiła przypieczętować wygranej. Przyjezdne rozkręcały się z seta na set, by ostatecznie triumfować w tie-breaku. Na przestrzeni całego meczu obie drużyny na porównywalnym poziomie zaprezentowały się w przyjęciu, ale siła ofensywna była po stronie podopiecznych Bartłomieja Piekarczyka. Uzyskały one o 10% wyższą skuteczność w ataku oraz aż 19 oczek zdobyły blokiem. – W pierwszych dwóch setach bardzo szwankowało nam przyjęcie. Do tego doszło kilka zepsutych zagrywek. Popełniałyśmy takie błędy, które BKS-owi nie powinny się przytrafić. Cieszę się, że wciąż mamy o co grać w tym sezonie – skomentowała przyjmująca ekipy z Beskidów, Emilia Mucha, która grała pierwsze skrzypce w szeregach bialskiego zespołu, gromadząc na swoim koncie 19 punktów. Za to gospodyniom na niewiele zdało się 25 oczek Brittany Abercrombie. Ta porażka słono je kosztowała, bowiem straciły po niej szansę na walkę o szóstą lokatę.

Po ważne punkty sięgnęła Enea PTPS Piła, która na wyjeździe wykazała wyższość nad DPD Legionovią Legionowo. Mecz był dość jednostronnym widowiskiem, a gospodynie głównie w drugiej odsłonie starały się dotrzymać kroku przeciwniczkom. Było to jednak bardzo trudne, bo te wywierały na nich presję zagrywką. Pilanki w tym elemencie punktowały 10 razy. Zyskały także przewagę na siatce – zdobywając 5 punktów więcej blokiem oraz zyskując wyższą skuteczność w ataku. Na dodatek rozkład punktowy rozłożył się w ich drużynie na kilka zawodniczek, choć najwięcej oczek zdobyła Marharyta Azizowa.Od świąt nasza gra nie wyglądała tak jak powinna. Z niecierpliwością czekałyśmy na to jedno spotkanie, które pozwoli nam wrócić na właściwe tory – oceniła przyjmująca pilskiej drużyny, Olga Strantzali. W szeregach gospodyń tylko Krystyna Kicka, która zgromadziła na swoim koncie 11 oczek, próbowała poderwać do boju legionowianki. Po ostatniej porażce spadły one na dziewiąte miejsce, natomiast ekipa z Wielkopolski znacząco przesunęła się w tabeli, awansując na ósmą lokatę.

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved