Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. I1: Serbowie ulegli Albicelestes, Włosi lepsi od Iranu

LŚ, gr. I1: Serbowie ulegli Albicelestes, Włosi lepsi od Iranu

fot. FIVB

Dość niespodziewanie i to w trzech setach w grupie 1 Ligi Światowej świetnie spisujący się dotychczas podopieczni Nikoli Grbića zostali pokonani  przez zespół prowadzony przez Julio Velasco. Po pierwszej wyrównanej partii, Albicelestes w kolejnej stosunkowo pewnie zwyciężyli Serbów, by w trzeciej dokończyć swoje dzieło. W drugim meczu tego zestawienia turnieju Włosi nie dali szans Irańczykom, którzy przegrali 0:3.



Początki meczu mogły być jeszcze zapowiedzią dominacji Serbów (8:4), ale tego poziomu koncentracji podopieczni Nikoli Grbicia nie utrzymali zbyt długo, a seria błędów własnych zwieńczona autowym serwisem Nikicia zniwelowała dystans (8:6). O ile podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze wciąż Argentyńczycy byli w tyle, zryw zespołu Julio Velasco doprowadził do gry na styku. O krok dalej wciąż pozostawali Plavi, a swoje noty w ataku systematycznie poprawiali Kovacević i Lisinac (11:10). Przy kolejnych potknięciach swoich podopiecznych trener Grbić musiał reagować, bowiem w ekspresowym tempie to Argentyńczycy przejęli kontrolę nad przebiegiem rywalizacji, prowadząc 13:11. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, a niedokładne przyjecie Palaciosa pozwoliło Serbom ponownie wyrównać. Od stanu 14:14 gra rozpoczęła się praktycznie od nowa. Sygnał do ataku dał swoim kolegom Poglajen, a kluczem do sukcesu okazała się czujność w bloku siatkarzy z Argentyny – 18:15. W tej części spotkania skuteczne zagrania na siatce przeplatały proste błędy własny, dopiero dwublok w wykonaniu pary Kovacević/Podrascanin nieco uspokoił sytuację (22:21). Serbowie zdołali jeszcze wyrównać (23;23), jednak przerwa na żądanie Julio Velasco przyniosła oczekiwane rezultaty, a złudzenia rywalom odebrał Poglajen. Wygrywając 25:23, dość niespodziewanie to Argentyna objęła prowadzenie w meczu.

Argentyńczycy na tym nie zamierzali poprzestać i już od pierwszych akcji kolejnego seta przystąpili do ataku, prowadząc 8:3 podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze. Kiedy rywale niebezpiecznie zbliżyli się (8:5) Julio Velasco musiał sięgać po przerwę na żądanie. Nie wybiło to z rytmu walecznych Serbów, którzy dzięki kolejnym atakom Kovacevicia doprowadzili do stanu po 9. Przyjmujący Serbów poza celnymi zagraniami w ataku zanotował na swoim koncie upomnienie w postaci żółtej kartki, wciąż jednak utrzymywała się gra na styku (12:12). W szeregi Argentyńczyków wróciły problemy z przyjęciem, jednak zagrania Poglajena i błędy Luburicia znalazły swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników – 17:15. Ryzyko, podejmowane przez ekipę Nikoli Grbicia w polu serwisowym, tym razem nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, co prawda w końcówce seta pomocna dłoń Serbom podali rywale (20:19), jednak tej szansy Plavi nie wykorzystali. Kluczowy fragment partii to konsekwentna gra w ataku podopiecznych Julio Velasco i triumf 25:23.

Trzecia partia to powtórka z odsłony poprzedniej, celne zagrania Palaciosa dały Argentyńczykom kilkupunktową zaliczkę, jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną (6:2). Tym razem zryw Serbów przyszedł szybciej i nawet pojedyncze proste błędy własne nie zniweczyły wysiłków Kovacevicia i jego kolegów (9:9). W tej części spotkania nieco lepiej prezentował się Luburić, jednak nie miał większego wsparcia ze strony reszty ekipy. W tej części spotkania nie brakowało kolejnych zwrotów akcji, Argentyńczycy odzyskiwali prowadzenie (13:11), aby po raz kolejny pozwolić rywalom dojść do głosu (14:13). Głównym problemem Serbów był jednak brak sposobu na zatrzymanie Poglajena, as reprezentacji Argentyny nie marnował kolejnych szans w ataku, dając swojej drużynie kilka oczek zaliczki w kluczowej części seta – 20:17. Zagraniem ze środka sytuację próbował jeszcze ratować Stanković, jednak wciąż skuteczność w kontratakach przemawiała na korzyść zespołu trenera Velasco (24:20). Argentyńczycy wykorzystali już pierwsza piłkę meczową, kluczowy punkt w spotkaniu otrzymali bowiem od rywali w prezencie (25:20).

Serbia – Argentyna 0:3
(23:25, 20:25, 20:25)

Składy drużyn:
Serbia: Kovacević (18), Luburić (14), Lisinac (7), Podrascanin (5), Ivović (1), Jovović (1), Majstorović (libero) oraz Katić (7), Stanković (2), Okolić i Brdjović
Argentyna: Poglajen (14), Palacios (14), Solé (10), Crer (4), De Cecco (3), Bruno (2), González (libero) oraz Ramos (2), Lima (1), Franchi, González, Quiroga i Santucci

Zasadniczą zmianą w szeregach ekipy Gianlorenzo Blenginiego było pojawienie się na boisku Osmany Juantoreny. Gospodarze do spotkania przystąpili natomiast w identycznym składzie, jak w większości meczów tegorocznej edycji Ligi Światowej. Rywalizację rozpoczęły proste błędy własne siatkarzy obu ekip. Dość szybko trener Włochów zdecydował się wykorzystać pierwszą wideoweryfikację, Gianlorenzo Blengini wykazał się czujnością, bowiem okazało się, że atak Zaytseva, wbrew pierwotnej ocenie, był zagraniem punktowym. To właśnie gra duetu Zaytsev/Juantorena zagwarantowała Azzurrim mocny start (4:8). Do swoich kolegów dołączył jeszcze Vettori, a po zagraniu Giannelliego z drugiej piłki wydawać się mogło, że to Italia kontroluję sytuację na boisku (11:15). Nie był to koniec emocji w tej części spotkania, sygnał do ataku dał swoim kolegom Seyed i podopieczni Raula Lozano zdołali zmniejszyć stratę do dwóch oczek (14:16). W kluczowej części seta Irańczycy seriami popełniali proste błędy, dając rywalom szanse na kolejne kontrataki, a tych zespół Gianlorenzo Blenginiego nie marnował, prowadząc w końcówce 23:18. Nawet widowiskowe ataki Mahmoudiego już nie pomogły, pewni swego Włosi spokojnie wygrali te partię 25:20.

W drugim secie spotkania szybciej do głosu doszli podopieczni Raula Lozano, Mahmoudi i Ebadipour nie mylili się na siatce wyprowadzając swój zespół na kilkupunktowe prowadzenie – 6:4. Irańczycy nie unikali ryzyka podejmowanego w polu serwisowym, przy zmiennym szczęściu swoich kolegów celnością zagrań mógł się pochwalić Mahmoudi. Dwupunktowa przewaga miejscowych równie szybko została zniwelowana, wraz z rozwojem spotkania podopieczni Gianlorenzo Blenginiego prezentowali się lepiej, i tak po ataku Vettoriego Azzurri prowadzili już 12:11. Dystans wzrósł jeszcze przed drugą przerwą  techniczną, na skrzydłach nie mylił się Osmany Juantorena i Włosi powoli przejmowali kontrolę nad rywalizacją (13:15). Nawet czujność w bloku Mahmoudiego tym razem na niewiele się zdała, przy grze punkt za punkt przyjezdni mogli czuć się bezpiecznie. Kiedy w polu serwisowym pojawił się Simone Giannelli gospodarze mieli wyraźne problemy z przyjęciem zagrywek rywali i przy stanie 15:18 Raul Lozano musiał reagować. Przerwa na żądanie szkoleniowca nieco uspokoiła grę, w kluczowej części partii zagrania Irańczyków w ataku zniwelowały dystans do jednego oczka (19:20). Swój zespół z opresji wyprowadził Vettori, poprawiając swoją skuteczność na siatce (20:22). Chwilę później w aut zaatakował Ebadipour i podopieczni Gianlorenzo Blenginiego mogli cieszyć się z wygranej 25:20.

Idąc za ciosem także pierwsze akcje kolejnej partii należały do ekipy z Półwyspu Apenińskiego. Wykorzystując dobre dogranie swoich kolegów Giannelli mógł uaktywnić środkowych, regularnie w polu rywali meldował się Buti. I tak przy stanie 0:3 trener Irańczyków musiał sięgać po pierwszą przerwę na żądanie. Po wznowieniu gry w polu serwisowym uaktywnił się jeszcze Mahmoudi, jednak grający zrywami gospodarze wciąż nie byli w stanie znaleźć metody na dobrze dysponowanego Vettoriego (5:9).  Raul Lozano czujnie reagował na sytuację na boisku, jednak nawet pojedyncze trafne decyzje przy proszeniu o challenge nie wystarczyły. Po ataku Butiego ze środka Azzurri prowadzili 12:9. Nie było to jednak ostatnie słowo gospodarzy, ataki Zariniego i blok Irańczyków w ekspresowym tempie zniwelowały przepaść dzielącą siatkarzy obu ekip (12:13), a po chwili po zagrywce Zariniego było już po 14. Gra na styku utrzymywała się do czasu kiedy po raz kolejny swoimi serwisami zapunktował Giannelli, miejscowi mieli wyraźne problemy z przyjęciem zagrywek młodego rozgrywającego rywali (16:19). Tej przewagi zespół trenera Blenginiego nie pozwolił sobie już odebrać, „pomocną dłoń” podał rywalom Seyed  i Włosi wygrali 25:21, a w całym meczu 3:0.

Iran – Włochy 0:3
(20:25, 20:25, 21:25)

Składy zespołów:
Iran: Mahmoudi (13), Mousavi (8), Manavinezhad (6), Ebadipour (4), Marouflakrani (2), Gholami (1), Marandi (libero) oraz Zarini (2), Tashakori (2), Demneh (2), Mirzajanpour i Mahdavi
Włochy: Vettori (14), Juantorena (14), Zaytsev (13), Giannelli (7), Piano (6), Buti (4), Colaci (libero) oraz Birarelli i Antonov

Zobacz również:
Wyniki i tabelę grupy 1 Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved