Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. E2: Kolejny triumf Słowenii, Japonia nie dała szans Korei Płd.

LŚ, gr. E2: Kolejny triumf Słowenii, Japonia nie dała szans Korei Płd.

fot. FIVB

Kolejną wygraną w drugiej dywizji Ligi Światowej zanotowała reprezentacja Słowenii. Wicemistrzowie Europy w japońskim Takasaki musieli jednak sporo się napracować, aby pokonać siatkarzy z Turcji. To piąte zwycięstwo podopiecznych trenera Slobodana Kovaca przy jednej porażce. W drugim meczu tej grupy w azjatyckich derbach Japonia pewnie w trzech setach pokonała Koreą Południową i wciąż liczy się w walce o awans do turnieju finałowego.

W pierwszym meczu ostatniego dnia zawodów w Japonii Słoweńcy zmierzyli się z Turkami. Początek spotkania był wyrównany, a punkty po udanych atakach zdobywali Burak Gungor i Klemen Cebulj. Walka cios za cios trwała do pierwszej przerwy technicznej, lecz po niej zaczęła uwidaczniać się przewaga Słoweńców. Mogli oni liczyć na błędy rywali, a po zbiciu Mitji Gaspariniego odskoczyli od przeciwników na trzy oczka. Sygnał do ataku siatkarzom znad Bosforu dał Gungor, popisując się asem serwisowym, a szczelny blok jego kolegów spowodował, że na świetlnej tablicy pojawił się remis. Taka sytuacja nie trwała jednak długo, a w decydującą część premierowej odsłony Słoweńcy weszli z dwupunktowym prowadzeniem. Swoje w ataku robił Cebulj, wspierał go Tine Urnaut, a dzięki temu Europejczycy triumfowali 25:23.

W drugiej odsłonie nie zamierzali zwalniać tempa. Po kilku udanych zbiciach Cebulja zbudowali sobie pięciopunktową nadwyżkę. Wówczas o czas poprosił szkoleniowiec Turków, ale nie przyniósł on spodziewanego efektu. Mieli oni bowiem problemy z przyjęciem, a przy własnej zagrywce nie potrafili zbliżyć się do przeciwników. Na dodatek na środku punktował Alen Pajenk, przez co Słoweńcy kontrolowali boiskowe wydarzenia. Duża przewaga sprawiła, że w ich poczynania wkradło się rozluźnienie, co wykorzystali przeciwnicy, którzy dzięki dobrej grze w bloku oraz asowi serwisowemu zbliżyli się na dwa oczka, ale na nic więcej nie było ich stać w tej części spotkania. W jej końcówce Słoweńcy mogli liczyć na błędy rywali, skuteczny w ataku był też Urnaut, a to w zupełności wystarczyło im, by rozstrzygnąć drugą partię na swoją korzyść (25:22).

Mimo przegrywania 0:2 Turcy nie zamierzali tanio sprzedawać skóry. Od początku trzeciej odsłony toczyli z rywalami walkę cios za cios. W ataku punktowali Metin Toy i Gokhan Gokgoz, ale Słoweńcy też dobrze prezentowali się w ofensywie, przez co do pierwszej przerwy technicznej wynik oscylował wokół remisu. Po niej ponownie inicjatywę na boisku zaczęli przejmować wicemistrzowie Europy, którzy po asie serwisowym Urnauta odskoczyli na cztery punkty. Wydawało się więc, że mecz jest już rozstrzygnięty, ale kilka udanych bloków pozwoliło siatkarzom znad Bosforu wrócić do gry. Poprawili oni też swoją skuteczność w ataku, a nerwowość i błędy w szeregach rywali sprawiły, że kwestia wyniku stała się otwarta, bowiem zaczął on oscylować wokół remisu. Okazało się, że triumfatora musiała wyłonić walka na przewagi. W niej lepsi okazali się Turcy, którzy wygrali 28:26.

Wygrana wyraźnie ich podbudowała, a do czwartej partii podeszli z dużym animuszem. W ataku punktowali Gokgoz i Gungor, a po drugiej stronie siatki udanymi zagraniami odpowiadał im między innymi Cebulj. Słoweńcy lepiej też spisywali się w bloku, ale nie mogli złamać rywali zagrywką, przez co wynik ciągle oscylował wokół remisu. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, a żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi. W pewnym momencie zawodnicy znad Bosforu wysforowali się na dwupunktowe prowadzenie, ale po zbiciu Cebulja oba zespoły przy stanie remisowym weszły w decydującą część tej odsłony. W niej lepsi okazali się wicemistrzowie Europy, a Cebulj na spółkę z Urnautem poprowadzili ich do zwycięstwa (25:21).

Słowenia  – Turcja 3:1
(25:23, 25:22, 26:28, 25:21)

Składy zespołów:
Słowenia: Urnaut (22), Cebulj (22), Gasparini (14), Pajenk (8), Koncilja (8), Vincić (4), Kovacić (libero) oraz Kozamernik (1), Sket (1) i Stern
Turcja: Gokgoz (15), Coskun (11), Gungor (5), Koc (5), Batur (3), Eksi (3), Yesilbudak (libero) oraz Dengin (libero), Yenipazar, Matić (7), Aydin (7) i Ünver (8)




Drugi mecz zdecydowanie lepiej rozpoczęli Japończycy, którzy podejmowali Koreańczyków. Już na początku spotkania asem serwisowym popisał się Yuki Ishikawa, a jego koledzy dołożyli dwa bloki, dzięki czemu gospodarze wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Sygnał do ataku rywalom próbował dać Hong Suk Choi, ale gra cios za cios na niewiele im się zdawała, bowiem wciąż w korzystniejszej sytuacji byli siatkarze z Kraju Kwitnącej Wiśni. Na dodatek po zbiciu Issei Otake różnica pomiędzy oboma zespołami wzrosła do czterech oczek. Koreańczycy nie potrafili znaleźć sposobu na zbliżenie się do przeciwników, a blok dał Japończykom jeszcze większe prowadzenie. W końcówce asa dołożył Ishikawa, a nie do zatrzymania w ataku był Masahiro Yanagida, przez co premierowa odsłona padła łupem gospodarzy 25:18.

Drugiego seta lepiej rozpoczęli goście, którzy po udanej kontrze Lee Kang Wona objęli dwupunktowe prowadzenie, ale nie potrafili utrzymać wysokiego poziomu gry przez dłuższy czas. Na pierwszym czasie technicznym minimalną przewagę zyskali już ich rywale. Po nim Koreańczycy zaczęli popełniać błędy, a udane zagrania Ri Haku i Yanagidy spowodowały, że szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę zawodników z Kraju Kwitnącej Wiśni. Kolejne zbicie Ri zwiększyło dystans dzielący oba zespoły do pięciu oczek. Koreańczycy popełniali sporo błędów w polu serwisowym, przez co nie mogli odrobić nawet części strat. Im bliżej końca seta, tym przewaga Japończyków była coraz większa. W ataku oczka dokładał Ishikawa, a blok przypieczętował ich zwycięstwo w tej części spotkania (25:18).

Mimo że goście przegrywali już 0:2, to trzeciego seta zaczęli z dużym animuszem. Nie pozwolili przeciwnikom odskoczyć na większą odległość punktową, a walka cios za cios trwała do pierwszej przerwy technicznej, na której po zbiciu Otake Japończycy prowadzili 8:7. Po niej obu zespołom zaczęły przytrafiać się błędy, ale w dalszym ciągu wynik oscylował wokół remisu. Dopiero po zbiciu Yanagidy nadwyżkę punktową zaczęli sobie budować siatkarze z Kraju Kwitnącej Wiśni. Chwilę później asa serwisowego dołożył Otake, a przy trzypunktowej stracie szkoleniowiec Koreańczyków poprosił o czas. Nic on już nie zmienił, bowiem kolejne ich błędy oraz punktowa zagrywka Yanagidy spowodowały, że gospodarze pewnie kroczyli do sukcesu. Ostatecznie triumfowali 25:20, a w całym meczu 3:0.

Japonia – Korea Płd. 3:0
(25:18, 25:18, 25:20)

Składy zespołów:
Japonia: Yanagida (14), Ishikawa (12), Otake (12), Ri (8), Yamauchi (6), Fujii (1), Tsuruda (libero) oraz Dekita (1)
Korea Płd.: Yung-Suk Shin (6), Hong-Suk Choi (4), Jaewook No (3), Hui-Chae Song (3), Joo-Hyeong Park (2), Sang-Ha Park (1), Yong-Chan Bu (libero) oraz Kang-Won Lee (10), Jiseok Jung (8), Sun-Kyu Lee (1), Min-Gyu Lee, Jae-Seong Oh (libero) i Siwoo Lee

Zobacz również:
Wyniki i tabela drugiej dywizji Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-06-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved