Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > LSK: Chemik na czele, niespodzianka w Bydgoszczy

LSK: Chemik na czele, niespodzianka w Bydgoszczy

fot. lsk.pls.pl

W środowych meczach Ligi Siatkówki Kobiet przeważnie wygrywali faworyci, czyli Chemik, ŁKS, Budowlani i Developres. Z czołówki wyłamał się BKS, który przegrał w Bydgoszczy. Po ważne punkty sięgnęła też Legionovia, która ograła KSZO.

W Lidze Siatkówki Kobiet tempa nie zwalnia Chemik Police, który odniósł szóstą wygraną z rzędu. Tym razem jednak męczył się trochę u siebie z Energą MKS Kalisz. Beniaminek nie tylko urwał gospodyniom seta, ale przy odrobinie szczęścia mógł pokusić się chociażby o podział łupów, bo w pierwszej partii prowadził 20:18, a w czwartej doprowadził do remisu po 19. Na przestrzeni całego spotkania słabszy okazał się  jednak od faworytek w przyjęciu (o 15%), a to przełożyło się także na o 10-procentową niższą skuteczność w ofensywie. Na dodatek policzanki zapisały na koncie o 5 bloków więcej, a w końcówkach dało o sobie znać ich doświadczenie. Ponownie ich liderką była Magdalena Stysiak, która zdobyła 19 punktów, chociaż mecz zaczęła na ławce rezerwowych. Po drugiej stronie siatki wyróżniła się Ljubica Kecman, która zgromadziła na koncie 13 oczek. Mimo pozostawienia po sobie dobrego wrażenia podopieczne Mariusza Wiktorowicza nie zdobyły punktu, a więc nadal zajmują dziewiątą pozycję w stawce, natomiast mistrzynie Polski mają już cztery punkty przewagi nad drugim w tabeli ŁKS-em.



Trwa seria porażek KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, które przegrało w Legionowie z miejscową Legionovią. Przyjezdne tylko w pierwszej partii próbowały dotrzymać kroku rywalkom, a kiedy ta sztuka im się nie udała, wyraźnie spuściły z tonu w kolejnych partiach. Trudno się temu dziwić, skoro dysponowały znacznie słabszym przyjęciem od rywalek. Ono przełożyło się na zaledwie 32% skuteczności w ataku. Do tego trzeba dodać 10 błędów na zagrywce, a także 8 asów serwisowych gospodyń. W każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła były one lepsze od rywalek, a prym w ich szeregach wiodła Krystyna Kicka, która zapisała na swoim koncie 16 punktów. Po drugiej stronie siatki po raz kolejny najskuteczniejsza była Swietłana Dorsman, ale jej 12 oczek to było za mało, by KSZO pokusiło się o dobry wynik. – Jechałyśmy do Legionowa, żeby wywieźć stamtąd punkty. Niestety gospodynie zagrały lepsze spotkanie od nas. Dobrze zaprezentowałyśmy się w obronie, ale nie przełożyło się to na grę w ataku – skomentowała na łamach strony klubowej Anna Grzechnik, przyjmująca świętokrzyskiej ekipy, która wciąż zajmuje dziesiątą pozycję, zaś legionowianki są siódme w stawce.

Kolejną wygraną odniósł Developres SkyRes Rzeszów, który na wyjeździe pokonał E.Leclerc Radomkę Radom. Chociaż początkowo zanosiło się na ciekawe spotkanie, a pierwsza partia padła łupem gospodyń, to w kolejnych inicjatywę na boisku przejęły faworytki, które nie dopuściły już do tie-breaka. Mimo że radomianki na przestrzeni meczu o 4% uzyskały lepsze wskaźniki w przyjęciu, to przegrały rywalizację na siatce. W ataku zdecydowanie lepsze były przyjezdne, które dodatkowo dołożyły 17 oczek w bloku. Pierwsze skrzypce w ich szeregach grała Katarzyna Zaroślińska-Król, która zdobyła 21 punktów. Po drugiej stronie siatki wyróżniła się Anna Bączyńska, zdobywczyni 18 oczek, która została wypożyczona do Budowlanych. – Fragmentami był to bardzo wyrównany mecz z dobrą zagrywką po naszej stronie oraz z niezłym atakiem, chociaż to właśnie on zaważył na końcowym wyniku. Musimy cechować się konsekwencją i powtarzalnością w graniu, a wtedy przyjdą wygrane sety i mecze – skomentował na łamach mediów klubowych szkoleniowiec beniaminka, Jacek Skrok. Jeden ugrany set sprawił, że opuścił on ostatnie miejsce w tabeli, za to trzy zdobyte oczka pozwoliły Developresowi przesunąć się na czwartą lokatę w stawce.

Do niespodzianki doszło w Bydgoszczy, gdzie miejscowy Pałac rozbił BKS Profi Credit Bielsko-Biała. Przyjezdne lekcję siatkówki dostały przede wszystkim w drugim secie, w którym z ledwością przekroczyły barierę 10 oczek. Kluczem do sukcesu gospodyń była zagrywka, którą bezpośrednio punktowały 11 razy, do tego dołożyły 15 bloków, a podopiecznym Bartłomieja Piekarczyka na niewiele zdała się podobna skuteczność w ataku. Zabrakło im stabilnego przyjęcia oraz zagrywki, którą napsułyby trochę krwi rywalkom. Nie pomogło im też 15 oczek wywalczonych przez Emilię Muchę, bowiem ekipa znad Brdy miała w swoich szeregach Ewelinę Krzywicką, która zapisała na swoim koncie aż 21 punktów, walnie przyczyniając się do wygranej swojego zespołu. – Bardziej kontrolujemy zagrywkę. Popełniamy w niej mniej błędów. Staje się ona mocniejsza i lepsza taktycznie. Lepiej pracuje też nasz system blok-obrona. Każda z nas szlifuje niuanse techniczne – mówiła po meczu na łamach Przeglądu Sportowego rozgrywająca, Magdalena Mazurek. Dzięki podniesieniu z parkietu kompletu punktów bydgoszczanki awansowały na szóste miejsce w tabeli, natomiast porażka słono kosztowała bielszczanki, ponieważ spadły one na piątą lokatę.

Na zwycięską ścieżkę wrócił ŁKS Commercecon Łódź, który pokonał we własnej hali Eneę PTPS Piła. Mimo że oba zespoły grały zrywami, to jednak gospodynie kontrolowały w końcówkach spotkanie. Jedynie w drugiej partii roztrwoniły prowadzenie, przez co doszło do walki na przewagi, ale pilanki nie potrafiły tego wykorzystać. Mimo że na przestrzeni meczu dysponowały porównywalnym przyjęciem, a w zagrywce popełniły o 7 błędów mniej od przeciwniczek, to nie potrafiły zniwelować przewagi łodzianek na siatce. Te uzyskały aż o 15% wyższą skuteczność w ataku, co okazało się kluczem do wygranej. Tym razem prym w ich szeregach wiodła Regiane Bidias, która zapisała na swoim koncie 13 punktów. W szeregach pokonanych najlepsze wrażenie po sobie zostawiła Marharyta Azizowa, ale jej 14 oczek to było za mało, aby PTPS wywiózł choćby seta z Łodzi. Ta porażka sprawiła, że ekipa z Wielkopolski spadła na ostatnie miejsce w tabeli, choć ma tyle samo punktów na koncie, co przedostatnia Radomka. Natomiast ŁKS utrzymał pozycję wicelidera, choć nie zmniejszyła się jego strata do liderującego Chemika.

Po piętach ŁKS-owi depcze inny z łódzkich zespołów, czyli Grot Budowlani, który ma zaledwie punkt straty, ale też jedno spotkanie rozegrane mniej. W środę podopieczne Błażeja Krzyształowicza rozprawiły się we Wrocławiu z miejscowym #Volleyem. Gospodynie szczególnie w pierwszej i trzeciej partii dotrzymywały kroku rywalkom, ale zabrakło im doświadczenia w końcówkach, by urwać faworytowi choćby jedną odsłonę. Co ciekawe podopieczne Marka Solarewicza dysponowały znacznie lepszym przyjęciem, ale słabo spisywały się na siatce. Na niej dominowały przyjezdne, które aż 16 razy punktowały w bloku, a do tego dołożyły ponad 40% skuteczności w ataku. Niemal już tradycyjnie pierwsze skrzypce w ich szeregach grała Jovana Brakocević, która zapisała na swoim koncie 19 punktów. Po drugiej stronie siatki z dobrej strony pokazała się Roksana Wers, zdobywczyni 11 oczek, ale nie uchroniło to jej drużyny przed porażką 0:3. Po tym niepowodzeniu dolnośląska ekipa plasuje się na ósmej pozycji, zaś łodzianki są w czołowej trójce.

Zobacz również 
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2018-11-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved