Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. E2: Zwycięstwo Turcji po zaciętym meczu, trzy punkty Finów

LŚ, gr. E2: Zwycięstwo Turcji po zaciętym meczu, trzy punkty Finów

fot. FIVB

Wydawało się, że pojedynek pomiędzy Turcją i Japonią dostarczy wielu emocji, bowiem oba teamy po pierwszym turniejowym rozdaniu Ligi Światowej były na czele grupy 2 (pierwsi znajdowali się na drugiej pozycji, mając tyle samo punktów, co liderująca Kanada, a drudzy na trzeciej, z siedmioma oczkami po dwóch wygranych i porażce 2:3 z Kubą). W drugim meczu rozgrywanym w Egipcie trzy punkty na swoje konto zapisali Finowie, pokonali gospodarzy 3:0 i mają a swoim koncie 8 punktów.

Zgodnie z oczekiwaniami oba zespoły początkowo szły „łeb w łeb” (2:2), choć na pierwszej przerwie technicznej na niewielkie prowadzenie wysunęli się Japończycy (8:7). Dopiero Takashi Dekita dał swojemu teamowi dwa oczka zapasu, mimo tego, że z drugiej strony boiska odpowiedział mu Baturalp Burak Gungor. Zacięta walka trwała nadal – w ofensywie była drużyna z Kraju Kwitnącej Wiśni, lecz jej oponenci nie zwalniali tempa, utrzymując możliwy do odrobienia dystans (16:15). Chwila przerwy i korzystne zmiany dały reprezentantom Japonii nieco więcej siły, a te drugie zaczęły zaskakiwać Turków, co poskutkowało tym, że różnica pomiędzy ekipami wzrosła do trzech punktów (21:18). W tej sytuacji Metin Toy próbował ratować swój zespół, ale pojedyncze dobre akcje w jego wykonaniu do tego nie wystarczyły (22:19). Chwilę później Kunihiro Shimizu zakończył seta przy wyniku 25:20.



Właśnie ten gracz z Japonii rozpoczął kolejną partię bardzo pozytywnie, bowiem na skrzydle był nie do zatrzymania, co przy błędach w bloku Turcji wywołało szybką interwencję trenera reprezentacji (5:2). Kolejne udane zbicie ze środka Dekity utrzymało korzystny wynik dla jego zespołu, a siatkarskim gwoździem Shimizu podporządkował sobie rywali (11:7). Następne niedociągnięcia po stronie Ulasa Kiyaka i spółki zadziałały na zasadzie domina – widać było, jak rozdanie wymyka im się z rąk, a oni nie są w stanie nic na to poradzić (9:15). Nawet po pojawieniu się pierwszego mocnego zagrania ze skrzydła wynik praktycznie się nie zmienił, a rozpędzona Japonia spokojnie kontynuowała swoją dobrą grę (11:18). Coraz bardziej pewni siebie reprezentanci Kraju Kwitnącej Wiśni pozwalali sobie na większą wariantywność zagrań, swoje trzy grosze do wyniku dołożył Yuta Yoneyama, a kolejny dobry atak Shimizu przybliżył jego zespół do zwycięstwa w tym secie (23:18). Mimo skutecznego zbicia Toya w końcówce Japończycy zakończyli ten etap boju przy stanie 25:19.

Jak Japonia dobrze rozpoczęła to spotkanie, tak pozytywnie chciała je zakończyć (2:0), jednak niespodziewanie tureckie ogniwa obudziły się (5:3). W tym momencie rywalizacji bohaterem po ich stronie był Gokhan Gokgoz, który nie tylko brał na siebie największą odpowiedzialność za zagrania ofensywne, ale również bardzo pewnie, z trzypunktowym zapasem sprowadził swój zespół na pierwszą przerwę techniczną. Japończycy ratunku szukali u Akihiro Yamauchiego, co okazało się strzałem w dziesiątkę, bowiem dzięki niemu team zaczął zdobywać punkty na siatce (9:10). Wynik finalnie wyrównał się przy stanie 11:11, by chwilę później Ozkan Hayirli ponownie dał swojemu teamowi prowadzenie (13:12). Rezultat ten okazał się powrotem Turcji na zwycięską ścieżkę, bowiem w kilku kolejnych akcjach kadra ta ponownie wypracowała sobie spory zapas punktowy (22:17), który wystarczył jej do przedłużenia szans na odwrócenie losu meczu (25:19).

Czwarty set zapoczątkowały poprawne zbicia po obu stronach i wyrównana walka (6:5). Mimo tego, że w późniejszych akcjach wynik wciąż oscylował w granicach remisu, to w zdecydowanej ofensywie byli zwycięzcy poprzedniej partii, wśród których popisywał się Mustafa Koc (13:12). Jego dobra postawa wpłynęła na temperaturę na boisku, która podniosła się na tyle, by Turcy zobaczyli żółty kartonik. Po dobrym bloku prowadzili jednak dwoma punktami na drugiej przerwie technicznej, nie tracąc nadziei na doprowadzenie do tie-breaka. W tej sytuacji na placu boju znów pojawił się Shimizu, który niczym bohater starał się powstrzymać rywali (19:19). Jego plan spalił jednak na panewce, bowiem przeciwnicy znów odskoczyli Japonii na dwa punkty, po czym trener z Kraju Kwitnącej Wiśni przerwał walkę (22:20). Seta zakończył Gungor (25:20).

Na mecie rywalizacji nie brakowało zaciętych wymian, w których dał o sobie znać charakter obu drużyn – Japonia świetnie prezentowała się w obronie, a Turcja w ofensywie (4:2). Zdecydowanie pewniej przez tę całą partię prezentowała się jednak ta druga ekipa, której finalnie wystarczyło sił, by podporządkować sobie zmęczonych rywali (11:8). Punkty na wagę zwycięstwa zdobył Gokhan Gokgoz (15:10).

Turcja – Japonia 3:2
(20:25, 19:25, 25:19, 25:20, 15:10)

Składy zespołów:
Turcja: Gokgoz (20), Gungor (18), Hayirli (9), Coskun (4), Kiyak (2), Gunes (1), Yesilbudak (libero) oraz Toy (15), Koc (6), Yenipazar (5) i Dengin (libero)
Japonia: Shimizu (26), Kuriyama (11), Yamauchi (10), Yoneyama (9), Dekita (8), Sekita (1), Nagano (libero, 1) oraz Takahashi, Yanagida, Fukatsu i Hoshino

Mecz dobrze rozpoczęli gospodarze i po zbiciu Mohameda Abou prowadzili 2:1. Odpowiedź Finów była natychmiastowa, dobrze zagrali blokiem i wypracowali oni sobie dwupunktową przewagę 6:4, którą utrzymali na pierwszej przerwie technicznej. Egipcjanie lepiej spisywali się w ataku i po atakach Elktoba remisowali 11:11. Wynik przez dłuższy czas oscylował wokół remisu i dopiero w końcówce Finowie odskoczyli na trzy punkty (20:17). Był to kluczowy moment tego seta, siatkarze z Afryki mieli popełnili kilka błędów własnych i często nadziewali się na blok swoich rywali co przyczyniło się do ich porażki w premierowej odsłonie.

Drugi set tego spotkania od samego początku ułożył się po myśli przyjezdnych. Na pierwszej przerwie technicznej Finowie prowadzili 8:4. Dobra gra w bloku oraz w przyjęciu sprawiła, że z niemal każdą akcją ekipa z Europy powiększała swoją przewagę. Gospodarze nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonych rywali i na ich tle prezentowali się słabo. Słabe przyjęcie Egiptu oraz nieskończone ataki sprawiły, że Finlandia miała siedem punktów przewagi (14:7). Finom próbował się przeciwstawić Abdelrehim, ale nie znalazł on wsparcia wśród swoich kolegów i w efekcie tego Finlandia wygrała 25:17 i prowadziła w meczu 2:0.

Trzecia odsłona meczu była ostatnią, Egipcjanie na początku dzielnie walczyli prowadzili 8:6, ale potem po raz kolejny popełnili wiele błędów własnych i do głosu doszli ich rywale. O zwycięstwie Finlandii zadecydowała dobra gra w bloku oraz skuteczne przyjęcie. Europejczycy mieli jeden punkt przewagi przy stanie 18:17 i tej przewagi nie oddali do końca spotkania. Tym samym zapisali na swoje konto cenne trzy punkty.

Egipt – Finlandia 0:3
(22:25, 17:25, 22:25)

Składy zespołów:
Egipt: Elkotb (14), Mohamaed Abou (9), Abdelerehim (7), Hassan (6), Afifi (5), Abdalla (4), Abdelal (libero) oraz Abouelhassan (1), Thakil (1), Haikal (1) i Ahmed
Finlandia: Seppänen (11), Kaurto (11), Sirillä (10), Ojansivu (10), Tervaportti (5), Krastins (5), Terminen (libero) oraz Sinkkonen

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy 2 Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved