Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. G1: Polacy nadal pod kreską – Francja za silna

LŚ, gr. G1: Polacy nadal pod kreską – Francja za silna

fot. fivb-com

Reprezentacja Polski przegrała kolejne spotkanie w tegorocznej Lidze Światowej. Tym razem biało-czerwoni ulegli Francuzom. To druga porażka podopiecznych Stephane’a Antigi w meczu z trójkolorowymi. Tym razem jednak polskim siatkarzom udało się ugrać seta.  Reprezentacja Francji dzięki tej wygranej zapewniła sobie awans do Final Six.



Niektórych mógł zdziwić fakt, że Francuzi byli gospodarzem turnieju Ligi Światowej w tym samym czasie, kiedy odbywało się piłkarskie Euro. Jednak pomimo faktu, że w sobotę rozgrywano kolejny z ćwierćfinałów, hala w Nancy licznie wypełniła się kibicami, a doping był naprawdę żywiołowy.

Pierwsze akcje meczu udowodniły, że obie ekipy nie są jeszcze w odpowiednim rytmie, bowiem nie brakowało prostych błędów. Na szczęście przyćmiły je widowiskowe zagrania – Earvin Ngapeth grał tak, jak zdążył do tego przyzwyczaić. Na te szaleńcze zbicia sprytnymi kiwkami odpowiadał nie kto inny, jak Michał Kubiak. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie zagrywki daleko w trybuny (12:12 po jednym z samolotów, w wykonaniu Rafała Buszka). Gdy wydawało się, że gra jest bardzo wyrównana, Francuzi szybko odskoczyli na trzy „oczka”. Najpierw akcji nie skończył Bartosz Kurek, później zablokowany został kapitan biało-czerwonych. Nasi reprezentanci mieli problemy ze skutecznością w ataku, a zadania nie ułatwiał Jenia Grebennikov, który był dosłownie wszędzie. Chwilę później jednak to Polacy przejęli inicjatywę, dzięki świetnej dyspozycji w kontrach, ale blok Nicolasa Le Goffa i skuteczny atak Ngapetha spowodowały, że końcówka była nerwowa (22:22). Lider Francuzów nie wytrzymał ciśnienia i trafił bezpośrednio w antenkę.

Taktyka polskich zagrywających była jasna – jak najbardziej obciążyć Ngapetha, by utrudnić mu sytuację w ataku. Nie od dziś wiadomo jednak, że im bardziej piłka jest beznadziejna, tym przyjmujący lepiej ją wykorzystuje (4:1). Bartosz Kurek przeżywał trudne chwile, bo po jego autowym zbiciu trójkolorowi doprowadzili do remisu (7:7). Obaj atakujący nie radzili sobie w swoim podstawowym zadaniu, najpierw limit błędów wykorzystał Antonin Rouzier, kilka sekund później miejsce Kurka zajął Konarski. W tej części meczu Kevin Le Roux wyrastał jak spod ziemi i albo wyblokował Marcina Możdżonka, albo zatrzymał Michała Kubiaka. Z kolei Benjamin Toniutti kolejny raz dał pokaz swoich nieprzeciętnych umiejętności, całkowicie gubiąc blok i rozgrywając na czystej siatce do Earvina Ngapetha, który atakował z VI strefy (14:10). Po zagrywce Mateusza Bieńka, który zmienił Możdżonka, Polacy mieli świetną okazję na zdobycie punktu, ale Piotr Nowakowski nie wykorzystał przechodzącej piłki. Takie sytuacje mszczą się i Trever Clevenot popisał się potężnym zbiciem z lewego skrzydła. Biało-czerwoni nie odpuszczali i równie widowiskowy pipe, co Ngapeth, zaprezentował Rafał Buszek. Na dodatek w decydującym momencie dopisał na swoje konto asa serwisowego (23:23). Walka mogłaby trwać do końca świata, gdyby nie to, że sprawy w swoje ręce wziął nowy nabytek Asseco Resovii Rzeszów – Thibault Rossard rozstrzygnął wszystko piekielnie mocnymi zagrywkami (30:28).

Wraz z pojawieniem się Dawida Konarskiego na parkiecie skończyły się problemy Polaków na prawym skrzydle. Wciąż jednak największą bolączką były popsute zagrywki. Na szczęście tuż przed pierwszą przerwą techniczną prawdziwie lodowaty prysznic Earvinowi Ngapethowi zafundował Rafał Buszek, w pojedynkę zatrzymując jego atak (8:6). Im dłużej trwał mecz, tym akcje mogły się bardziej podobać. Kibice mogli oglądać prawdziwą wymianę ciosów, Konarski imponował skutecznością, wybierając się po prostej. Ale i Thibault Rossard nie zamierzał odpuszczać w walce o miano skuteczniejszego atakującego. W końcówce znów gracz Asseco Resovii Rzeszów pogrążył Polaków (25:22).

Dawid Konarski nie bał się podejmować ryzyka, skończył przechodzącą, doprowadzając do remisu (po 3) w kolejnej odsłonie. Od tego momentu raz jedna drużyna punktowała, raz druga. Znów niezwykle efektownym zagraniem popisał się Ngapeth – można go nie lubić, ale gwóźdź w okolice drugiego metra w samą linię robi wrażenie. W polskiej ekipie „swoje” robił Rafał Buszek, który w tym spotkaniu naprawdę dobrze radził sobie w ofensywie, choć i defensywa była jego mocną stroną. Widząc, że tak trudno przychodzi Polakom zdobywanie punktów, zepsute zagrywki wołały wręcz o pomstę do nieba. Na szczęście pozostałe akcje to wręcz kosmiczny poziom – niczym z armaty strzelali Ngapeth i Kubiak w VI strefie, a na prawym skrzydle nie do zatrzymania byli Rossard i Konarski. W końcówce jednak Francuzom udało się wyjść na dwupunktowe prowadzenie (20:18). Gdy przewaga wzrosła do trzech „oczek”, jeszcze o czas poprosił Stephane Antiga, ale ne udało się powstrzymać naporu szalejących podopiecznych Laurenta Tillie i Polacy musieli uznać wyższość rywala.

Francja – Polska 3:1
(22:25, 30:28, 25:22, 25:19)

Składy zespołów:
Francja: Ngapeth (22), Clevenot (12), Le Roux (10), Rouzier (5), Le Goff (4), Toniutti (3), Grebennikov (libero) oraz Rossard (20), Pujol i Lyneel
Polska: Kubiak (19), Buszek (12), Nowakowski (11), Kurek (3), Możdżonek, Łomacz, Zatorski (libero) oraz Konarski (14),  Bieniek (4), Kłos i Wojtaszek (libero)

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela I dywizji Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved