Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. E1: Belgowie pokonali Australijczyków, kolejne zwycięstwo USA

LŚ, gr. E1: Belgowie pokonali Australijczyków, kolejne zwycięstwo USA

Belgowie w swoim ostatnim meczu turnieju w Rzymie pokonali w trzech setach reprezentację Australii. Było to trzecie zwycięstwo Belgów w tegorocznej edycji Ligi Światowej. W ostatnim meczu rzymskiego turnieju Włosi przegrali z reprezentantami Stanów Zjednoczonych 0:3. Amerykanie zakończyli rozgrywki w Rzymie z kompletem zwycięstw.

Rywalizację w polu serwisowym rozpoczął Roberts. Pierwsze akcje spotkania należały do Australijczyków, spora w tym zasługa duetu Carroll/Perry (4:2). Australijczycy nie ustrzegli się jednak błędów własnych, co dało szansę Belgom. Podopieczni Dominique’a Baeyensa pierwszej okazji nie wykorzystali, popełniając kolejne błędy własne. Nieco bardziej skoncentrowani byli zawodnicy Roberto Santillego i to oni prowadzili 10:7. Momentem przełomowym było pojawienie się w polu serwisowym Van Walle, kapitan Belgów skutecznie odrzucił rywali od siatki, notując na swoim koncie też asa serwisowego. Idąc za ciosem, kolejne ataki kończyli Verhees i Lecat i to siatkarze z Belgii objęli prowadzenie (15:13). Australijczycy zdołali jeszcze wrócić do gry na styku (18:18), końcówka seta to jednak popis gry w ataku Lecata i jego kolegów. Przy imponującym finiszu Belgów zespół Roberto Santillego nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Kropkę nad i postawił Lecat (25:21).



Podejmując walkę, Australijczycy od pierwszych akcji kolejnego seta przystąpili do ataku. Zagrywka Richardsa dała podopiecznym Roberto Santillego mocny start. Tym razem to siatkarze z Australii narzucali tempo gry, prowadząc na pierwszej przerwie technicznej 8:6. Uspokajając przyjęcie i nie marnując szans w kontratakach, zawodnicy trenera Baeyensa jeszcze przed kolejną regulaminową przerwą wrócili do gry na styku (12:12). Ponownie do głosu doszedł Lecat, as serwisowy tego zawodnika dał Belgom minimalne, jednopunktowe prowadzenie (16:15). Identycznie jak w partii premierowej ekipa trenera Santillego utrzymywała kontakt z rywalami, w tej części spotkania Australijczycy imponowali grą obronną (18:18). Zapędy rywali stłumił Lecat, blokując Carrolla. W kluczowej części seta widowiskowymi zagraniami ze środka popisał się jeszcze Van de Voorde (22:20). Tej straty Australijczycy już nie odrobili, przegrywając 22:25.

W trzecim secie podopieczni Roberto Santillego nie zdołali już tak długo walczyć z Belgami jak równy z równym. Pierwsze akcje partii i zagrania Perry’ego dawały jeszcze nadzieję na zaciętą walkę. Niezmiennie w szeregach Belgów kolejne punkty na swoim koncie zapisywał Lecat. Prowadzenie 8:5 było dopiero próbką możliwości podopiecznych Dominique’a Baeyensa. W bloku czujnością imponował Van de Voorde, problemy z przebiciem się przez ścianę rąk rywali miał nawet Carroll. Przy stanie 6:12 Roberto Santilli przywołał jeszcze swoich podopiecznych do siebie. Po wznowieniu gry Belgowie przystąpili do ataku, a as serwisowy Van de Voorde postawił rywali w wyjątkowo trudnej sytuacji. Ośmiopunktowa przewaga Lecata i jego kolegów była zaliczką, której siatkarze z Belgii nie dali sobie odebrać. Konsekwentnie dążąc do celu, Belgowie wygrali 25:17 i w całym meczu 3:0.

Australia – Belgia 0:3
(21:25, 22:25, 17:25)

Składy zespołów:
Australia: Richards (10), Carroll (10), Roberts (8), Passier (2), Guymer (1), Peacock (1), Perry (libero) oraz Williams (5), Graham (4), Staples (3), Sukochev (1) i Walker
Belgia: Lecat (24), Van Walle (10), Van de Voorde (9), Verhees (6), Rousseaux (6), Valkiers (1), Ribbens (libero) oraz Cosemans i Baetens

Podopieczni Gianlorenzo Blenginiego ostatni mecz tego weekendu rozpoczęli od falstartu. Taki rozwój wypadków to w znacznym stopniu zasługa przyjezdnych, Amerykanie nie pozwolili rywalom dojść do głosu, prowadząc 3:0. Włosi zdołali co prawda przerwać serię rywali, jednak wciąż to przyjezdni dominowali na siatce, przy stanie 2:6 trener miejscowych był zmuszony wykorzystać przerwę na żądanie. Nie przyniosło to nagłej odmiany obrazu gry, w ataku dobrze radził sobie Jaeschke i dystans wzrósł do pięciu oczek. W szeregach gospodarzy nieco na skuteczności stracił Zaytsev i przy stanie 14:6 dla Amerykanów sytuacja Azzurrich nie była najlepsza. Nadzieję w szeregi swojego zespołu tchnął jeszcze Lanza, skrzydłowy reprezentacji Włoch radził sobie nawet na podwójnym bloku rywali. Początek w odrabianiu strat przyszedł jednak nieco później, na środku siatki szans nie marnował Birarelli, jednak niemal bezbłędny w tej części meczu był Vettori (17:10). Przy stanie 19:13 niewiele wskazywało, że podopieczni trenera Blenginiego mogą coś jeszcze ugrać w tej partii, jednak kolejne zagrywki Piano i znakomita dyspozycja Vettoriego w ataku odmieniły sytuację. Przy imponującym finiszu Azzurri zmniejszyli stratę do dwóch oczek (20:18). W kluczowej części spotkania Simone Giannelli nie unikał ryzykownych zagrań, uaktywniając w ataku Maruottiego, skrzydłowy Włochów nie tylko kończył ataki, ale uaktywnił się też w polu serwisowym i w końcówce seta było już 22:21. Amerykanie nie pozwolili na więcej rywalom, wygrywając 25:22 i obejmując prowadzenie w meczu.

W równie trudnej sytuacji Amerykanie postawili Włochów w początkowej fazie kolejnego seta, przy dłuższych wymianach w pierwszych akcjach partii skuteczność przemawiała na korzyść gości. Stan 4:0 na korzyść rywali wywołał reakcję Gianlorenzo Blenginiego. Po przerwie na żądanie szkoleniowca Włochów serię rywali przerwał Lanza. Wciąż jednak zdobywanie kolejnych punktów przychodziło gospodarzom z trudem (7:3). Do swojej dobrej gry wrócił co prawda Zaytsev, jednak wciąż to Amerykanie kontrolowali sytuację Rywalom po raz kolejny zagroził Lanza i przy stanie 9:7 przyjezdni mogli mieć pewne obawy. Anderson i jego koledzy zdołali odzyskać kontrolę nad przebiegiem zmagań na tyle, że nawet pojedyncze potknięcia Andersona wydawały się nieszkodliwe (12:9). Siatkarze obu ekip grali zrywami. Podopieczni Johna Sperawa prowadzili już nawet 18:15, jednak identycznie jak w poprzednim secie w końcówce partii uaktywnił się Vettori, a kiedy z dobrym serwisem dołączył Zaytsev, było już po 19. W końcówce partii Azzurri nie ustrzegli się potknięć, jednak wciąż byli w stanie prowadzić grę na styku (23:22, 24:23). W decydującym momencie nie pomylił się Jaeschke i Amerykanie wygrali 25:23.

Kolejna partia już od początku była nieco bardziej wyrównana, do gry po amerykańskiej stronie siatki dobrze wprowadził się Troy, w ekipie miejscowych wciąż tempa nie zwalniał Vettori. Włosi mogli liczyć też na skutecznego na środku Birarellego, tym samym podczas pierwszej przerwy technicznej to Azzurri prowadzili 8:6. Po wznowieniu gry efektownym zagraniem z drugiej linii popisał się Jaeschke i przy kolejnych kontrach goście doprowadzili do remisu (9:9). Duet Vettori/Zaytsev zdołał nawet wyprowadzić ekipę z Półwyspu Apenińskiego na kilkupunktowe prowadzenie (12:10), jednak po chwili, kiedy dystans się zmniejszył, a obie ekipy wróciły do gry na styku, Gianlorenzo Blengini musiał szukać zmian. I tak w miejsce Zaytseva pojawił się Antonov. Wyraźnie pewni swego Amerykanie, nie zważając na problemy rywali, prowadzili już 16:13, jednak również podopieczni Johna Sperawa nie byli bezbłędni. Brak kończących ataków Troya i kontrataki Lanzy po raz kolejny w meczu odmieniły sytuację. W końcówce seta swoje noty systematycznie poprawiał Vettori (20:20). Na ostatniej prostej lepiej prezentowali się Amerykanie, kolejnych szans nie marnował Jaeschke i to siatkarze ze Stanów Zjednoczonych mogli cieszyć się z wygranej 25:23.

USA – Włochy 3:0
(25:22, 25:23, 25:23)

Składy zespołów:
USA: Jaeschke (14), Smith (10), Sander (9), Lee (5), Anderson (4), Christenson (2), Shoji (libero) oraz Troy (4)
Włochy: Vettori (14), Lanza (7), Birarelli (6), Zaytsev (4), Giannelli (3), Piano (1), Colaci (libero) oraz Buti (4), Antonov (3), Maruotti (1) i Cester

Zobacz również:
Wyniki i tabela I dywizji Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved