Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ. gr. I1: Pewna wygrana Francuzów, Belgowie lepsi od Włochów

LŚ. gr. I1: Pewna wygrana Francuzów, Belgowie lepsi od Włochów

fot. FIVB

Siatkarze reprezentacji Francji pozytywnie zareagowali na porażkę z Włochami. Podopieczni trenera Laurenta Tillie w dwóch pierwszych setach wręcz rozbili Kanadyjczyków, siatkarze Stephane’a Antigi jedynie w ostatnim secie podjęli jakąkolwiek walkę. W drugim meczu Włosi przegrali 1:3 z Belgami i ich sytuacja w tabeli nie jest ciekawa. Belgowie walczą do końca o awans do Final Six Ligi Światowej.

Mecz widowiskowym blokiem otworzyli Kanadyjczycy, nie był to jednak początek budowania przewagi. Po chwili rywalom skutecznym blokiem odpowiedział Bultor i rozpoczęła się gra na styku. Siatkarze obu ekip prezentowali podobny poziom skuteczności w zagraniach z pierwszej akcji. Do etapu pierwszej regulaminowej przerwy w grze żaden zespół nie zdołał wypracować wyższego prowadzenia (7:7). Poza czujną grą w bloku Bultor odnajdywał się w zagraniach z sytuacyjnych piłek, nieco gorzej radził sobie Barnes, zagranie Kanadyjczyka wylądowało poza boiskiem. Po etapie gry na styku szybciej do ataku przystąpili podopieczni Stephane’a Antigi, Kanadyjczycy tego tempa nie utrzymali zbyt długo. Sygnał do ataku dał Trójkolorowym Boyer, najpierw popisując się skutecznym atakiem, następnie punktując również w polu serwisowym. I tak podopieczni Laurenta Tillie w kluczowej części partii prowadzili 20:16. Trener Antiga ratował się jeszcze zmianami, na niewiele się to zdało, Kanadyjczycy nie byli w stanie wyjść z trudnego ustawienia, przegrywając 16:25.



Początki drugiego seta były bliźniaczo podobny do odsłony premierowej. Od pierwszych akcji siatkarze obu drużyn utrzymywali kontakt punktowy z rywalami. Podczas pierwszej przerwy technicznej jedno oczko zaliczki przemawiało na korzyść zespołu trenera Tillie. Cierpliwa gra, kolejne kontry i po raz kolejny uaktywnienie się w bloku zaowocowały zwiększeniem przewagi ekipy z Francji. Intencje rywali dobrze odczytywał Chinenyesze, po pojedynczym bloku Francuza było już 12:8. Kanadyjczycy wciąż nie byli w stanie znaleźć sposobu na Boyera, a lider Francuzów przeplatając siłowe zagrania technicznymi plasami, wyprowadził swój zespół na znaczne prowadzenie. Podopieczni Laurenta Tillie zdominowali rywali we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła, w kluczowych momentach doświadczenie Trójkolorowych okazało się decydujące, przy siedmiopunktowym dystansie (17:11) niemal pewne było, że tej straty zespół trenera Antigi już nie odrobi. Kanadyjczycy zdołali już tylko zmniejszyć rozmiar porażki, przegrywając 15:25.

Po mocnym starcie Francuzów w odsłonie trzeciej (3:1) gra dość szybko się wyrównała (6:6). Kanadyjczycy nie byli jednak w stanie utrzymać tego tempa gry na dłuższej przestrzeni seta. Kolejne zagrania Boyera zostawiły zespół trenera Antigi w tyle. Celne ataki Francuzów przybliżały Toniuttiego i jego kolegów do celu, przy stanie 11:8 Stephane Antiga przywołał swoich podopiecznych do siebie. Przerwa nie odmieniła gry reprezentacji Kanady. Mniej widoczny niż w piątkowym starciu był Maar, nawet rotacje w składzie niewiele mogły zmienić. Uciekając rywalom, Trójkolorowi prowadzili już 17:11. W decydującej części partii Maar nieco odbudował się w ataku, poprawiając sytuację swojego zespołu. Serie serwisów po francuskiej stronie siatki zrobiły jednak swoje i to zawodnicy Laurenta Tillie kontrolowali sytuację. Swoje noty regularnie poprawiał Boyer, atakujący Francuzów pewnie omijał ręce próbujących go zablokować rywali (20:16). Kiedy wydawać się mogło, że spotkanie jest już rozstrzygnięte, do swojej dobrej dyspozycji wrócił Maar, zagrania lidera Kanadyjczyków przybliżyły zespół Antigi do rywali (22:20). Zryw przyszedł jednak za późno, pewni swego Francuzi utrzymali prowadzenie, triumfując 25:21 i w całym meczu 3:0.

Francja – Kanada 3:0
(25:16, 25:15, 25:21)

Składy zespołów:
Francja: Boyer (25), Clevenot (10), Lyneel (9), Brizard (6), Bultor (4), Chinenyeze (4), Grebennikov (libero) (1) oraz Rossard
Kanada: Maar (12), Vernon-Evans (8), Vigrass (6), Barnes (3), Jansen Vandoorn (2), Sanders, Bann (libero) oraz Szwarc (3), De Rocco (2), Marshall (libero), Van Berkel i Walsh


Starcie belgijsko-włoskie rozpoczęło się od gry na styku. Celne zagrania na siatce przeplatały proste błędy własne, wyjątkowo często w polu serwisowym błędy popełniali Azzurri. Nawet Simone Giannelli miał problem z wbiciem się w boisko po stronie rywali (5:5). Niepewność w szeregach rywali wykorzystali gospodarze. Minimalne prowadzenie (7:5) nie utrzymało się zbyt długo. Za sprawą Sama Deroo gra wyrównała się (10:10). Podopieczni Gianlorenzo Blenginiego celne zagrania na siatce wciąż przeplatali prezentami kierowanymi w stronę rywali. Na środku siatki bezbłędny był Matteo Piano, Belgowie odpowiadali widowiskowymi atakami Van den Driesa. Jeden z liderów Belgów nie był bezbłędny i Azzurri odzyskali zaliczkę punktową (12:11). Miejscowi nie składali broni, również zawodnicy Vitala Heynena byli aktywni w bloku, na środku siatki niezłe noty zbierał Simon van de Voorde i utrzymywała się gra na styku (14:14). Niezmiennie problemem Włochów były autowe serwisy, wicemistrzowie olimpijscy mieli też trudności z przyjęciem zagrywek rywala. Swój zespół z opresji wyprowadził co prawda Vettori, po chwili jednak 16:15 prowadzili Belgowie. Gospodarze grali odważnie, w zagraniach z drugiej linii ręki nie wstrzymywał Deroo, w kontrach pewnym punktem swojego zespołu był Van den Dries (18:20). Reagując na sytuację na boisku, trener Blengini przywołał swój zespół do siebie. Po wznowieniu gry celnym atakiem ze środka popisał się Piano. Włosi nie zdołali już zatrzymać rozpędzonych Belgów, seta zakończył blok na Randazzo (22:25).

Idąc za ciosem, również w drugiej partii meczu to Belgowie początkowo przejęli kontrolę nad rywalizacją (1:3). Na reakcję Azzurrich nie trzeba było jednak czekać, zagrania Botto i Vettoriego pozwoliły ekipie z Półwyspu Apenińskiego odzyskać kontakt punktowy (3:3). O sile bloku rywali przekonał się m.in. Van den Dries. W kolejnych akcjach swoje noty poprawiał jeszcze Iacopo Botto i przy stanie 10:7 Vital Heynen ratował się przerwą na żądanie. Po wznowieniu gry wciąż to Włosi kontrolowali sytuację. W tej części meczu Włosi nie popełniali tak wielu błędów własnych, również gra defensywna Italii wyglądała nieco lepiej, przez co Vettori i jego koledzy wykorzystywali kolejne kontrataki. Swój zespół do walki próbował poderwać Rousseaux (13:10), jednak czteropunktowy dystans utrzymywał się. Na krótko przed drugą przerwą techniczną w szeregi Azzurrich wkradła się dekoncentracja i proste błędy własne. Grę uspokoił po raz kolejny Vettori i to przyjezdni prowadzili 16:12 podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze. Nawet trudne serwisy Sama Deroo nie wybiły z rytmu zespołu trenera Blenginiego, w dłuższych wymianach nie mylił się Vettori, utrzymując dość bezpieczną – czteropunktową przewagę (18:14). W końcówce seta zadaniowo na placu gry pojawił się jeszcze Gert van Walle, atakujący reprezentacji Belgii nie zanotował najlepszej zmiany, posyłając serwis w aut. W kluczowej części seta gospodarze znaleźli sposób na zatrzymanie Vettoriego i szukając sposobu na uspokojenie gry, Gianlorenzo Blengini sięgnął do pauzę na żądanie (19:17). Mimo sporej, czteropunktowej zaliczki w końcówce seta Włosi podali rywalom „pomocną dłoń”, wykorzystując potknięcia rywali, Belgowie doprowadzili do remisu po 22. W grze na przewagi swojego zespołu nie zawiódł Sam Deroo, identycznie jak odsłonę premierową również tę partię zakończył blok Belgów (24:26).

Scenariusz z grą na styku powtórzył się również w pierwszej części trzeciego seta. Po włoskiej stronie siatki obok Vettoriego nieźle radził sobie Botto, skrzydłowy reprezentacji Włoch pewnie obijał ręce próbujących go zablokować rywali. Belgowie mogli liczyć na Van den Driesa (5:5). To właśnie atak najlepiej punktującego reprezentacji Belgii wyprowadził miejscowych na prowadzenie 10:9. Podobnie jak w pierwszym secie spotkania w tej partii Włosi popełniali coraz więcej błędów własnych, poza pomyłkami w zagrywce były też autowe ataki. W bezpośrednich konfrontacjach na siatce również lepiej reagowali koledzy Sama Deroo. Pierwsza seria punktowa zespołu Vitala Heynena przyszła przy stanie 11:11, wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie 13:11. Gianlorenzo Blengini zdecydował się sięgnąć po przerwę, po wznowieniu gry Włosi zdołali zrobić przejście, jednak wciąż to miejscowi kontrolowali grę. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, silne serwisy Vettoriego i ataki Botto doprowadziły do kolejnego remisu w spotkaniu (14:14). W kluczowej części partii czujnością w wykorzystywaniu wideoweryfIkacji wykazał się Gianlorenzo Blengini i zamiast przewagi Belgów 18:16 był remis po 17. Przy walce punkt za punkt swoje noty regularnie poprawiali Vettori i Van den Dries. Po chwilowym zrywie Italii Belgowie doprowadzili do wyrównania (20:20). Końcówka seta miała dość dramatyczny przebieg, Włosi mieli w górze piłkę setową, po czym oddali prowadzenie rywalom (24:25). Finalnie to Azzurri zachowali więcej zimnej krwi, zagrywka Candellaro i autowy atak Van den Driesa zakończyły seta (27:25).

Porażka w końcówce seta wyraźnie podenerwowała miejscowych, którzy kolejną partię rozpoczęli mocnym akcentem. Seria zagrywek Van den Driesa i kontry kończone przez Rousseaux w ataku dały ekipie Vitala Heynena trzypunktową zaliczkę (1:4). Zwrot akcji przyszedł szybciej, niż Belgowie mogli się tego spodziewać, równie dobrze w polu serwisowym odnalazł się Vettori i przy stanie 4:4 gra rozpoczęła się praktycznie od nowa. Miejscowi poprawili swoje przyjęcie, uaktywnili się również w bloku. W wymianie ciosów na siatce ciekawymi zagraniami popisywał się Deroo i podczas pierwszej przerwy technicznej o krok dalej był zespół trenera Heynena (7:8). Zaliczka wypracowana w tej części meczu utrzymywała się dość długo. Autowy serwis Botto zwiększył jeszcze dystans (10:12). Kolejne akcje to mnożące się błędy własne zawodników z Półwyspu Apenińskiego, Gianlorenzo Blengini z reprymendą nie czekał do kolejnej przerwy technicznej, reagując natychmiastowo (10:14). Po raz kolejny szczęśliwe dla Włochów okazało się ustawienie z Vettorim w polu serwisowym (13:15). Belgowie nie zamierzali wypuścić przewagi z rąk, na środku siatki niezłe noty zbierał Van de Velde i miejscowi odzyskali bezpieczne prowadzenie – 19:13. Kontynuując swoją dobrą grę, gospodarze wygrali 25:16 i w całym meczu 3:1.

Włochy – Belgia 1:3
(22:25, 24:26, 27:25, 16:25)

Składy zespołów:
Włochy: Vettori (22), Botto (14), Piano (7), Randazzo (5), Giannelli (4), Ricci (4), Colaci (libero) oraz Antonov (6), Buti (4), Candellaro (3), Spirito (1), Pesaresi i Sabbi
Belgia: Van den Dries (20), Deroo (14), Van de Voorde (10), Lecat (5), Verhees (5), Valkiers (5), Stuer (libero) oraz Rousseaux (4), Van de Velde (1), Van Walle, Ribbens (libero) i D’hulst

Zobacz również:
Wyniki i tabela 1. dywizji Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-06-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved