Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > LSK: Coraz bliżej kluczowych rozstrzygnięć

LSK: Coraz bliżej kluczowych rozstrzygnięć

fot. Arkadiusz Buczyński

Przedostatnia kolejka rundy zasadniczej przyniosła dwie niespodzianki. Były nimi porażka Budowlanych u siebie z Radomką oraz wygrana bielszczanek z Developresem. Inne zespoły z czołówki zgodnie wygrywały swoje mecze. Na uwagę zasługuje też zwycięstwo beniaminka z Kalisza, który dzięki temu opuścił strefę barażową.

Po 21. kolejce wciąż na czele Ligi Siatkówki Kobiet jest Chemik Police, który jednak trochę męczył się we Wrocławiu z miejscowym #Volley. Wystarczy wspomnieć, że gospodynie wygrały pierwszego seta, ale za ciosem nie poszły w kolejnych. W efekcie czego faworytki triumfowały w czterech odsłonach. Na przestrzeni całego meczu w każdym elemencie były lepsze od wrocławianek. Szczególnie ich przewaga uwidoczniła się na siatce, gdzie uzyskały 51% skuteczności w ataku, a do tego dołożyły 10 bloków. Pierwsze skrzypce w ich szeregach grał duet Martyna Łukasik/Chiaka Ogbogu, który wywalczył łącznie 32 punkty. po drugiej stronie siatki głównie Monika Potokar próbowała dotrzymywać kroku mistrzyniom Polski, ale to było za mało, żeby podopieczne Marka Solarewicza pokusiły się o niespodziankę. Porażka słono je kosztowała, bowiem spadły na jedenaste miejsce w tabeli, a to oznacza, że gdyby runda zasadnicza zakończyła się w tej chwili, to musiałyby walczyć o utrzymanie. Na przeciwnym biegunie jest Chemik, który prowadzi i zwiększył przewagę nad Developresem, co oznacza, że jest pewny wygrania rundy zasadniczej.



Każda dobra passa kiedyś się kończy – przekonał się o tym Developres SkyRes Rzeszów, który na wyjeździe w czterech setach przegrał z BKS-em Profi Credit Bielsko-Biała. Przewaga gospodyń zaczynała się w polu serwisowym, a ich zagrywka znacząco utrudniała życie rzeszowiankom. Słabe ich przyjęcie spowodowało, że ogromna dysproporcja, bo ponad 15% w ataku, widoczna była między oboma zespołami. Podopiecznym trenera Micelliego na niewiele zdała się lepsza postawa w bloku, bo to było za mało tym razem na bielszczanki. Nie pomogło też 19 oczek Katarzyny Zaroślińskiej-Król, bo po drugiej stronie siatki był duet Olivia Różański/Emilia Mucha, który zdobył 44 punkty. – Pokazujemy, że stać nas na bardzo dobrą grę. W tych dziewczynach drzemie ogromny potencjał. Fajnie, że go pokazują – powiedziała na łamach mediów klubowych libero BKS-u, Paulina Maj-Erwardt. Po ostatniej wygranej drużyna prowadzona przez Bartłomieja Piekarczyka umocniła się na szóstej pozycji w tabeli, natomiast porażka odebrała szansę rzeszowiankom walki o fotel lidera, bo ich strata do Chemika urosła do sześciu punktów.

Do niespodzianki doszło w Łodzi, gdzie Grot Budowlani przegrali z E.Leclerc Radomką Radom. Chociaż początkowo na to się nie zanosiło. Podopieczne Błażeja Krzyształowicza prowadziły 2:1 i wydawało się, że są na dobrej drodze do sukcesu. Kluczowy okazał się czwarty set, którego przegrały po walce na przewagi, a w tie-breaku rywalki poszły za ciosem, udowadniając, że tkwił w nich potencjał w tym sezonie. Mimo że na przestrzeni całego meczu uzyskały o 14% niższą skuteczność w przyjęciu oraz o 7% słabszą skuteczność w ataku, to jednak udało im się rozstrzygnąć losy spotkania na swoją korzyść. Wszystko dlatego, że miały w swoich szeregach Brittany Abercrombie, która zdobyła aż 35 punktów i przyćmiła swoją vis a vis, czyli Jovanę Brakocević. Serbka tym razem zgromadziła na swoim koncie 25 oczek, co okazało się za mało, aby odnieść zwycięstwo. Paradoksalnie dla radomianek ta wygrana już niewiele zmieni, bo nie mają już szans na walkę o miejsce w czołowej szóstce, za to łodziankom może znacząco utrudnić batalię o trzecią lokatę, o którą walczą z ŁKS-em.

Zgodnie z planem zakończył się pojedynek w Bydgoszczy, w którym siatkarki Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz ograły w trzech setach DPD Legionovię Legionowo. Jednak nie można powiedzieć, by było to jednostronne widowisko. Gospodynie tylko w pierwszej odsłonie zdominowały boiskowe wydarzenia. w dwóch kolejnych musiały odrabiać nawet czteropunktowe straty, ale w końcówkach dawało znać ich większe doświadczenie. – W pierwszym secie była deklasacja. Potem przyszło rozluźnienie i myśl, że tak łatwo możemy to wygrać w trzech setach. Wtedy zaczęły pojawiać się błędy własne – ocenił na łamach Gazety Pomorskiej Piotr Matela, szkoleniowiec gospodyń. Kluczem do sukcesu okazała się ich lepsza, bo o prawie 10% wyższa skuteczność od rywalek w ataku. Na dodatek legionowianki słabo spisały się w bloku, tylko 4 razy zatrzymując rywalki. Popełniały też mnóstwo prostych błędów, które uniemożliwiły im urwanie seta bydgoszczankom. Na nic zdało się też 14 punktów wywalczonych przez Zuzannę Górecką, bo po drugiej stronie siatki był duet Ewelina Krzywicka/Tamara Gałucha, który poprowadził Pałac do sukcesu. Dzięki wygranej umocnił się na piątej pozycji, a teoretycznie może jeszcze powalczyć o czwartą lokatę. Natomiast Legionovia jest dziesiąta i ma tylko punkt przewagi nad strefą walczącą o utrzymanie.

Bardzo blisko zajęcia trzeciej pozycji po rundzie zasadniczej jest ŁKS Commercecon Łódź, który zgodnie z planem pokonał na wyjeździe KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Jednak gospodynie tanio skóry nie sprzedały. Nie Tylko urwały seta faworytkom, ale blisko były także doprowadzenia do podziału łupów. Ostatecznie przegrana partia na przewagi sprawiła, że komplet oczek pojechał do Łodzi. Na przestrzeni całego meczu ostrowczanki zaprezentowały się w ataku na takim samym poziomie, co przeciwniczki. Kluczem do sukcesu ŁKS-u okazała się głównie zagrywka, którą punktował aż 9 razy oraz mniejsza liczba błędów własnych. Pierwszoplanową postacią w jego szeregach była Regiane Bidias, która zgromadziła na swoim koncie 19 punktów. Po drugiej stronie siatki wyróżniły się Koleta Łyszkiewicz oraz Kinga Kasprzak, które łącznie wywalczyły 32 oczka. Mimo że KSZO pozostawiło po sobie dobre wrażenie, to wciąż nie może przełamać passy porażek, przez co na dobre ugruntowało się na dnie tabeli. Za to wygrana umocniła łodzianki na trzeciej pozycji w stawce.

W derbach Wielkopolski siatkarki Energi MKS Kalisz pokonały Eneę PTPS Piła. Mimo że mecz lepiej zaczął się dla przyjezdnych, to nie potrafiły one pójść za ciosem w kolejnych partiach. Wprawdzie na przestrzeni meczu dysponowały znacznie stabilniejszym przyjęciem niż gospodynie, to nie przełożyło się to na ich przewagę w ataku. W ofensywie obie drużyny zaprezentowały się na podobnym poziomie, choć bloków na koncie więcej zanotowały pilanki. Nie uchroniło ich to jednak przed porażką. Nie zrobiła tego też Olga Strantzali, która zgromadziła na swoim koncie 21 punktów. W szeregach beniaminka liderką została Ljubica Kecman, która wywalczyła aż 25 punktów, ale klucz do sukcesu MKS-u leżał w zmianach, bo dobre wejście zaliczyły Ewelina Brzezińska oraz Natalia Strózik. – Ostatnio zrobiliśmy pewien progres, niemniej cały czas byliśmy pod wodą. Graliśmy w strefie, która nie gwarantowała spokojnego bytu ligowego. Dopiero mecz z PTPS-em pozwolił nam na wypłynięcie i złapanie oddechu – ocenił szkoleniowiec MKS-u, Jacek Pasiński. Dzięki tej wygranej jego podopieczne opuściły strefę barażową, awansując na dziewiąte miejsce. Mają obecnie tyle samo oczek na koncie, co ósme pilanki.

Zobacz również
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved