Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > LSK: Chemik wciąż na czele, wygrane łódzkich zespołów

LSK: Chemik wciąż na czele, wygrane łódzkich zespołów

Miniony weekend nie przyniósł zaskakujących rozstrzygnięć w Lidze Siatkówki Kobiet. Wygrane odniósł lider i wicelider, a w meczu drużyn z pierwszej czwórki doszło do podziału łupów. Ostatnie miejsce opuścił MKS Kalisz, ale pojedynki w Pile i Radomiu odbędą się w późniejszym terminie.   

Na czele Ligi Siatkówki Kobiet wciąż znajduje się Chemik Police, który tym razem u siebie rozprawił się z Pałacem Bydgoszcz. Mimo że siatkarki znad Brdy próbowały podjąć walkę, to jednak nie urwały faworytkom żadnego seta. Kluczem do sukcesu mistrza Polski była trudna zagrywka, z której dokładnym przyjęciem rywalki miały duże kłopoty, oraz lepsza postawa na siatce. Policzanki ogromną przewagę uzyskały w bloku (12-4), a w ataku także ich skuteczność była wyższa od rywalek. Na dodatek miały w swoich szeregach dwie liderki, czyli Chiakę Ogbogu oraz Martynę Łukasik, które zapisały na swoim koncie po 14 punktów. Po drugiej stronie siatki jedynie Patrycja Balmas próbowała się przeciwstawić rywalkom, zdobywając również 14 oczek, ale to okazało się za mało, żeby Pałac z Polic wywiózł bardziej korzystny wynik. – Zagrywką ustawiłyśmy sobie grę. Odrzuciłyśmy nią dziewczyny z Bydgoszczy od siatki. One nie miały najlepszego przyjęcia, a to powodowało, że my dobrze grałyśmy zarówno w bloku, jak i w obronie – oceniła atakująca Chemika, Martyna Łukasik. Po ostatniej wygranej policzanki mają już osiem punktów przewagi nad drugim ŁKS-em, natomiast Pałac plasuje się na piątej pozycji.



Zwycięską serię przerwał Developres SkyRes Rzeszów, który przed własną publicznością musiał uznać wyższość Grot Budowlanych Łódź. Chociaż początkowo zanosiło się na wygraną podopiecznych Lorenzo Micellego, które prowadziły 2:1, a w czwartym secie miały piłkę meczową. Przyjezdne jednak odwróciły losy nie tylko tego seta, ale też całego spotkania, wygrywając w tie-breaku. – Dałyśmy sobie wydrzeć zwycięstwo, podając rękę przeciwniczkom. Mam wrażenie, że popełniłyśmy za dużo błędów i nie przycisnęłyśmy łodzianek w tych momentach, w których to należało zrobić – podkreśliła na łamach serwisu lsk.net.pl Michaela Mlejnkova, przyjmująca Developresu. Co ciekawe, na przestrzeni całego meczu łodzianki osiągnęły nieco słabszą skuteczność zarówno w przyjęciu, jak i w ataku. Miały też na koncie tyle samo bloków, co rywalki, ale jednocześnie miały w swoich szeregach Jovanę Brakocević, która po raz kolejny była ich liderką. Serbka zapisała na swoim koncie 33 punkty. Po drugiej stronie siatki wyróżniła się Katarzyna Zaroślińska-Król, która zdobyła 24 oczka. Porażka ekipy z Podkarpacia sprawiła, że spadła ona na trzecie miejsce, a Budowlani są tuż za jej plecami, mając do niej zaledwie dwa oczka straty.

Serie porażek w końcu przerwał Energa MKS Kalisz, który u siebie wykazał wyższość nad osłabioną DPD Legionovią Legionowo. Moment słabości podopiecznym Jacka Pasińskiego przytrafił się tylko w trzecim secie, ale nie pozwoliły rywalkom doprowadzić do tie-breaka, zamykając mecz w czterech odsłonach. Na przestrzeni całego spotkania kluczem do ich sukcesu okazała się lepsza postawa w ofensywie, bowiem osiągnęły o 13% wyższą skuteczność od rywalek. W przyjęciu i bloku obie drużyny zaprezentowały się na podobnym poziomie, ale szkoleniowiec przyjezdnych miał ograniczone pole manewru w dokonywaniu zmian. Pierwszoplanową postacią w szeregach Legionovii była Krystina Kicka, która zapisała na swoim koncie 20 punktów, ale po drugiej stronie siatki był duet Rebecka Lazic/Ljubica Kecman, który zdobył łącznie 37 oczek dla ekipy znad Prosny. – Była euforia po zwycięstwie. Pierwsze trzy punkty zostały w Kaliszu. Cieszymy się z nich, ale nasza gra jest jeszcze daleka od ideału. Mamy nad czym pracować – ocenił na łamach serwisu faktykaliskie.pl Jacek Pasiński. Po ostatniej wygranej jego podopieczne przesunęły się na dziesiąte miejsce w tabeli, zaś legionowianki są siódme w stawce.

Na zwycięską ścieżkę powrócił ŁKS Commercecon Łódź, który pokonał w czterech setach #Volleya Wrocław. Mimo że mecz lepiej zaczął się dla podopiecznych Marka Solarewicza, to impetu starczyło im tylko na pierwszego seta. Pozostałe trzy toczyły się pod dyktando gospodyń. O ich sukcesie zadecydowała lepsza postawa na siatce. Osiągnęły ponad 40% skuteczności w ataku, a do tego dołożyły 12 bloków. Na dodatek rywalki popełniły aż 18 błędów w polu serwisowym, co uniemożliwiło im doprowadzenie chociażby do tie-breaka. Na niewiele im zdało się też 14 punktów Natalii Murek, tym bardziej że po drugiej stronie siatki wiodącą postacią była Regiane Bidias, która zdobyła 18 oczek. – Brakowało nam czasami automatyzmów, czasami musieliśmy napracować się niczym górnik, by zdobyć kolejny punkt. Niestety, taka jest siatkówka, że trzeba się przełamywać. Mieliśmy bardzo fajny początek sezonu. Mam nadzieję, że wrócimy do tej gry, nabierając trochę mentalnej świeżości – powiedział po wygranej z wrocławiankami szkoleniowiec łodzianek, Michal Mašek. Dzięki wygranej ŁKS utrzymał pozycję w czołowej trójce, natomiast wrocławianki obsuwają się coraz niżej w tabeli. Obecnie są na jedenastej pozycji.

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved