Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. H1: Amerykanie nie oddali Rosjanom seta, spadek Australii

LŚ, gr. H1: Amerykanie nie oddali Rosjanom seta, spadek Australii

fot. fivb-com

Pierwsze spotkanie turnieju w Dallas rozpoczął bój Amerykanów z Rosjanami. Podopieczni trenera Johna Sperawa nie oddali Sbornej nawet seta, chociaż nie można mówić, że walki nie brakowało. Pierwszy set zakończył się dopiero po długiej grze na przewagi. Reprezentacja USA przypieczętowała tym samym awans na turniej Final Six w Krakowie. Dla Rosjan było to ostatnie spotkanie w tegorocznych rozgrywkach. W drugim meczu Australia zagrała z Bułgarią i przegrała po tie-breaku. Tym samym rozgrywki elity zakończyła na ostatnim miejscu bez ani jednego zwycięstwa.

Spotkanie rozpoczęło się od dłuższej wymiany, którą na korzyść Rosjan punktowym blokiem rozstrzygnął Wiktor Poletajew. Choć Amerykanie wyszli za chwilę na prowadzenie 3:1, to wejście w pole zagrywki Aleksandra Wołkowa w dużej mierze przyczyniło się do pięciu straconych z rzędu punktów. Reprezentanci Stanów Zjednoczonych po przerwie na żądanie swojego trenera wzięli się jednak za odrabianie strat i na pierwszej przerwie technicznej Sborna prowadziła już tylko jednym punktem. Po niej Rosjanie znów próbowali budować przewagę i choć Jankesi kilkukrotnie ich gonili, to na drugiej przerwie technicznej po ataku Dmitrija Muserskiego cały czas prowadzili 16:14. Autowa zagrywka Maxwella Holta zwiększyła ich przewagę jeszcze bardziej, do trzech punktów (19:16). Podopieczni Johna Sperawa nie mieli zamiaru odpuszczać, udany blok Micah Christensona na Jegorze Kliuce dał siatkarzom zza oceanu remis (22:22). Jako pierwsi szansę na rozstrzygnięcie seta mieli przeważający przez jego większość Rosjanie, po ataku swojego najskuteczniejszego gracza, Wiktora Poletajewa. W polu serwisowym pomylił się jednak Kliuka, ten sam zawodnik przy stanie 26:26 przeszedł linię trzeciego metra dając setballa Amerykanom. Żadna z drużyn nie chciała zdaje się szybko kończyć pierwszej partii. Niezawodny w drużynie Rosji był Poletajew, w reprezentacji USA dobrze radził sobie Taylor Sander, i to właśnie on zakończył pierwszego seta przy stanie 35:33.

Druga partia rozpoczęła się od wyrównanej gry punkt za punkt. Amerykanie odskoczyli rywalom dopiero na pierwszej przerwie technicznej, na którą obie drużyny zeszły po dobrym ataku Aarona Russela, przy dwupunktowym prowadzeniu gospodarzy. Drużynie USA udało się w końcu zatrzymać Wiktora Poletajewa, uciekając tym samym rywalom na trzy punkty przewagi (10:7). Błąd przyjęcia Lukasa Divisa jeszcze bardziej pogrążył Rosjan (14:10). Nieźle prezentował się w tej partii Russell, którego kolejne skuteczne zbicie piłki dało jego drużynie sześciopunktową przewagę (18:12). Władimir Alekno próbował jeszcze ratować sytuację na boisku zmianami, na parkiecie pojawił się m.in. Dmitrij Wołkow. Gry Sbornej to jednak nie odmieniło. Jankesi grali swoje, nie pozwalając swoim rywalom dojść do głosu i utrzymując wysokie prowadzenie. Skuteczny atak Murphy’ego Troya dał im prowadzenie 20:13. Seta zakończył autową zagrywką Wiktor Poletajew.

Sprytnym kiwnięciem otworzył trzecią partię Micah Christenson. Amerykanie prowadzenie zdobywali już od początku tego seta. Na przerwie technicznej Sborna przegrywała dwoma punktami, a po niej dwa asy serwisowe Maxwella Holta wyprowadziły jego drużynę na prowadzenie 10:6. Podopieczni Władimira Alekny poderwali się jeszcze do walki i po błędzie Amerykanów zbliżyli się do nich na jeden punkt (12:11). Za chwilę jednak sami popełnili jednak podobny błąd, a po dobrym ataku Murphy’ego Troya na drugiej przerwie technicznej przewaga Amerykanów znów urosła do trzech punktów. Taka różnica utrzymywała się również w dalszych etapach trzeciej partii, reprezentanci Stanów Zjednoczonych prowadzili 20:17 i 22:19. Wtedy jednak rozgrywający nie najlepsze spotkanie Troy zaatakował w aut, a zaniepokojony wydarzeniami na boisku John Speraw poprosił o przerwę. Było to jednak wszystko, na co stać było w tym meczu Rosjan. Nieporozumienie w szeregach Sbornej chwilę później dało Amerykanom piłkę meczową. Sami jej nie wykorzystali, ale zrobił to za nich atakujący reprezentacji Rosji, Wiktor Poletajew, który posłał piłkę z zagrywki w aut.

USA – Rosja 3:0
(35:33, 25:17, 25:21)



Składy zespołów:
USA: Holt (14), Russell (13), Sander (12), Troy (11), Lee (6), Christenson (4), Shoji E. (libero)
Rosja: Poletajew (13), Muserski (8), Divis (5), Kliuka (5), Wołkow A. (4), Grankin, Werbow (libero) oraz Wolwicz (4), Wołkow D. (3), Kowaliow, Markin i Aszczew

W meczu dwóch najsłabszych drużyn tegorocznej Ligi Światowej, Bułgaria pokonała w pięciu setach reprezentację Australii. Chociaż mecz był dosyć wyrównany, to jednak Bułgaria na przestrzeni całego spotkania była drużyną lepszą. Taki rezultat oznacza, że podopieczni Plamena Konstantinowa, odnosząc ledwie jedną wygraną, pozostają na przyszły sezon w elicie, a zawodnicy Roberto Santillego za rok zagrają w II dywizji.

Spotkanie zespołów, które w tym roku nie zaznały jeszcze zwycięstwa, od skutecznego ataku rozpoczął Paul Carroll. Australijczycy wyszli na prowadzenie 3:1, ale na pierwszej przerwie technicznej to ich rywale mieli trzy punkty przewagi, po kapitalnym zbiciu piłki przez Cwetana Sokołowa. Bułgarzy nie mieli zamiaru opuszczać 1. dywizji Ligi Światowej, toteż swoją przewagę starali się powiększać. Przełomowym momentem pierwszej partii było pojawienie się w polu zagrywki Todora Skrimowa. Reprezentant Bułgarii świetnymi serwisami wyprowadził swoją drużynę na pięciopunktowe prowadzenie (16:11). Nie wytrąciła go z równowagi nawet wymuszona przerwa, jaką sprezentowali siatkarzom sędziowie, w związku z wątpliwościami dotyczącymi ustawień zawodników. Przy stanie 18:11 wydawało się, że losy tego seta są przesądzone, ale po ataku bezsprzecznie najlepszego w tej partii w szeregach Australii Paula Carrolla, podopieczni Roberto Santillego zmniejszyli straty do zaledwie dwóch punktów (21:19). Na więcej stać ich jednak nie było. Skuteczny atak Cwetana Sokołowa dał Bułgarom piłkę setową, a pierwszą partię zakończył kolejnym asem serwisowym Skrimow.

Drugi set rozpoczął się od wyrównanej gry punkt za punkt. Różnica względem pierwszego była taka, że to Australijczycy na pierwszej przerwie technicznej, na którą obie drużyny zeszły po skutecznym ataku ze środka Jacoba Guymera, mieli dwa punkty przewagi. Podopieczni Roberto Santillego zwietrzyli swoją szansę i po ataku z drugiej piłki Grega Sukocheva prowadzili już 14:10. Cztery punkty przewagi utrzymały się do kolejnej przerwy technicznej, po dobrym ataku Jordana Richardsa Australia prowadziła 16:12. Bułgarzy nie mieli zamiaru poddać się bez walki, chwilę po wejściu na boisko mieli już remis, do którego doprowadził kapitalnym atakiem Nikołaj Penczew. Podopieczni Plamena Konstantinowa popełniali jednak sporo błędów i chociaż nie ustrzegli się przed nimi również ich rywale, to jednak kolejne szarpnięcie Carrolla, jego dobra gra w ataku i zagrywce to Australijczykom dała prowadzenie 22:18. Wydaje się, że szkoleniowiec Bułgarów zbyt długo pozostawił na boisku swojego drugiego rozgrywającego, Lubomira Agoncewa, który nie był w stanie gubić bloku rywala. Georgij Seganow pojawił się na boisku, ale losów drugiej partii już nie odmienił, na dodatek zepsuł zagrywkę, po której podopieczni Roberto Santillego wyrównali stan meczu.

Żadna z drużyn nie była w stanie również odskoczyć rywalowi na początku kolejnego seta. Seganowowi udało się zablokować lidera Australijczyków, Paula Carrolla (3:2), jednopunktowe prowadzenie Bułgarzy utrzymali również po świetnym ataku Sokołowa (8:7). Po przerwie technicznej siatkarze z Europy rozpoczęli jednak budowanie przewagi nad rywalem. Rozpoczął ją Todor Skrimow, świetnym atakiem z pipe’a (13:10), a po bardzo dobrej zagrywce Nikołaja Penczewa przewaga siatkarzy z Bułgarii urosła do pięciu punktów (15:10). Dla Australijczyków set był już w zasadzie nie do uratowania, przewaga siatkarzy trenera Konstantinowa urosła do bardzo dużych rozmiarów, po punktowym bloku Seganowa prowadzili już 20:13. Do końca trzeciej partii obie drużyny grały już punkt za punkt. Pierwszą piłkę setową Bułgarzy mieli po ataku Nikołaja Penczewa. Nie udało im się jej wykorzystać, ale z pomocą przyszli rywale. Jacob Guymer zepsuł zagrywkę i podopieczni Plamena Konstantinowa byli już tylko jednego seta od pozostania w elicie.

Kolejna, czwarta już partia również rozpoczęła się od wyrównanej gry w wykonaniu obu zespołów. Po raz pierwszy podopieczni Roberto Santillego wyszli na prowadzenie po dwukrotnym zatrzymaniu Cwetana Sokołowa (5:4), który z czasem stanowił coraz mniejsze zagrożenie dla drużyny przeciwnej. Zatrzymanie tego samego zawodnika pozwoliło z taką samą przewagą Australii zejść obu zespołom na przerwę techniczną, Po niej to jednak Bułgarzy doszli do głosu. Najpierw Krasimir Georgiew zablokował Carrolla (10:8), a później autowy atak Jordana Richardsa wywołał drugą przerwę techniczną (16:12). Przy stanie 20:16 po asie serwisowym Grozdanowa wydawało się, że losy tego spotkania są rozstrzygnięte. Po raz kolejny jednak Australijczycy zaczęli odrabiać straty, najpierw wykorzystana kontra przez Richardsa zmniejszyła straty do dwóch punktów (21:19) a później autowy atak Sokołowa wyrównał wynik seta (22:22). Pierwszą szansę na wygranie seta Australijczycy mieli po skutecznym ataku ze środka Travisa Passiera. Stan rywalizacji w meczu wyrównał za chwilę skutecznym atakiem Carroll.

Piątą, decydującą partię otworzył najlepszy w szeregach Australii Paul Carroll. Oba zespoły zdawały sobie sprawę, że ten set decyduje o przyszłym sezonie, więc piłki były kierowane do najlepszych na boisku zawodników. Po dobrym ataku i skutecznym bloku Cwetana Sokołowa podopieczni Plamena Konstantinowa wyszli na prowadzenie 4:3. Taka sama różnica, z tym że na korzyść Australijczyków, dzieliła obie drużyny przy zmianie stron. Rozgrywający dobre spotkanie Todor Skrimow przyczynił się jednak do odrobienia strat z nawiązką (9:8), po czym zresztą o przerwę poprosił Roberto Santilli. Emocji w końcówce tego spotkania na pewno nie brakowało, obie drużyny grały punkt za punkt, pierwszą piłkę meczową Bułgarzy mieli po skutecznym ataku Skrimowa, ale nie udało się jej wykorzystać. Ten sam zawodnik jednak rozstrzygnął chwilę później o zwycięstwie Bułgarów, wywołując wśród nich euforię.

Bułgaria – Australia 3:2
(25:20, 21:25, 25:18, 23:25, 16:14)

Składy zespołów:
Bułgaria: Sokołow (23), Seganow (3), Penczew N. (14), Josifow (10), Georgiew (7), Skrimow (23), Iwanow (libero) oraz Gradinarow (1), Grozdanow (1), Ananiew, Penczew R. i Agoncew
Australia: Carroll (31), Peacock, Richards (20), Guymer (8), Graham, Roberts (3), Perry (libero) oraz Passier (9), Sukochev (3), Walker (2), Williams (2) i Staples (1)

Zobacz również:
Wyniki i tabela 1. dywizji Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved