Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. G2: Koreańczycy i Czesi na fali, kolejne triumfy

LŚ, gr. G2: Koreańczycy i Czesi na fali, kolejne triumfy

fot. FIVB

Sporo emocji przyniosło starcie Koreańczyków z Holendrami. Oranje prowadzili już 2:1 w meczu, jednak pozwolili dojść do głosu rywalom. Tej szansy gospodarze już nie zmarnowali, doprowadzając do tie-breaka. Decydująca partia to od początku do końca wymiana ciosów w ataku, lepiej tę „wojnę nerwów” przetrzymali siatkarze z Korei Płd., wygrywając 18:16 i w całym meczu 3:2. W drugim starciu tej grupy reprezentacja Czech nie dała szans rywalom z Egiptu, wygrywając bez straty seta.



Wyraźnie podbudowani sobotnią wygraną gospodarze mecz rozpoczęli mocnym akcentem, prowadząc 6:3. Podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze dystans utrzymywał się, miejscowi dominowali nad rywalami w ataku. Niezłe zawody rozgrywał Seo Jae-Duck, a jego koledzy uaktywnili się w bloku. W tej części spotkania Holendrzy grali zrywami i nie byli w stanie utrzymać tempa narzuconego przez rywali. Zryw podopiecznych trenera Vermeulena wystarczył tylko do zmniejszenia dystansu w końcówce seta (22:14). Jae-Duck i jego koledzy nie pozwolili rywalom na zbyt wiele, mocnym akcentem kończąc partię i obejmując prowadzenie w meczu (25:16).

Podenerwowani takim rozwojem sytuacji Holendrzy w kolejnym secie od pierwszych akcji przystąpili do ataku. Celnymi zagraniami popisywał się Koelewijn, po drugiej stronie siatki wciąż szans nie marnował Jae-Duck i utrzymywała się gra na styku (5:7). Tym razem minimalne prowadzenie przemawiało na korzyść gości. Oranje poprawili nie tylko swój poziom skuteczności w zagraniach z pierwszej akcji, również gra w bloku zespołu Gido Vermeulena wyglądała zdecydowanie lepiej. Będący w roli ekipy goniącej wynik Koreańczycy nie ustrzegli się prostych błędów własnych, co sprzyjało utrzymywaniu dystansu (14:17). Jae-Duck i Hong-Suk przywrócili jeszcze nadzieję swoim sympatykom, jednak Holendrzy nie pozwolili rywalom na zbyt wiele, wygrywając 25:22 i wyrównując stan rywalizacji.

Kolejny set to powtórka z odsłony drugiej, jednak tym razem przy początkowej grze na styku szybciej do głosu doszli miejscowi. Oranje wciąż mogli liczyć na Koelewijna, Koreańczykom prowadzenie dały natomiast zagrania Bu Yong-Cha (10:9). Nie było to prowadzenie pozwalające utrzymać kontrolę nad przebiegiem zmagań, nawet widowiskowe obrony Junga okazały się niewystarczające (17:17). Przy utrzymującej się grze na styku (21:22) tym razem sportowe szczęście było po stronie gości, którzy wygrywając do 21, przejęli kontrolę nad sytuacją. Nie wybiło to z rytmu Koreańczyków, którzy w kolejnej partii rozpoczęli od kilkupunktowego prowadzenia – 4:1. Poniżej pewnego poziomu nie schodził Jae-Duck, sytuację Holendrów próbował jeszcze ratować Rauwerdink, jednak dystans utrzymywał się na dłuższej przestrzeni seta (11:6, 16:12). Nie było to ostatnie słowo Koelewijna i jego kolegów. Ambitnie walczący podopieczni Gido Vermeulena wrócili do gry (17:17). Holendrom zabrakło jednak sił do postawienia kropki nad i, więc po wygranej gospodarzy 25:21 zwycięzcę meczu musiał wyłonić tie-break.

Decydujący set to praktycznie od pierwszych akcji wymiana sił w ataku, początkowo to Koelewijn wyprowadził swój zespół na minimalną zaliczkę i Holendrzy prowadzili 6:4. Taki stan rzeczy nie trwał długo, jeszcze przed zmianą stron boiska asy serwisowe Jae-Ducka wyrównały stan na 7:7. Przy minimalnej, jednopunktowej zaliczce gości utrzymywała się gra na styku (11:11, 13:13) i wszystko zapowiadało, że ten set rozstrzygnie się przy grze na przewagi. Koreańczycy zdołali przełamać rywali na 14:13, to był klucz do sukcesu, kilka minut później gospodarze dobili rywali, triumfując 18:16 i w całym meczu 3:2.

Korea Płd. – Holandia 3:2
(25:16, 22:25, 21:25, 25:21, 18:16)

Składy zespołów:
Korea: Jae-Duck (28), Jiseok (13), Hong-Suk (11), Min-Ho (9), Jin-Woo (7), Myongwoo (2), Seong-Hyeon (libero) oraz Yong-Chan (libero) Hak-Min (12), Sun-Soo i Hui-Chae
Holandia: Ter Maat (19), Van Garderen (15), Diefenbach (14), Van Haarlem (3), Parkinson (3), Andringa (2), Sparidans (libero) oraz Koelewijn (9), Rauwerdink (6), Overbeeke (2) i Keemink

 

Drugi mecz konfrontacji grupy G mimo rozstrzygnięcia w trzech setach również był dość zaciętym widowiskiem. Już pierwsze akcje meczu to wymiana sił w ataku. Egipcjanie obok celnych ataków imponowali czujnością w bloku. Przy utrzymującej się grze na styku o krok dalej byli Czesi. To właśnie podopieczni Miguela Falaski prowadzili kolejno 7:6, 11:10. Sygnał do ataku próbował dać swoim kolegom Elkotb, jednak po drugiej stronie siatki swoje noty systematycznie poprawiał Michalek i jeszcze przed drugą przerwą techniczną prowadzenie Czechów wzrosło do trzech oczek – 14:11. Wraz z rozwojem spotkania Michalek radził sobie coraz lepiej w ataku, swojego kolegę wspierał Dzavoronok, którego serwis bezbłędnie odrzucił ekipę Sherifa Elshemrely od siatki (18:13). Tej przewagi Czesi już nie zmarnowali, w końcówce seta Egipcjanie próbowali jeszcze ryzykować, nie uratowało to jednak seta (25:19).

Początki kolejnej partii przyniosły zwrot akcji, ataki Elhaima i Elkotba dały zaliczkę siatkarzom z Egiptu (4:8). W tej części meczu Czesi mieli problem z przebiciem się przez ścianę bloku rywali. Podopieczni Sherifa Elshemrely nie utrzymali jednak tego poziomu koncentracji i kolejny zryw Czechów doprowadził do remisu po 11. Od tego momentu utrzymywała się gra na styku, w tej części meczu żadna z ekip nie była w stanie wypracować przewagi wyższej niż jedno-, dwupunktowa. Egipcjanie niezmiennie mogli liczyć na zagrania Elhaima, Czechom niezły poziom efektywności gwarantował Dzavoronok (18:19, 20:22). Przy minimalnej przewadze siatkarzy z Egiptu w końcówce sporo zapowiadało wyrównanie stanu rywalizacji. As serwisowy Habra przywrócił nadzieję Czechom (25:24), tej szansy ekipa trenera Falaski nie zmarnowała i w emocjonującej końcówce Czesi wygrali 32:30.

Mimo porażki Egipcjanie nie zamierzali nic ułatwiać rywalom. Mocny start Elhaima i jego kolegów w trzecim secie miał odzwierciedlenie na tablicy wyników (4:7, 9:11). Także tym razem to Czesi musieli szukać szans w kontratakach, próbując uspokoić nieco sytuację. I identycznie jak w końcówce drugiego seta, także tym razem swój zespół asem serwisowym uratował Habr (12:12). Siatkarze z Egiptu zdołali jeszcze przedłużyć losy seta, prowadząc po ataku Elkotba 17:14. Końcówka partii to jednak powrót do gry na przewagi (22:22). W nerwowych akcjach lepiej reagowali Czesi i to oni po kilku minutach mieli w górze pierwszą piłkę meczową. Tej szansy zespół Miguela Falaski nie zmarnował, wygrywając 25:23 i w całym meczu 3:0.

Czechy – Egipt 3:0

(25:19, 32:30, 25:23)

Składy zespołów:
Czechy: Dzavoronok (16), Hadrava (15), Michalek (10), Holubec (5), Habr (3), Vesely (2), Krystof (libero) oraz Bartos (5), Zmrhal (4) i Finger
Egipt: Elkotb (19), Abou (12), Thakil (8), Abdelrehim (4), Afifi (3), Abdalla (1), Abdelaal (libero) oraz Hassan (4), Abouelhassan (2), Ahmed (1), Haikal (1) i Shafik

Zobacz również:
Wyniki i tabela dywizji II Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved