Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. F1: Rosjanie pokonali Włochów, Francuzi są nie do zatrzymania

LŚ, gr. F1: Rosjanie pokonali Włochów, Francuzi są nie do zatrzymania

fot. FIVB

Reprezentacja Rosji odniosła drugie zwycięstwo w tegorocznej Lidze Światowej. We francuskim Pau Sborna pokonała po tie-breaku reprezentację Włoch, która wciąż ma na koncie tylko jedno zwycięstwo. W ostatnim meczu tej grupy Francuzi pokonali 3:1 reprezentację Stanów Zjednoczonych. Trójkolorowi z kompletem punktów na koncie prowadzą po sześciu kolejkach w tabeli I dywizji Ligi Światowej.

Po sobotniej porażce z Francuzami siatkarze z Półwyspu Apenińskiego byli w dość trudnej sytuacji. W starciu z reprezentacją Rosji Azzurri rozpoczęli z wysokiego C. Przewaga na siatce pozwoliła Włochom, wypracować trzypunktową zaliczkę na etapie pierwszej przerwy technicznej. Na powrót Sbornej do gry na styku nie trzeba było długo czekać, czujna gra w bloku i wyprowadzane kontry doprowadziły do remisu po 11. Azzurri kolejno uciekali rywalom, nie utrzymując jednak prowadzenia na dłuższej przestrzeni seta. Sygnał do ataku dał swoim kolegom Antonov, zagrania młodego skrzydłowego pozwoliły wicemistrzom olimpijskim odzyskać kontrolę nad rywalizacją (13:11). Problemy Włochów z przyjęciem przywróciły nadzieję sympatykom reprezentacji Rosji. Niezmiennie w grze defensywnej lepiej prezentowali się siatkarze z Italii, kolejne zagrania rywali podbijał Botto, a dzięki sprytnym rozegraniom Giannellego Azzurri w końcówce seta mogli się pochwalić czteropunktową zaliczką (20:15). Sborna, podobnie jak dzień wcześniej, mogła jednak liczyć na serię serwisów Wołkowa, dwa asy serwisowe rosyjskiego środkowego pozwoliły Rosjanom odzyskać kontakt punktowy (21:20). Nie był to koniec emocji, od tego momentu gra rozpoczęła się praktycznie na nowo. Przy stanie 26:25 to Rosjanie mieli w górze piłkę setową, tej szansy jednak nie wykorzystali, rywali przełamał Sabbi, a w kluczowej akcji asem serwisowym popisał się Antonov i Italia wygrała 33:31.



Nie mniej zacięte były pierwsze akcje drugiego seta spotkania. Siatkarze obu ekip podejmowali ryzyko w polu serwisowym, a przy wymianie sił w ataku utrzymywała się gra punkt za punkt (6:6). Szybciej do głosu doszli Azzurri, asy serwisowe Simone Giannellego pozwoliły ekipie z Półwyspu Apenińskiego odetchnąć z ulgą (9:7). To była dopiero próba możliwości Włochów, kiedy dystans wzrósł, trener Szlapnikow zdecydował się przerwać grę. W ataku niezmiennie dobrze radził sobie Antonov, dodatkowo siła serwisu Sabbiego sprawiała Rosjanom coraz większe problemy (14:10). Przy wyższym poziomie skuteczności z zagrań z pierwszej akcji i kolejnych kontratakach podopieczni Gianlorenzo Blenginiego sprawiali wrażenie ekipy kontrolującej sytuację. W tej części seta Rosjanom z trudem przychodziło przebicie się przez blok rywali. Po raz kolejny o swojego wartości przypomniał jednak Wołkow. O ile podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze trzypunktowa zaliczka przemawiała jeszcze na korzyść Włochów, to kilka minut później było już 19:18. Tym razem na przerwanie gry zdecydował się trener Blengini. Identycznie jak w odsłonie premierowej w kluczowej części seta utrzymywała się gra punkt za punkt. Na zagrania Botto odpowiadał Wołkow. Tym razem Sborna nie wypuściła prowadzenia z rąk, triumfując 25:23, Rosjanie wyrównali stan spotkania.

Taki rozwój wypadków dość mocno podenerwował podopiecznych trenera Blenginiego. Już pierwsze akcje kolejnej odsłony zdawały się to potwierdzać. Azzurri mogli liczyć na skutecznego w ataku Iacopo Botto, to właśnie skrzydłowy wicemistrzów olimpijskich był najpewniejszym punktem swojego zespołu. Simone Giannelli rozrzucał blok rywali, dając swoim kolegom komfort gry w ataku. Kompletna gra Azzurrich pozwoliła drużynie trenera Blenginiego dość szybko wypracować kilkupunktową przewagę – 11:7. Rosjanie grali zrywami, wciąż jednak to Sborna popełniała więcej błędów własnych. Pojedyncze ataki Wołkowa czy Żygałowa nie wystarczyły do odrobienia strat. I tak podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze Italia prowadziła 16:8. Tym razem nawet Wołkow nie był w stanie uratować swojego zespołu, ten fragment meczu nie miał większej historii, kontrolując sytuację, Azzurri wygrali 25:21.

To właśnie najlepiej punktujący reprezentacji Włoch otworzył kolejny fragment meczu. Podobnie jak druga partia, również ta odsłona to gra punkt za punkt przy wymianie ciosów na siatce (7:7). Z minimalnej przewagi podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze tym razem mogli cieszyć się siatkarze z Rosji. Przy zmienności sytuacji jedno-, dwupunktowa zaliczka przechodziła z jednej strony siatki na drugą. W kluczowej części partii to Azzurri wytwarzali większą presję na rywalach, kolejne zagrania ze skrzydeł sprzyjały kontrolowaniu sytuacji. Proste błędy Rosjan sprawiły, że to zespół trenera Szlapnikowa musiał szukać swoich szans w kontrach. Poza wysokim poziomem efektywności w ataku Giulio Sabbi wykazywał się jednak czujną grą w bloku, w ważnym momencie atakujący Italii stłumił zapędy rywali i było już 23:21. Jak postać z koszmarów Włochom o sobie przypomniał Wołkow, środkowy Sbornej asem serwisowym wyrównał stan na 23:23. Podenerwowani Azzurri mylili się coraz częściej i autowe zagranie Botto zakończyło seta (23:25).

Triumfatora musiał więc wyłonić tie-break. Rehabilitując się za potknięcie z końcówki czwartego seta, ten fragment meczu celnym serwisem otworzył Iacopo Botto (1:0). Na odpowiedź Rosjan nie trzeba było długo czekać. Po krótkotrwałej grze na styku jeszcze przed zmianą stron boiska zespół trenera Szlapnikowa przejął kontrolę nad rywalizacją, prowadząc 7:5. Celne serwisy Feoktistowa i błędy Azzurrich przybliżały Rosjan do triumfu (11:8). W końcówce Gianlorenzo Blengini poprosił jeszcze o przerwę, pauza niewiele mogła zmienić. Kluczowy fragment spotkania to serie bloków Wołkowa i jego kolegów, prowadzące Rosjan do triumfu 15:10 i w całym meczu 3:2.

Włochy – Rosja 2:3
(33:31, 23:25, 25:21, 23:25, 10:15)

Składy zespołów:
Włochy: Sabbi (31), Botto (23), Antonov (16), Ricci (6), Candellaro (4), Giannelli (3), Colaci (libero) oraz Vettori (1), Buti (1), Piano (1), Randazzo, Pesaresi i Lanza (libero)
Rosja: Wołkow (19), Żygałow (16), Feoktistow (14), Własow (10), Kurkajew (10), Antipkin (2), Martyniuk (libero) oraz Lichoszercow (1), Kowalow, Szczerbinin i Zelenkow (libero)


W ostatnim spotkaniu turnieju we Francji gospodarze podejmowali reprezentację Stanów Zjednoczonych. Mecz rozpoczął się od gry punkt za punkt, Trójkolorowych na prowadzenie wyprowadził Julien Lyneel (7:6). Przewaga nie była znacząca, Amerykanie celne zagrania na siatce przeplatali prostymi błędami. Również miejscowi nie byli bezbłędni, i tak po autowym zagraniu Boyera podopieczni trenera Sperawa podczas pierwszej przerwy technicznej mogli się pochwalić minimalnym prowadzeniem. Reprezentant Francji szybko jednak zrehabilitował się za to potknięcie, tym razem notując na swoim koncie asa serwisowego (11:10). Na dłuższej przestrzeni seta żadna z drużyn nie była w stanie wypracować wyższej przewagi niż jednopunktowa. Dopiero widowiskowa obrona Toniuttiego i zagrania Le Roux pozwoliły gospodarzom nieco odetchnąć. Podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze zespół trenera Tillie prowadził 16:14. Chwilę później trener Speraw przywołał swój zespół do siebie. Amerykanie nie byli jednak w stanie dokładnie odebrać zagrywek Lyneela, przez co dystans stopniowo wzrastał (20:15). Mimo kolejnych prób Amerykanie już nie zdołali odwrócić losów seta, partię zakończył blokiem Le Goff (25:20).

Kolejną odsłonę asem serwisowym otworzył Le Roux, chwilę później nie mniej widowiskowym zagraniem rywalom odpowiedział Sander (5:4). Podobnie jak w partii premierowej również w tej części meczu gra była dość wyrównana. Francuzi mieli nieco problemów z przyjęciem zagrywek rywali i to właśnie takie zagrania, w połączeniu z grą obronną i kontratakami pozwoliły Amerykanom zbudować pierwszą wyższą przewagę w meczu – 10:6. Reakcja trenera Tillie była niemal natychmiastowa, szkoleniowiec zdecydował się na rotacje w składzie. I tak w miejsce Lyneela pojawił się Rossard. Ta zmiana nie zdołała odmienić znacząco gry miejscowych, mimo że znany z plusligowych parkietów reprezentant Francji zameldował się w polu przeciwnika niezmiennie to ekipa ze Stanów Zjednoczonych była kilka kroków dalej. I tak podczas drugiej regulaminowej pauzy w grze siatkarzy obu ekip dzieliło już sześć punktów. Nadzieję kibicom gospodarzy przywrócił Clevenot, a przy stanie 19:15 to John Speraw postanowił przerwać grę. Końcówka seta to popis Sandera i jego kolegów i triumf 25:18.

W odpowiedzi na przegraną końcówkę drugiego seta Trójkolorowi już od pierwszych akcji kolejnej partii przystąpili do ataku. Przy grze punkt za punkt o krok dalej byli miejscowi, dość długo jednak podopieczni Laurenta Tillie nie byli w stanie wypracować znacznego prowadzenia (8:7). Dopiero zagrania Rossarda, który we wcześniejszym secie zmienił Lyneela, były sygnałem do ataku. Przyjezdni z trudem przyjmowali serwisy rywali, a brak kończących ataków w zagraniach z pierwszej akcji odbił się na tablicy wyników. Jeszcze przed drugą przerwą techniczna Francuzi prowadzili czterema punktami (12:8). Grając pod presją, Amerykanie coraz częściej się mylili, po ataku w siatkę Patch’a sytuacja USA skomplikowała się. John Speraw wykazał się jednak czujnością przy proszeniu o wideoweryfikację, punkt przyznany jego drużynie odmienił nieco sytuację – 16:14. Końcówka seta to jednak imponujący finisz Trójkolorowych, Toniutti popisywał się widowiskowymi zagraniami,a Rossard do celnych ataków dodał kolejnego asa serwisowego. Tej szansy miejscowi nie zmarnowali, wygrywając 25:22.

Utrzymując wysoki poziom skuteczności z końcówki trzeciego seta, również w partii czwartej nieźle radził sobie Boyer, jednak także Patch nie zamierzał zwalniać tempa (5:4). Tym razem gra punkt za punkt trwała zdecydowanie dłużej. Amerykanie nieco częściej uaktywniali grę na środku siatki, a ten manewr przynosił oczekiwane rezultaty (11:10). Francuzi odczytując intencje rywali, wykazali się natomiast czujnością w bloku. Zagrania Clevenota poskutkowały pierwszą nieco wyższą przewagą (14:12). Szybko się okazało, że to był dopiero początek serii Trójkolorowych. Kolejny w tym meczu as Boyera przybliżył Francuzów do celu. Kiedy wydawca się mogło, że tej zaliczki gospodarze już nie utracą do poprawiania not w ataku przystąpił Patch (15:14). Trener Tillie poprosił jeszcze o przerwę, Kluczowy fragment seta to już przewaga utrzymująca się po stronie reprezentacji Francji (21:16, 23:18). W końcówce nie zabrakło błędów popełnianych w polu serwisowym, były one jednak rezultatem ryzyka podejmowanego w elemencie zagrywki. Drobne potknięcia nie zaszkodziły Francuzom, którzy wygrali 25:21 i w całym meczu 3:1.

Francja – USA 3:1
(25:20, 18:25, 25:22, 25:21)

Składy zespołów:
Francja: Boyer (19), Clevenot (10), Le Goff (5), Lyneel (3), Le Roux (3), Toniutti (1), Grebennikov (libero) oraz Rossard T. (7), Chinenyeze (4), Patry, Brizard i Rossard N. (libero)
USA: Sander (25), Patch (16), Defalco (7), Smith (7), Christenson (2), Mcdonnell (1), Shoji E. (libero) oraz Jendryk Ii (7), Shoji K. i Muagututia

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy 1 Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-06-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved