Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > LSK: Chemik liderem, niespodziewana porażka ŁKS-u

LSK: Chemik liderem, niespodziewana porażka ŁKS-u

fot. Klaudia Piwowarczyk

W miniony weekend w Lidze Siatkówki Kobiet do niespodzianki doszło w Bielsku-Białej, gdzie BKS ograł ŁKS. W meczu na szczycie Chemik okazał się lepszy od Budowlanych, za to od play-off oddaliła się Radomka, która przegrała w Kaliszu. Punkt po bardzo długiej przerwie zdobyło KSZO, a na fali jest Developres.

W meczu na szczycie dziewiętnastej kolejki Chemik Police przełamał złą passę w starciach z Grot Budowlanymi Łódź. Wprawdzie podopieczne Błażeja Krzyształowicza prowadziły już 2:1, ale nie zdołały postawić kropki nad i. Na dodatek porażkę okupiły kontuzją Agaty Babicz. Mimo że w swoich szeregach miały dwie liderki, czyli Jovanę Brakocević i Magdalenę Stysiak, to okazało się to za mało. Wśród przyjezdnych 16 oczek zdobyła Bianka Busa, prowadząc je do wygranej. Na przestrzeni całego meczu obie drużyny na porównywalnym poziomie zaprezentowały się w przyjęciu oraz w bloku, w ataku o 3% lepszą skuteczność miały gospodynie, ale popełniły też więcej błędów własnych. O braku zaciętych końcówek zadecydowała z kolei zagrywka. – Jakość zagrywki zrobiła dużą różnicę. Gdy jeden lub drugi zespół lepiej zagrywał, to szybko budował sobie bezpieczną przewagę. wówczas łatwiej mu się grało. W tym należy upatrywać braku wyrównanych końcówek w tym pojedynku – oceniła libero mistrza Polski, Aleksandra Krzos. Po ostatniej wygranej Chemik utrzymał prowadzenie w tabeli, zaś łodzianki są czwarte, ale wciąż mają szansę chociażby na awans o oczko wyżej.



Tempa nie zwalnia Developres SkyRes Rzeszów, który na wyjeździe gładko rozprawił się z Eneą PTPS Piła. Tylko w premierowej odsłonie gospodynie próbowały dobrać się do skóry faworytkom, a kiedy ta sztuka im się nie udała, to wyraźnie spuściły z tonu, nie nawiązując już zbyt wyrównanej walki z przeciwniczkami w kolejnych odsłonach. O ile w przyjęciu czy w bloku nie odstawały aż tak bardzo od rzeszowianek, o tyle w ataku obie drużyny dzieliła przepaść, która wyniosła 17% skuteczności. W pilskiej drużynie jedynie Olga Strantzali próbowała postraszyć rywalki, ale zdobyła tylko 10 punktów. Po drugiej stronie siatki niekwestionowaną liderką była Katarzyna Zaroślińska-Król, która zgromadziła na swoim koncie 18 oczek. Po ostatniej wygranej podopieczne Lorenzo Micellego umocniły się na drugim miejscu w tabeli, jednocześnie zmniejszając stratę do Chemika do trzech oczek. natomiast dla ekipy z Wielkopolski porażka była bardzo bolesna, bowiem po niej spadła na jedenaste miejsce w stawce i wyprzedza tylko KSZO.

Do niespodzianki doszło w Bielsku-Białej, gdzie miejscowy BKS Profi Credit zaskakująco gładko uporał się z ŁKS-em Commercecon Łódź. Przyjezdne tylko w premierowej odsłonie próbowały walczyć, a w dwóch kolejnych nie miały już siatkarskich argumentów. Przewaga gospodyń zaczynała się w zagrywce, a łodzianki z przyjęciem na poziomie 24% niewiele były w stanie wskórać w ataku. Stąd też BKS dominował też na siatce, osiągając o 18% lepszą skuteczność w tym elemencie. Prym w jego szeregach wiodła Katarzyna Konieczna, która wywalczyła 15 oczek, ale dzielnie wspierały ją koleżanki. Po drugiej stronie siatki jedynie Regiane Bidias dobrnęła do granicy 10 punktów. – Siatkówka jest grą zespołową i w tym meczu było to widać. Byłyśmy razem. Mimo że przytrafiały nam się błędy, to pomagałyśmy sobie i mówiłyśmy, co mamy dalej robić. To było najważniejsze w tym pojedynku – podkreśliła na łamach mediów klubowych zawodniczka bialskiej ekipy, Olivia Różański. Po ostatniej wygranej BKS umocnił się na szóstej pozycji, zwiększając przewagę nad siódmym beniaminkiem z Radomia do pięciu punktów. Z kolei ŁKS utrzymał trzecią lokatę, ale po piętach depczą mu Budowlani.

Zaskakująco dużo problemów z odniesieniem zwycięstwa w Ostrowcu Świętokrzyskim miał Pałac Bydgoszcz. Zanosiło się nawet na niespodziankę, bo KSZO prowadziło już 2:1, ale nie poszło za ciosem ani w czwartej, ani w piątej odsłonie. Na przestrzeni całego meczu obie drużyny na porównywalnym poziomie zaprezentowały się zarówno w przyjęciu, jak i w ataku. W bloku 2 razy więcej punktowały przyjezdne, ale kluczowe okazało się to, że zachowały więcej sił na decydujące fragmenty spotkania. Miały też w swoich szeregach Ewelinę Krzywicką oraz Tamarę Gałuchę, które zdobyły łącznie 43 punkty. Wśród gospodyń dobre zawody rozegrała Koleta Łyszkiewicz, gromadząc na swoim koncie 21 oczek. – W pewnym sensie nastąpiło przełamanie, bo nie było to szybkie 3:0, jak było to w większości meczów tego sezonu, tylko przegrana 2:3 po walce. W końcówce zabrakło nam sił. Dużo było gry skrzydłami, więc po pewnym czasie grałyśmy już na oparach – podkreśliła na łamach mediów klubowych przyjmująca świętokrzyskiego zespołu, Koleta Łyszkiewicz. Jeden zdobyty punkt nie zmienił jednak pozycji KSZO w tabeli. Wciąż bowiem jest czerwoną latarnią rozgrywek. Z kolei bydgoszczanki utrzymały się na piątym miejscu i są na dobrej drodze, by zagrać w play-off.

Od gry w play-off oddala się E.Leclerc Radomka Radom, która przegrała na wyjeździe z Energą MKS Kalisz. Mimo że miała dobre fragmenty gry, to zabrakło jej skuteczności w końcówkach. Mimo że na przestrzeni całego meczu przyjezdne dysponowały lepszym przyjęciem, to nie przełożyło się to na ich przewagę w ataku. Nie dość, że gospodynie punktowały zagrywką w kluczowych momentach, to jeszcze zapisały na swoim koncie aż 11 punktów blokiem. Pierwsze skrzypce w ich szeregach grały Alicia Ogoms oraz Rebecka Lazic, które wywalczyły po 13 oczek. Po drugiej stronie siatki liderką była Brittany Abercrombie, ale marne to pocieszenie dla radomianek, które z Wielkopolski wyjechały bez punktów. – W drugim i trzecim secie prowadziliśmy, ale zabrakło nam konsekwencji oraz odwagi w tym, co robimy. W kluczowych momentach oddawaliśmy punkty przeciwnikowi, a tak się nie da wygrać. Rywal był na tyle zdeterminowany i grał bardzo agresywnie, że nas stłamsił – powiedział na łamach klubowych mediów szkoleniowiec Radomki, Jacek Skrok. Porażka w Kaliszu dla jego podopiecznych może być bardzo bolesna, bowiem do szóstego BKS-u tracą już pięć oczek i mają o jedno spotkanie rozegrane więcej od bielszczanek. Natomiast kaliszanki powoli odbijają się od dna tabeli, awansując już na dziesiątą lokatę.

Niezmiernie ważne zwycięstwo przed własną publicznością odniosły siatkarki #Volleya Wrocław, które odprawiły z kwitkiem DPD Legionovię Legionowo. Najbardziej zacięta walka trwała w premierowej odsłonie, ale w niej gospodynie przełamały rywalki. Dzięki temu w kolejnych partiach grało im się już zdecydowanie łatwiej, a przyjezdne musiały obejść się smakiem ugrania choćby jednego seta. Na przestrzeni całego meczu dotrzymały kroku wrocławiankom jedynie w bloku, natomiast zarówno w przyjęciu, jak i w ataku osiągnęły o kilka procent słabszą skuteczność od podopiecznych Marka Solarewicza. W ich szeregach pierwszoplanową postacią była Zuzanna Górecka, która zapisała na swoim koncie 14 oczek. Jednak zabrakło jej trochę wsparcia ze strony koleżanek. W zwycięskiej ekipie najlepiej punktującą zawodniczką została Aleksandra Rasińska, która wywalczyła 13 oczek. Dzięki podniesieniu z parkietu kompletu punktów dolnośląska drużyna awansowała już na dziewiąte miejsce w Lidze Siatkówki Kobiet, a do ostatniego rywala, który plasuje się na ósmej pozycji, traci już tylko jeden punkt.

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2019-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved