Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. D1: Serbowie niepokonani w Teheranie, Iran wygrał z Argentyną

LŚ, gr. D1: Serbowie niepokonani w Teheranie, Iran wygrał z Argentyną

fot. FIVB

W pierwszym niedzielnym meczu grupy D1 Ligi Światowej w Teheranie reprezentacja Serbii pokonała w trzech setach Belgię. Tym samym Serbowie kończą turniej w stolicy Iranu z kompletem zwycięstw i znajdują się w czołówce tabeli I dywizji. W ostatnim spotkaniu tego turnieju gospodarze zmierzyli się z reprezentacją Argentyny. Iran prowadził już 2:0, ale przegrał dwie kolejne partie i wygrał dopiero po tie-breaku.

Siatkarze obu zespołów spotkanie rozpoczęli od równej gry, w której nie brakowało widowiskowych akcji (3:3). Dopiero skuteczny blok Belgów pozwolił im wyjść na dwupunktowe prowadzenie. Sprawy w swoje ręce wziął Marko Podrascanin, a kontra podopiecznych Nikoli Grbicia odwróciła wynik na ich korzyść (7:6). Prowadzenie cały czas się jednak zmieniało, udana zagrywka Simona van de Voorde przywróciła je Belgom, a kolejna już przedłużona akcja padła łupem Serbów (14:12). Na tablicy wyników utrzymywał się rezultat korzystny dla serbskich graczy i zmienił to dopiero autowy atak Drazena Luburicia (17:17). Mocną zagrywkę włączył jednak Marko Ivović, a gorąco zrobiło się pod słupkiem sędziowskim. Nie pomogło to jednak Belgom, którzy przegrywali już 17:21. Udało im się jeszcze odrobić część strat, ale Serbowie nie dali się dogonić i wygrali premierową odsłonę 25:22.



Reprezentacja Serbii mocnym akcentem rozpoczęła kolejną partię (4:1) i stopniowo powiększała swoje prowadzenie (8:2). Skutecznością imponował między innymi Srećko Lisinac, wspierając swoich kolegów na skrzydłach (12:5). Belgowie starali się odrobić dystans, ale Uros Kovacević czujnie grał również w bloku (14:7), a cały zespół nie pozwalał rywalom na zbyt wiele (17:9). Złoci medaliści ubiegłorocznej edycji Ligi Światowej kontrolowali wynik (22:15), a po akcji Milana Katicia mieli oni piłkę setową i chociaż przy serwisie Francoisa Lecata belgijska kadra zmniejszyła nieco swoje straty, to cała partia pewnie padła łupem Serbów.

Początek kolejnej części meczu znów obfitował w widowiskowe i długie wymiany (5:5), a mocny atak z szóstej strefy Sama Deroo sprowadził drużyny na pierwszą przerwę techniczną (8:7). Żadna z ekip nie była w stanie narzucić swojego rytmu gry i wynik oscylował wokół remisu (11:11). Blok Lecata dał belgijskiemu teamowi przewagę, ale tym samym odpowiedział Lisinac (16:15). Kolejnym asem serwisowym popisał się Luburić, a kiedy potrójny blok zatrzymał Brama van den Driesa, Serbowie mieli już trzy punkty więcej na swoim koncie (21:18). Podrascanin dołożył do tego atomową zagrywkę i jego zespół był coraz bliżej zwycięstwa w tej partii i całym spotkaniu. Ekipa prowadzona przez Vitala Heynena nie była w stanie obronić swoich strat, a pojedynek zakończył udany serbski blok (25:20).

Serbia – Belgia 3:0
(25:22, 25:18, 25:20)

Składy zespołów:
Serbia: Luburić (19), Ivović (13), Lisinac (10), Kovacević (7), Podrascanin (6), Jovović (1), Majstorović (libero) oraz Katić (4), Okolić (1), Skundrić (libero) i Kujundžić
Belgia: Van den Dries (10), Van de Voorde (6), Deroo (5), Rousseaux (3), Van de Velde (3), Valkiers (1), Ribbens (libero) oraz Lecat (4), Cox (4), Klinkenberg (1), Verhees i D’hulst


Ostatni pojedynek turnieju w Teheranie rozpoczął się od gry punkt za punkt (4:4) i dopiero blok Santiago Darraidou oraz dwa asy serwisowe Cristiana Poglajena pozwoliły Argentynie znacznie odskoczyć gospodarzom (12:8). Skuteczny na prawej flance Darridou nie pozwalał Irańczykom zmniejszyć strat (12:16). W końcu jednak i on się pomylił, a irański blok sprawił, że podopieczni Igora Kolakovicia nawiązali kontakt punktowy (18:19). Milad Ebadipour i jego zagrywka dała Iranowi wyrównanie (21:21), a w końcówce nie brakowało emocji. Po długiej wideoweryfikacji ataku punkt został przyznany Irańczykom, ale to gracze z Ameryki Południowej mieli pierwszą piłkę setową (24:23). Zaciętą wymianę zakończył mocnym zbiciem Mohammadjavad Manavinezhad (24:24), po długiej grze na przewagi losy premierowej odsłony soczystą kontrą rozstrzygnął Adel Gholami (29:27).

Podbudowani zwycięstwem Irańczycy kolejną partię rozpoczęli od prowadzenia 3:1, jednak szczelny blok Argentyny doprowadził do remisu po 5. Blokiem zagrali również Persowie i już w kolejnej akcji mocnym atakiem popisał się jeden z liderów w tym spotkaniu – Manavinezhad, którego nie mogli zatrzymać gracze Julio Velasco (7:11). Świetnie szła im natomiast gra środkiem (12:14), a swoje dołożył także Poglajen (14:15). Po drugim czasie technicznym mocna kontra z VI strefy Milada Ebadipura dała Iranowi wyraźne prowadzenie (19:15) i to zagranie przyniosło także oczekiwany skutek chwilę później. W końcówce skuteczna kiwka Farhada Salafzoona przyczyniła się do pierwszej piłki setowej (24:19), a całą partię znów zakończył Gholami (25:20).

Ponownie seta lepiej rozpoczęli Irańczycy, ale ponownie dali dogonić się rywalom (3:3). Gospodarze szybko jednak znów odskoczyli na dwa punkty. Nie udało im się utrzymać tego prowadzenia, bo Sebastian Sole świetnie radził sobie zarówno w ofensywie, jak i w bloku (9:9). Argentyńczycy zapewnili sobie minimalną przewagę, która po asie serwisowym Poglajena i udanej kontrze wzrosła do trzech oczek (16:13). Zespół z Ameryki Południowej nie odpuszczał i po udanym bloku Nicolasa Bruno był blisko przedłużenia losów tego meczu (20:15). W końcówce Iran robił, co mógł, aby odrobić straty (19:22), ale rywale nie wypuścili już z rąk swojego prowadzenia, kończąc tę partię atakiem ze środka w wykonaniu Pablo Crera (25:20).

Po chwili wyrównanej gry po irańskiej stronie zafunkcjonował blok, jednak błyskawicznie tym samym odpowiedzieli Argentyńczycy (4:4). Na przerwę techniczną to jednak Persowie schodzili z korzystniejszym rezultatem (8:5), ale znów nie byli w stanie utrzymać dystansu nad rywalem (10:10). Przewagę Iranu przywróciły dopiero mocne serwisy Manavinezhada (14:11), ale gra gospodarzy bardzo falowała. Z okazji korzystali gracze Julio Velasco, którzy byli bezlitośni w kontrach (16:15). Jeszcze przed końcową częścią tej partii Argentyna wypracowała sobie trzypunktową zaliczkę (20:17) i utrzymując swoją skuteczność w pierwszej akcji, miała piłkę setową (24:22), ponownie kończąc partię skutecznym zbiciem Crera (25:23).

Dwupunktowa przewaga, którą na początku tie-breaka wypracowali sobie Irańczycy, powiększyła się po udanych atakach Amira Ghafoura, a kolejne oczko na stronę gospodarzy powędrowało po pojedynczym bloku Farhada Ghaemiego (7:2). Przy zmianie stron nadal w lepszej sytuacji byli Persowie, choć ich dystans nie był już tak wyraźny (8:5). Ebadipour zakończył punktem kolejną zaciętą wymianę, a w końcowych momentach spotkania świetnie funkcjonował blok zespołu trenera Kolakovicia (12:8). Atak Seyeda dał jego drużynie piłkę meczową (14:11), a dzieła dokończył zbiciem z lewego skrzydła Ghaemi (15:11).

Iran – Argentyna 3:2
(29:27, 25:20, 20:25, 23:25, 15:11)

Składy zespołów:
Iran: Ebadipour (22), Ghafour (14), Mousavi (7), Gholami A. (7), Ghaemi (5), Saeid (1), Heydari (libero) oraz Manavinezhad (26), Salafzoon (1), Ghara (1), Marandi (libero) i Gholami M.
Argentyna: Poglajen (22), Crer (19), Darraidou (15), Bruno (15), Solé (12), Cavanna (2), Fernandez (libero) oraz Ramos (4), González D. i González A. (libero)

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy 1 Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-06-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved