Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. H1: W Dallas wygrane USA i Rosji

LŚ, gr. H1: W Dallas wygrane USA i Rosji

fot. fivb-com

W nocy czasu polskiego rozpoczął się turniej grupy H1 Ligi Światowej w Dallas. Zwycięstwa odniosły walczące o udział w turnieju finałowym reprezentacje USA i Rosji. Gospodarze pokonali 3:1 Bułgarów, z kolei Sborna bez straty seta wygrała z Australią. Zarówno Australijczycy i Bułgarzy w tej edycji Ligi Światowej nie zdobyli jeszcze nawet punktu.

Na rozpoczęcie turnieju Ligi Światowej w Dallas Rosjanie ograli 3:0 reprezentację Australii. Drużyna Roberto Santillego nawiązała równą walkę jedynie w drugim secie, pozostałe przegrywając sporą różnicą punktów. Zwłaszcza trzecia, wygrana przez Rosjan do 12. partia pokazała różnicę klas. W drugim meczu gospodarze ograli 3:1 będącą w nie najlepszej dyspozycji Bułgarię. Gracze Plamena Konstantinowa zagrali swój najlepszy mecz w tegorocznych rozgrywkach, ale nie potrafili wykorzystać wypracowanej przewagi.



Rosjanie otworzyli mecz skutecznym blokiem. Oba zespoły zagrały wyrównany początek, podopieczni Władimira Alekny zbudowali dwupunktową przewagę dopiero przed pierwszą przerwą techniczną. Australijczycy zdołali odrobić straty, ale za chwilę asa serwisowego posłał Lukas Divis, znów wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie (11:9). Podopieczni Roberto Santillego z czasem byli coraz bardziej tłem dla Rosjan, nieprzyjęta przez Samuela Walkera zagrywka powiększyła przewagę Sbornej do sześciu punktów. Siatkarze z Antypodów sami nie ustrzegali się swoich błędów, w siatkę atakował chociażby wspomniany już Walker (21:14). Pierwszą partię zakończył atakiem z pipe’a Lukas Divis, który w końcu w rosyjskich barwach zagrał udane spotkanie.

Drugi set był dużo bardziej wyrównany. Żadna z drużyn początkowo nie była w stanie na dłuższy dystans odstawić rywala. Różnice punktowe były niewielkie, wynosiły jeden, dwa punkty. Tak jak po asie serwisowym Lincolna Williamsa, po którym Rosja prowadziła tylko jednym punktem (10:9). Sborna odskoczyła rywalom dopiero przy stanie 17:14. Trzypunktowa przewaga utrzymywała się, Rosja prowadziła 21:18 po ataku Wiktora Poletajewa i wydawało się, że podopieczni Władimira Alekny nie będą mieli żadnych problemów z dowiezieniem przewagi do końca seta. Australijczycy poderwali się jednak jeszcze raz do walki i wyrównali do stanu 23:23. Na więcej nie było ich stać, kilka piłek później zwycięstwo Rosji w tym secie przypieczętował Dmitrij Muserskij.

Trzecia partia to popis Rosjan. Roberto Santilli zmuszony był wykorzystać przerwy na żądanie jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną, bowiem jego drużyna przegrywała już 1:7. Obraz gry się jednak nie zmienił, dobry atak Lukasa Divisa i gra w bloku Poletajewa wyprowadziły Rosję na prowadzenie 11:4. Australijczycy nie mieli w tej partii kompletnie nic do powiedzenia. Im bliżej było końca tej partii tym więcej było wątpliwości, czy Australijczykom uda się w ogóle przekroczyć barierę 10 punktów. To zadanie wykonali, ale z pewnością nie jest to dla nich powód do dumy. Podopieczni włoskiego trenera przegrali do 12, kończąc seta a zarazem mecz dwoma błędami własnymi. Tym samym, Australia dalej pozostaje bez zwycięstwa w tegorocznej Lidze Światowej.

Australia – Rosja 0:3
(19:25, 24:26, 12:25)

Składy zespołów:
Australia: Williams (19), Staples (8), Walker (4), Graham (4), Passier (2), Sukochev, Perry (libero) oraz Roberts (4), Peacock i Richards
Rosja: Wołkow (10), Poletajew (10), Divis (9), Muserskij (9), Aszczew (7), Grankin (2), Jermakow (libero) oraz Kliuka (1) i Kowaliew

Od autowego ataku mecz gospodarzy rozpoczął bułgarski przyjmujący, Rozalin Penczew. Amerykanie szybko wykorzystali sytuację i wyszli na prowadzenie 3:0. Podczas pierwszej przerwy technicznej oba zespoły dzieliły dwa oczka. Po zepsutej zagrywce drugiego z braci Penczew, USA prowadziło 12:9. Thomas Jaeschke zaprosił swoim skutecznym atakiem oba zespoły na kolejną przerwę techniczną, podczas której podopieczni Johna Sperawa cały czas utrzymywali trzy oczka przewagi nad rywalem. Kilka chwil później Cwetan Sokołow dobrym atakiem z prawego skrzydła zmniejszył różnicę do jednego punktu, a skuteczny bułgarski blok doprowadził do remisu (19:19). Przy stanie 21:21 Amerykanie dotknęli siatki i pozwolili się wyprzedzić rywalom. Ten sam błąd popełnili ponownie, dając Bułgarom piłkę setową, którą wykorzystał za nich Matthew Anderson, psując zagrywkę.

Takie rozstrzygnięcie pierwszego seta było sporą niespodzianką. Również drugą partię obie drużyny rozpoczęły od gry punkt za punkt. Po autowym ataku Andersona Bułgarzy odskoczyli na dwa punkty (3:5). W dalszej części seta żadna z drużyn nie potrafiła jednak zdobyć wyraźnej przewagi nad rywalem. Przy stanie 14:14 obudził się Anderson, który wykonując dwie dobre zagrywki pozwolił swojej drużynie wyjść na trzypunktowe prowadzenie. Za chwilę jednak dobry atak wykonał Cwetan Sokołow, Bułgarzy dołożyli blok i zmniejszyli straty do jednego punktu. Skuteczna gra w tym elemencie wprowadzonego na boisko weterana, Williama Priddy’ego dała Amerykanom prowadzenie 23:20. Błąd przyjęcia bułgarskiego libero Władysława Iwanowa, otworzył zawodnikom USA drogę do wyrównania stanu meczu. Druga partię na korzyść drużyny Stanów Zjednoczonych zakończył atakiem ze środka David Smith.

Kolejny set znowu rozpczął się od prowadzenia podopiecznych Plamena Konstantinowa. Po skutecznym ataku Nikołaja Penczewa objęli prowadzenie 3:1. Świetny atak ze środka Krasimira Georgiewa dał Bułgarom przerwę techniczną przy stanie 8:3. Wtedy znów dał znać o sobie najbardziej doświadczony z amerykańskich zawodników. Po udanym bloku a następnie ataku Priddy’ego przewaga Bułgarów stopniała do jednego punktu (13:14). Atak Rozalina Penczewa na lewym skrzydle dał jego drużynie dwa punkty przewagi na drugiej przerwie technicznej, więc wydawało się, że Bułgarzy są na najlepszej drodze do wygrania tego seta. Punktowy blok Tylora Sandera dał Jankesom remis 17:17. Blok na bułgarskim atakującym pozwolił im z kolei wyjść na jednopunktowe prowadzenie, (20:19) a atak Matthew Andersona otworzył Amerykanom drogę do wygrania drugiego seta. Rywale co prawda deptali im po piętach, ale to drużyna Johna Sperawa zachowała więcej zimnej krwi wygrywając seta i wychodząc w meczu na prowadzenie.

Kolejną partię znów lepiej otworzyli Bułgarzy. Po dwóch dobrych atakach Cwetana Sokołowa prowadzili 5:1. Już wynik 8:3 na pierwszej przerwie technicznej wydawał się wysoki, ale po zatrzymaniu ataku Priddy’ego przewaga drużyny Plamena Konstantinowa urosła do siedmiu punktów. Po raz kolejny jednak utrzymanie prowadzenia okazało się za trudne. Na drugiej przerwie technicznej Bułgarzy mieli już tylko punkt przewagi, a po zepsutej zagrywce swojego atakującego już tylko remisowali. Sokołow zresztą, który do tej pory był jednym z lepszych zawodników na boisku wyraźnie się zaciął i po ataku ze środka Amerykanie wyszli na prowadzenie (18:17). Nie mieli zamiaru odpuszczać tego spotkania, dobra gra w bloku pozwoliła im wyjść na trzypunktowe prowadzenie (21:18). Kilka minut później blok-aut po ataku Tylora Sandera dał siatkarzom zza Oceanu piłkę meczową. Wykorzystał ją atakiem z drugiej piłki rozgrywający, Micah Christenson.

USA – Bułgaria 3:1
(23:25, 25:21, 27:25, 25:21)

Składy zespołów:
USA: Sander (16), Anderson (15), Lee (13), Smith (10), Christenson (5), Jaeschke (4), Schoji E. (libero) oraz Priddy (8)
Bułgaria: Sokołow (24), Penczew R. (14), Penczew N. (11), Georgiew (5), Josifow (3), Seganow (2), Iwanow (libero) orz Ananiew, Bożiłow (libero), Skrimow, Agoncew i Grozdanow

Zobacz również:
Wyniki i tabela dywizji I Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved