Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. I1: Pierwsza porażka Francji, dwa punkty Kanady w meczu z Belgią

LŚ, gr. I1: Pierwsza porażka Francji, dwa punkty Kanady w meczu z Belgią

fot. FIVB

Pierwszej porażki w tegorocznej edycji Ligi Światowej doznali Francuzi. Po trzech partiach tego meczu prowadzili 2:1, ale nie zdołali wykorzystać swojej szansy na wygranie spotkania i zeszli z boiska pokonani. Z kolei Włosi odnieśli dopiero drugie zwycięstwo w Lidze Światowej. W drugim meczu tej grupy Kanadyjczycy po zaciętym spotkaniu pokonali Belgów 3:2.

Zgodnie z zapowiedziami Azzurri do meczu przystąpili osłabieni, w ten weekend ze względu na uraz swojego zespołu nie może wspierać Filippo Lanza. Swoje pierwsze spotkanie trzeciego weekendu Ligi Światowej lepiej rozpoczęli podopieczni Laurenta Tillie. W początkowej fazie spotkania to Francuzi grali pewnie, dominując na siatce, spustoszenie w obozie rywali celnym serwisem siał Rossard. W ekspresowym tempie Trójkolorowi zmusili szkoleniowca rywali do reakcji, próbując wybić z rytmu Rossarda Gianlorenzo Blengini przy przewadze rywali 5:0 sięgnął po pauzę na żądanie. Niemoc swojego zespołu przerwał dopiero Luca Vettori, jednak niezmiennie to Francuzi kontrolowali sytuację. Kolejne błędy popełniane w polu serwisowym utrudniały Azzurrim niwelowanie dystansu, w tej części spotkania mylił się również (zwykle będący pewnym punktem swojego zespołu) Simone Giannelli. Pojedyncze zagrania Antonova z Vettorim na niewiele się zdały, podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze, po ataku Lyneela, wciąż prowadzili Trójkolorowi – 15:12. Nie był to koniec emocji, zagrywki Iacopo Botto sprzyjały niwelowaniu dystansu punktowego, doprowadzając do gry na styku (19:19). Końcówka partii to jednak powrót do ustawienia z początków seta, kolejne serwisy Rossarda ustawiły grę i podopieczni trenera Tillie wygrali dość pewnie – 25:19.



Mimo dość nerwowych początków spotkania w odsłonie drugiej podopieczni Gianlorenzo Blenginiego rozpoczęli nieźle. Zryw Francuzów wyprowadził ekipę trenera Tillie na kilkupunktowe prowadzenie, poprawiając skuteczność w zagraniach z pierwszej akcji Vettori i jego koledzy dość szybko wyszli z opresji i krótko po pierwszej przerwie technicznej prowadzili 10:8. Błędy własne i niedokładność odbioru Randazzo znalazły swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników i przy stanie 11:14 trener ekipy z Półwyspu Apenińskiego musiał interweniować. Przy problemach rywali z przyjęciem gorsze chwile na boisku miał Lyneel, w kluczowym fragmencie seta Włosi zdołali zminimalizować stratę, a przy stanie 15:16 gra rozpoczęła się praktycznie od nowa. Czujna gra w bloku i as serwisowy Iacopo Botto pozwoliły Włochom wypracować jednopunktową zaliczkę w końcówce – 18:17. W tej części meczu nie brakowało zwrotów akcji, dobrą zmianę w szeregach Azzurrich dał Randazzo i w końcówce było już 22:21. W decydujących akcjach Francuzi nie radzili sobie z przyjęciem serwisów Vettoriego i podopieczni Gianlorenzo Blenginiego wygrali 25:21.

Kończący wcześniejszy fragment spotkania Luca Vettori już w pierwszej akcji trzeciego seta celnym atakiem zameldował się w polu rywali. Na odpowiedź Francuzów nie trzeba było długo czekać. To właśnie trzeci set był najbardziej wyrównanym fragmentem spotkania. Obok Vettoriego po stronie Italii punktował Randazzo, Francuzi niezmiennie mogli liczyć na Rossarda. Podczas pierwszej przerwy technicznej minimalna zaliczka sprzyjała Azzurrim (8:6). Pierwszy zryw rywali zahamował Simone Giannelli, reżyser gry reprezentacji Włoch tym razem wstrzelił się zagrywką w pole przeciwnika. Przy stanie 11:8 sytuacja Francuzów zaczynała się komplikować. Sygnał do ataku dał swoim kolegom Clevenot, w ślady swojego kolegi poszedł Rossard. Jednak dopiero autowe zagranie Randazzo dało ekipie trenera Tillie długo wyczekiwany remis (12:12). Po raz kolejny w meczu Francuzi obnażyli jednak problemy w przyjęciu Włochów, tym razem metodę na przeciwnika znalazł Brizard i podczas kolejnej regulaminowej przerwy w grze dwupunktowa zaliczka sprzyjała Francji. Przy zmienności sytuacji ta partia była najbardziej wyrównanym fragmentem meczu, od stanu 20:20 gra rozpoczęła się praktycznie od nowa. Przy wymianie sił w ataku lepiej poradzili sobie Francuzi, kończąc grę na przewagi blokiem na Vettorim (24:26).

Ta porażka nie zniechęciła Azzurrich, początki czwartego seta to pomyłki po obu stronach siatki. Jednak to Włosi szybciej otrząsnęli się i po zagraniu ze środka prowadzili 5:3. Rozgrywający reprezentacji Włoch do celnych ataków swoich kolegów dodał jeszcze punktową zagrywkę i dystans dzielący obie ekipy systematycznie wzrastał. W tej części meczu Francuzi mylili się zdecydowanie częściej, autowe zagrania Boyera utrudniały skuteczną pogoń (10:5). W tej części spotkania zdecydowanie siła ataku sprzyjała podopiecznym Gianlorenzo Blenginiego. Zagrania z sytuacyjnej piłki w punkty zamieniał Randazzo i wszystko wskazywało, że Azzurri pewnie zmierzają do tie-breaka. Losów seta nie odwrócił nawet Rossard, tym razem as serwisowy Francuza nie wybił z rytmu Włochów (14:10). W końcówce partii nieco bardziej widoczny był Giulio Sabbi, po jego zagraniach Italia prowadziła już 19:13. Siatkarze z Półwyspu Apenińskiego nie ustrzegli się błędów własnych, swoje noty poprawił jeszcze Lyneel, jednak punktowe zagrania Francuzów tylko zmniejszyły rozmiar porażki (25:20).

Triumfatora miał więc wyłonić tie-break. Decydującą partię rozpoczęła wymiana sił w ataku. Gra na styku utrzymała się do stanu 5:5. Następnie techniczne zagranie Rossarda pozwoliło ekipie trenera Tillie odskoczyć nieco rywalom. Podczas zmiany stron boiska Trójkolorowi prowadzili 8:5. Przy stanie 7:10 niewiele wskazywało, że zespół Gianlorenzo Blenginiego uratuje tę partię. Taktyczne zagranie szkoleniowca Włochów i pauza na żądanie wybiły jednak z rytmu Rossarda, a błędy Francuza wyrównały stan na 11:11. Tej szansy Włosi już nie zmarnowali, drogę do zwycięstwa swojej drużyny rozpoczął Matteo Piano, w kluczowych fragmentach nie mylił się też Sabbi, coraz więcej pomyłek towarzyszyło Francuzom, autowe zagranie Boyera zakończyło spotkanie (16:14).

Włochy – Francja 3:2
(20:25, 25:21, 24:26, 25:20, 16:14)

Składy zespołów:
Włochy: Vettori (14), Ricci (14), Botto (13), Antonov (7), Giannelli (6),  Candellaro (1), Colaci (libero) oraz Randazzo (14), Piano (6), Sabbi (6) i Pesaresi
Francja: Boyer (19), Rossard (19), Bultor (19), Lyneel (8), Chinenyeze (6), Toniutti, Grebennikov (libero) oraz Clevenot (3), Brizard (2) i Quesque (2)

Spotkanie rozpoczęła wymiana sił w ataku. Po stronie Belgów punktował bardzo dobrze znany z PlusLigi Sam Deroo. To właśnie techniczne zagrania przyjmującego zespołu Vitala Heynena pozwoliły utrzymywać kontakt punktowy z rywalem. Jednak jeszcze przed pierwszą regulaminową przerwą w grze do głosu doszli Kanadyjczycy. Spora w tym zasługa czujnej gry na siatce, wypracowanej w początkowej fazie seta przewagi zespół Stephane’a Antigi nie pozwolił sobie odebrać. Błędu w ataku nie ustrzegł się Van de Voorde (9:12). Kanadyjczycy mogli liczyć na Jansena, do punktów zdobywanych w ataku Maar dodał jeszcze asa serwisowego i podczas kolejnej regulaminowej pauzy było 16:13. Taki rozwój wypadków uśpił czujność Kanadyjczyków, te sytuacje wykorzystał Sam Deroo, kolejne kontry i blok Van de Velde wyrównały stan (18:18). W końcówce partii Deroo nie marnował szans w ataku i to Kanadyjczycy byli w opresji. Problemy z przyjęciem, najpierw serwisów Jansena, a następnie Hoaga stłumiły zapędy Belgów. Vital Heynen reagował jeszcze, przywołując swój zespół do siebie, jednak tej przewagi Kanadyjczycy nie wypuścili z rąk. Seta zakończył Maar (25:23).

Tyle walki nie było w kolejnej partii spotkania. Praktycznie od pierwszych akcji lepiej prezentowali się Kanadyjczycy, prowadząc 3:0. Niemoc swojego zespołu przerwał Sam Deroo. Kolejne zagrania to jednak popis gry w ataku zespołu trenera Antigi. Szanujący piłkę i konsekwentni w ataku Kanadyjczycy wytwarzali presję na rywalach. Dość szybko siatkarze z Kraju Klonowego Liścia zbudowali czteropunktowy dystans, prowadząc 8:4. Najpewniejszym punktem swojego zespołu był Maar, najlepiej punktujący reprezentacji Kanady imponował regularnością zagrywki. Na tak grających rywali Belgowie nie potrafili znaleźć sposobu, i tak przy stanie 8:14 Vital Heynen postanowił ratować się przerwą na żądanie. Nie był to ostatni krok szkoleniowca, na placu gry pojawił się Verhees. Ani ten manewr, ani asy serwisowe Vigrassa nie zdołały już wybić z rytmu dobrze dysponowanych Kanadyjczyków. W końcówce seta swoje noty poprawili Maar z Hoagiem (20:11). Spokojnie kontrolując sytuację, zespół Stephane’a Antigi wygrał 25:13.

Wydawać się mogło, że Belgowie wyciągając wnioski z porażki, nie pozwolą przeciwnikom tak szybko uciec. Zagrania na siatce Perrina i spółki pozwoliły siatkarzom z Kanady wypracować zaliczkę – 6:3. W zagraniach z drugiej linii nieźle spisywał się Sanders, tego rytmu gry zespół trenera Antigi nie utrzymał do końca. Krótko po pierwszej przerwie technicznej Belgowie doprowadzili do wyrównania (8:8). Od tego momentu rozpoczęła się gra punkt za punkt, dzięki zagraniom Hoaga i Perrina to Kanada prowadziła kolejno 15:14, 17:15. Tym razem reprezentację Belgii z opresji wyprowadził D’Hulst, as serwisowy belgijskiego rozgrywającego pozwolił drużynie Vitala Heynena myśleć o przedłużeniu losów rywalizacji. Od stanu 17:17 walka rozpoczęła się na nowo. Kanadyjczycy prowadzili już 23:21, aby pozwolić rywalom ponownie wrócić do gry, w trudnych chwilach bezbłędny był Sam Deroo i Belgowie mogli cieszyć się z pierwszej piłki setowej. Zapędy rywali stłumił Hoag (24:24). Przy grze na przewagi nie brakowało długich wymianach, problemy ze skończeniem kluczowej akcji miał Van Walle, to co nie udało się atakującemu reprezentacji Belgii, zrobił Sam Deroo, kończąc seta (26:24).

Wygrana w końcówce trzeciego seta wyraźnie dodała Belgom skrzydeł. Podopieczni Vitala Heynena rozpoczęli od prowadzenia 3:1. Czujna gra Jansena na siatce pozwoliła jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną odmienić sytuację. Gra nieco się wyrównała, przy rywalizacji punkt za punkt w roli ekipy będącej o krok dalej byli Kanadyjczycy (7:8). To była dopiero próbka możliwości zespołu trenera Antigi, as serwisowy Perrina zwiększył prowadzenie na 13:9. Nieco mniej widoczny w tej części meczu był Sam Deroo. Belgowie mogli jednak liczyć na duet Van Walle/Vigrass, to właśnie po jednym ze skutecznych zagrań Gerta van Walle trener Kanadyjczyków zdecydował się przerwać grę (15:16). Chwilę później Rousseaux pocelował Perrina i Belgowie doprowadzili do remisu (17:17). Perrin zrehabilitował się za potknięcie celnym atakiem, jednak dało to jego drużynie tylko jedno oczko zaliczki. Triumfatora miała wyłonić gra na przewagi (22:22). Świadomi swojej szansy Belgowie wrzucili kolejny bieg, triumfując 25:22.

Tym samym kibice w Antwerpii byli świadkami kolejnego tie-breaka tego wieczoru. W kluczowej części spotkania Kanadyjczycy mogli liczyć na skuteczne zagrania Perrina. Po wymianie sił w ataku i grze na styku podopieczni Stephane’a Antigi odskoczyli nieco rywalom, prowadząc 6:4. Spora w tym zasługa celnego serwisu Hoaga. Tej przewagi Kanadyjczycy nie wypuścili już z rąk, w rywalizacji na siatce Van Walle z Perrinem lepiej reagować zaczął zawodnik przyjezdnych. Przy stanie 9:12 Vital Heynen przywołał jeszcze swój zespół do siebie. Nie wybiło to z rytmu Kanadyjczyków, którzy wygrali 15:10 i w całym meczu 3:2.

Belgia – Kanada 2:3
(23:25, 13:25, 26:24, 25:22, 10:15)

Składy zespołów:
Belgia: Deroo (11),  Van de Voorde (7), Valkiers (5), Rousseaux (5), Van de Velde (3), Van den Dries (2), Ribbens (libero) oraz Van Walle (20), Lecat (4), Verhees (3), Klinkenberg, D’hulst  i Stuer (libero)
Kanada: Maar (24), Vandoorn (16),  Vigraas (16), Hoag (15), Perrin (14), Sanders, Bann (libero) oraz  Vernon-Evans, Barnes i Walsh

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Światowej grupy 1

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-06-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved