Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > LSK: Czterech faworytów bez porażki

LSK: Czterech faworytów bez porażki

W 3. kolejce rozgrywek Ligi Siatkówki swoje mecze wygrali faworyci, jednak Chemik i Budowlani o mały włos nie straciły punktów, a Developres wygrał dopiero po tie-breaku. Coraz trudniejsza wydaje się być sytuacja zespołów z Dąbrowy Górniczej i Krakowa, chociaż Proxima zdobyła w końcu pierwszy punkt.

Lider z Polic podejmował w niedzielę Muszyniankę, która była o krok od sprawienia sporej niespodzianki. Mimo początkowego prowadzenia Chemika podopieczne trenera Bogdana Serwińskiego wygrały pierwszego seta, a w drugim były o krok od wygranej, przegrywając po zaciętej walce w końcówce. Po dziesięciominutowej przerwie Chemik już opanował nerwy i dominował na boisku, wygrywając ostatecznie 3:1. To trzecia wygrana policzanek, które z kompletem punktów nadal znajdują się na czele tabeli po trzech kolejkach. Po raz drugi w tym sezonie nagrodę MVP odebrała Aleksandra Krzos, świetny mecz w barwach Muszynianki rozegrała również Monika Bociek.Spodziewaliśmy się, że będzie to dla nas trudny mecz i tak w rzeczywistości było. Muszynianka grała twardo w ataku, bardzo dobrze w obronie. My na początku mieliśmy problem, żeby dobrze ustawić blok czy obronę. Później nam się to udało i przejęliśmy kontrolę nad meczem – mówił po meczu trener Jakub Głuszak, usprawiedliwiając falująca formę swojego zespołu ciężką siłownią i treningami. Muszynianki przegrały drugie spotkanie w sezonie i w tej chwili są na 8. miejscu w tabeli. – Mecz w Policach na pewno nam wyszedł i mam nadzieję, że z meczu na mecz będziemy grali coraz lepiej. Nie chciałybyśmy na pewno zejść poniżej tego, co gramy obecnie – przyznała Monika Bociek, atakująca zespołu z Muszyny.



Również zespół Budowlanych Łódź miał spore problemy na początku spotkania z KSZO w Ostrowcu Świętokrzyskim. Gospodynie w pierwszym secie pokazały się z dobrej strony i kibice zadawali sobie pytanie, która z drużyn ma walczyć w tym sezonie o medale. Gdy kamery telewizyjne pokazały prezesa Marcina Chudzika przy stanie 14:11 dla KSZO w drugim secie, jego mina była nietęga. Łodziankom pomogła zmiana na pozycji rozgrywającej. Ewelina Polak uspokoiła grę Budowlanych, które wygrały drugiego seta, a po przerwie były już nie do zatrzymania i zgarnęły trzy punkty. Po meczu z postawy swoich podopiecznych zadowolenia nie ukrywał trener Adam Grabowski.Gratulacje należą się dziewczynom, za postawę na boisku, że się postawiły, że walczyły do końca. Jestem z nich dumny – mówił szkoleniowiec KSZO, który przyznał również, że jego zespół nie był w stanie zatrzymać ataków najlepszej na boisku Kai Grobelnej.Ten mecz pokazał, że z każdym rywalem, bez względu na miejsce w tabeli, trzeba grać na sto procent. Inaczej mogłoby się tutaj skończyć stratą punktów – słusznie zauważył po spotkaniu trener łodzianek, Błażej Krzyształowicz.

Problemów z odniesieniem wygranej w Atlas Arenie nie miał inny zespół z Łodzi. ŁKS wygrał 3:0 z PTPS-em Piła i dzięki temu wskoczył na trzecie miejsce w tabeli. – Bardzo się cieszę, że tak to wyglądało. Musiałyśmy bardzo pilnować swojej koncentracji, która w kilku momentach nam uciekała, dlatego przytrafiło nam się kilka strat punktów w serii. Udało nam się jednak nad tym zapanować, wygrałyśmy trzy sety i zdobyłyśmy trzy oczka – mówiła libero łodzianek, Krystyna Strasz, która po meczu odebrała statuetkę dla najlepszej zawodniczki meczu. PTPS po raz drugi w tym sezonie musiał uznać wyższość rywala i z trzema punktami na koncie zajmuje obecnie 10. miejsce w tabeli. – Nie mieliśmy w tym spotkaniu żadnych argumentów i wygrał zespół lepszy – przyznał trener pilanek, Jacek Pasiński.Wymaga to trochę czasu, by nasz zespół mógł grać jak równy z równym z takimi przeciwnikiem jak ŁKS – dodał. Punkt po raz drugi w tym sezonie na własnym parkiecie stracił Developres. Rzeszowianki przegrywały już z BKS-em Bielsko-Biała 1:2, odwróciły jednak losy spotkania i wygrały po tie-breaku. Podopieczne trenera Lorenzo Micellego mają 7 punktów i zajmują 4. miejsce w tabeli. Bialanki mają cztery punkty mniej. Po meczu więcej niż o grze samych zawodniczek mówiło się o sędziowaniu i kontrowersyjnych decyzjach, a także o karach w postaci żółtych i czerwonej kartki. Zespół BKS-u wniósł nawet po meczu oficjalny protest. – Spodziewałyśmy się trudnego meczu, ale to, co zagrały dziewczyny z Bielska-Białej, to ludzkie pojęcie przechodziło. Musiałyśmy się strasznie namęczyć, żeby ten mecz wygrać, więc tym bardziej cieszy postawa całego zespołu – przyznała libero Developresu, Agata Sawicka. Po raz drugi w tym sezonie MVP spotkania została wybrana Jelena Blagojević.

Coraz bardziej martwi i zastanawia forma siatkarek z Dąbrowy Górniczej. MKS przegrał trzecie spotkanie z rzędu i z jednym punktem na koncie znalazł się na samym dnie tabeli Ligi Siatkówki Kobiet. Dąbrowianki w 3. kolejce przegrały we własnej hali 1:3 z Pałacem Bydgoszcz. – Ciężko znaleźć jednoznaczną przyczynę takiego obrotu spraw, Pałac zagrał dobre spotkanie. Dziewczyny z Bydgoszczy są bardzo poukładane, grają szybką siatkówkę. My popełnialiśmy trochę błędów, zdarzały się nam właśnie takie przestoje – mówiła po meczu przyjmująca MKS-u, Patrycja Polak. Przed dąbrowiankami teraz mecz z Legionovią – w przypadku czwartej porażki może się zrobić już nerwowo. Pozytywnie za to zaskakuje Pałac, który po drugiej wygranej jest na 5. miejscu w tabeli. – Trener cały czas nam powtarza, że żeby wygrywać, musimy wszystkie grać dobrze. I tak jest w istocie – cieszy się atakująca bydgoskiej drużyny, Sandra Szczygioł.Nie możemy jednak popadać w hurraoptymizm. Musimy dalej ciężko pracować i zdobywać punkty, żeby mieć spokojną głowę w dalszej fazie sezonu i być zadowolonym z tego, co robimy – dodaje jednak szybko. Pierwsze zwycięstwo w sezonie i pierwsze punkty zdobył zespół Legionovii. Podopieczne trenera Macieja Bartodziejskiego sprawiły miłą niespodziankę swoim sympatykom, pokonując w Jelczu-Laskowicach Impel Wrocław. – Z Impelem mamy naprawdę wiele wspólnego. Tak samo jak w przypadku naszego klubu zarząd Impelu postawił w tym sezonie ligowym przede wszystkim na młodzież, zatem wiedziałyśmy, czego się spodziewać. Nasz pojedynek był starciem młodych zawodniczek i ten, kto lepiej je wytrzymał, wygrał – mówiła po spotkaniu libero Legionovii, Anna Korabiec.

W meczu zespołów, które po dwóch kolejkach miały zerowe konto punktowe, doszło do tie-breaka. Budowlani pokonali w Toruniu Trefla Proximę Kraków 3:2, mimo że przegrywali w tym spotkaniu 1:2. Wygrana mocno podbudowała zespół trenera Nicoli Vettoriego, chociaż w tie-breaku równie dobrze mogła wygrać drużyna gości. – Ten mecz był bardzo ważny z psychologicznego punktu widzenia – przyznała Marina Paulawa. Zadecydowała ostatnia akcja, gdzie sędzia dopatrzył się podwójnego odbicia. Ogromnie cieszymy się z tego zwycięstwa, bo bardzo go potrzebowałyśmy – dodała przyjmująca toruńskiej drużyny. Proxima po raz trzeci w tym sezonie zeszła z boiska pokonana, co z pewnością jest frustrujące dla trenera Alessandro Chiappiniego.Nie jestem zadowolony z jednego punktu, gdyż po tym, co zobaczyłem w tym meczu, nie można być szczęśliwym. Oczywiście patrząc na tabelę, ten punkt jest bardzo ważny – przyznał szkoleniowiec krakowianek. Na domiar złego kolejny mecz jego podopieczne zagrają w Łodzi z wicemistrzem Polski, o punkty znów będzie więc niezwykle trudno.

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved