Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. F1: Serbowie rozstrzelali canarinhos, Iran też górą

LŚ, gr. F1: Serbowie rozstrzelali canarinhos, Iran też górą

fot. FIVB

Tylko jeden set byli w stanie wygrać reprezentanci Bułgarii z ekipą Iranu, w drugim turnieju Ligi Światowej w grupie F1. Po dobrym otwarciu i triumfie 25:18 później z podopiecznych Plamena Konstantinowa zeszło powietrze, czego efektem były porażki w trzech kolejnych partiach. W drugim pojedynku tej grupy Serbowie po kapitalnym pojedynku pokonali reprezentację Brazylii 3:1, w całym spotkaniu notując na swoim koncie aż 20 asów serwisowych.

Na początku spotkania Irańczycy mieli problem ze skutecznością w polu zagrywki, szybko pierwszy czas wykorzystał trener Raul Lozano (2:5). Z czasem reprezentanci Iranu zaczęli odrabiać straty, skutecznie atakował Mohammadjavad Manavinezhad (10:11). Chociaż po asie tego zawodnika na tablicy wyników pojawił się remis, Bułgarzy szybko ponownie odskoczyli. Spokojnie atakował Cwetan Sokołow. Pomimo kolejnych interwencji trenera Irańczycy nie byli w stanie odnaleźć swojego rytmu gry, mieli problem z przyjęciem zagrywek Georgiego Seganowa. Przy wyraźnej różnicy punktowej mnożyły się błędy własne w irańskim zespole. Efektowny potrójny blok Bułgarów zakończył inauguracyjną odsłonę (25:18).



W drugiego seta Irańczycy weszli z nową energią, pierwsze akcje tej partii były znacznie bardziej wyrównane. As serwisowy Milada Ebadipoura sprowadził drużyny na pierwszą przerwę techniczną (8:5). Z czasem różnica punktowa na korzyść reprezentacji Iranu zaczęła się powiększać, nie do zatrzymania był Manavinezhad. Bułgarzy jednak nie odpuszczali, ich gra w ataku opierała się na Sokołowie (16:12). W drugiej części seta reprezentacja Bułgarii poprawiła grę w obronie, dzięki czemu mogła wyprowadzać skuteczne kontrataki. Irańczycy utrzymywali jednak swój rytm gry, chociaż nie ustrzegli się prostych błędów własnych, wciąż prowadzili (21:18). As Ebadipoura dał kolejne piłki setowe podopiecznym Raula Lozano (24:20), a skuteczny atak z szóstej strefy w kolejnej akcji zamknął partię.

Od początku trzeciej partii trwała ciekawa walka, podczas pierwszej przerw technicznej na prowadzeniu byli Bułgarzy (8:6). Ta sytuacja jednak szybko się odwróciła i Irańczycy doprowadzili do wyrównania (11:11). Po raz kolejny dzięki mocnej zagrywce Manavinezhada reprezentanci Iranu wyszli na prowadzenie, a o czas poprosił trener Konstantinow (14:12). Sprytne zagranie Saeida Maroufa pozwoliło Irańczykom prowadzić trzema punktami podczas drugiego regulaminowego czasu. Ta różnica punktowa utrzymywała się. Chociaż w decydującym momencie Bułgarzy przy zagrywce Sokołowa odrobili większość strat, nie udało im się doprowadzić do gry na przewagi. Mocny atak z prawego skrzydła po bloku zamknął kolejną odsłonę.

Otwarcie czwartej partii przypominało dwie poprzednie, dłuższy czas żadna z drużyn nie była w stanie zbudować prowadzenia. Dopiero przez problemy z dokładnym odbiorem zagrywki Mirzajanpoura w bułgarskiej reprezentacji zaczęły pojawiać się błędy w ataku, co przełożyło się na punkty dla przeciwników (13:10). Efektowny atak Adela Gholamiego sprowadził zespoły na kolejny regulaminowy czas. W drugiej fazie tej partii gra Bułgarów zupełnie się posypała. Dopiero po kolejnej interwencji trenera Konstantinowa jego podopieczni uspokoili swoją grę. Na odrabianie powstałych wcześniej strat było jednak za późno. Sprytna kiwka ponad blokiem dała ostatni punkt Irańczykom (25:20).

Iran – Bułgaria 3:1
(18:25, 25:20, 25:23, 25:20)

Składy zespołów:
Iran: Manavinezhad (21), Ebadipour (17), Mousavi (11), Gholami (6), Mahmoudi (5), Marouf (3), Marandi (libero) oraz Mirzajanpour (8), Zarini, Behbodi i Zarchoub
Bułgaria: Sokołow (19), Gocew (11), Penczew (10), Josifow (9), Ananiew (8), Seganow, Iwanow (libero) oraz Gradinarow (3), Agoncew (1) i Bożiłow


 

Drugi pojedynek od początku był wyrównany. Podczas pierwszej przerwy technicznej, która nastąpiła po ataku z przechodzącej piłki Felipe Fontelesa, trzema punktami prowadzili Brazylijczycy. Po czasie niemoc Serbów w ataku trwała, przez co grę zdecydował się przerwać trener Grbić (5:10). Dopiero atak Atanasijevicia pozwolił Serbom wyjść z trudnego ustawienia. Z czasem różnica punktowa utrzymywała się, w serbskiej drużynie mnożyły się błędy własne (16:11). Pomimo starań gospodarze nie radzili sobie z zatrzymaniem rozpędzonych przeciwników. Chociaż po drugim czasie na życzenie trenera Grbicia jego podopieczni zaczęli dobrze ustawiać blok, nie zdołali już zagrozić Brazylijczykom. Skuteczny atak Wallace’a dał ostatni punkt przyjezdnym (25:19).

Chociaż otwarcie drugiej odsłony toczyło się punkt za punkt, szybko na prowadzenie zaczęli wychodzić Serbowie (8:6). Z czasem Brazylijczycy stracili skuteczność w ataku, przez co różnica punktowa powiększała się. Problemy z przyjęciem mocnej zagrywki Atanasijevicia tylko pogłębiły niemoc przyjezdnych (16:10). Kolejne interwencje trenera Rezende nie wystarczyły, by jego drużyna powróciła do gry, jaką prezentowała w poprzedniej odsłonie. Pomimo wyraźnego prowadzenia Serbowie nie tracili koncentracji. Jednostronnego seta zakończył as serwisowy Lisinaca (25:15).

Początek trzeciej partii przypominał wcześniejszego seta – po wyrównanym początku Serbowie zaczęli budować przewagę. Bardzo dobrze funkcjonował serbski blok, skutecznie punktowali Atanasijević i Nikić (13:8). Chociaż przy zagrywce Bruno Rezende przyjezdni zmniejszyli nieco różnicę punktową, wciąż to Serbowie kontrolowali sytuację. Druga przerwa techniczna nastąpiła po ataku przez środek Podrascanina (16:12). Gospodarze zdobywali punkty seriami, jednak do końca Brazylijczycy walczyli o odrobienie strat. W końcówce serbscy przyjmujący nie radzili sobie z odbiorem zagrywki Fontelesa, przez co różnica punktowa zmalała do trzech oczek. Efektowną serię przerwał dopiero atak przez środek Lisinaca. Zryw przyjezdnych okazał się niewystarczający i po ataku Ivovicia z drugiej linii to Serbowie cieszyli się ze zwycięstwa (25:21).

Reprezentacja Serbii w czwartym secie poszła za ciosem (9:5). Brazylijczycy popełniali wiele błędów, natomiast gospodarze nakładali presję na przeciwników swoją mocną i wielokrotnie punktową zagrywką. Pojedyncze skuteczne ataki Lucarellego nie wystarczały, by zmniejszyć wyraźną różnicę punktową (8:13). W krótkim czasie obie przerwy wykorzystał trener Rezende. Autowa zagrywka Mauricio dała sygnał do drugiej regulaminowej pauzy (11:16). Chociaż w dalszej części seta gra gospodarzy nie była pozbawiona błędów, ich wyraźna przewaga utrzymywała się (18:13), dopiero przy zagrywce Lucarellego Brazylijczycy wykorzystali kilka kontrataków. Pomimo przerwy na życzenie trenera Grbicia jego podopieczni nie byli w stanie wyjść z niewygodnego ustawienia. Po nieudanym ataku Ivovicia na tablicy wyników pojawił się remis (18:18), a chwilę później po asie brazylijskiego przyjmującego to jego zespół objął prowadzenie. Efektowną serią przerwał dopiero błąd własny zagrywającego (20:19). Gdy wydawało się, że po takiej stracie Serbowie nie wrócą już do gry, ci dzięki mocnym zagrywkom Lisinaca odzyskali przewagę (23:22). Przy głośnym wsparciu publiczności ostatecznie to gospodarze triumfowali, wygrywając cały mecz po błędzie Evandro.

Brazylia – Serbia 1:3
(25:19, 15:25, 21:25, 22:25)

Składy zespołów:
Brazylia: Bruno, Wallace (14), Fonteles (12), Mauricio (7), Lucas (4), Lucarelli (18), Sergio (libero) oraz Eder (3), William, Evandro (4) i Mauricio
Serbia: Ivović (14), Jovović (2), Nikić (13), Atanasijević (16), Podrascanin (11), Lisinac (18), Majstorović (libero) oraz Rosić (libero)

Zobacz również:
Wyniki i tabela pierwszej dywizji Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved