Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. D1: Francuzi za mocni dla Rosjan

LŚ, gr. D1: Francuzi za mocni dla Rosjan

fot. fivb-com

Reprezentacja Sbornej po dwóch wygranych w poprzedniej rundzie zmagań tę rozpoczęła od porażki z Francuzami. Mistrzowie Europy pomimo zwycięstwa w trzech setach musieli włożyć dużo wysiłku w ostateczny triumf, w szczególności w drugiej partii, która zakończyła się grą na przewagi.

Pierwsza partia od początku była bardzo wyrównana. Rozpoczął ją od zepsutej zagrywki atakujący reprezentacji Rosji, Wiktor Poletajew. Oba zespoły grały punkt za punkt, dobrze w mecz wszedł Antonin Rouzier, bardzo nierówno grał z kolei jego vis a vis, efektowne ataki przeplatając prostymi błędami. Na pierwszą przerwę techniczną Francuzi schodzili z jednopunktowym prowadzeniem. Kibice obejrzeli kilka pojedynków między środkowymi, z których najlepiej wyszedł Dmitrij Muserski. To po jego bloku Rosjanie odskoczyli na dwa punkty (12:10). Choć Francuzi zniwelowali stratę, to i tak po raz kolejny obie drużyny zeszły z boiska przy jednopunktowym prowadzeniu Sbornej. Żaden z zespołów nie odpuszczał, dobrze zaprezentował się po raz kolejny młody rosyjski przyjmujący, Jegor Kliuka. W końcówce przypomniał o sobie także znany z polskich parkietów Kevin Tillie, jego dobry atak i gra w polu zagrywki dały Francuzom prowadzenie 20:18. Przy stanie 20:23 o przerwę poprosił jeszcze szkoleniowiec Rosjan. Zepsuta zagrywka Muserskiego dała jednak Francuzom piłkę setową. Pierwszą partię zakończył autową zagrywką Wiktor Poletajew.

Podobnie do pierwszego rozpoczął się drugi set. Po chwili jednak to Francuzi doszli do głosu i po szczęśliwym asie serwisowym Benjamina Toniuttiego wyszli na prowadzenie 8:5. Rosjanie mieli wyraźny problem ze skuteczną zagrywką, większość ryzykownych zagrań zza linii dziewiątego metra kończyło się dalekim autem. Trójkolorowi z kolei coraz lepiej grali w obronie, znów przypomniał o sobie niesamowity Jenia Grebennikov. Dobrze rozgrywał piłki Toniutti, a po jego skutecznej grze na siatce Francuzi prowadzili już 14:9. Władimir Alekno wymienił słabo spisującego się w ataku Divisa na Aleksandra Markina, ale początkowo na wiele się to nie zdało. Rosjanie zatracili skuteczność w ataku, poza Muserskim więcej można było oczekiwać od Poletajewa czy Kliuki. Podopieczni Laurenta Tillie skrzętnie to wykorzystywali, kończąc kontry ze skrzydeł w dużej mierze dzięki Rouzierowi i N’Gapethowi. Przy stanie 12:19 o przerwę poprosił Alekno. Przyniosło to zamierzony efekt, za chwilę po zepsutym ataku Trójkolorowych Rosjanie mieli już tylko trzy punkty straty. Chociaż po przerwie na żądanie Laurenta Tillie zagrywkę zepsuł Jegor Kliuka, to Francuzi za chwilę całkiem roztrwonili prowadzenie. Po dwóch nieudanych atakach Kevina Tillie Rosjanie wyrównali stan seta (21:21). W końcówce siatkarze Sbornej przypomnieli sobie jak kończyć ataki, chociaż siatkarze znad Sekwany dwoili się i troili w obronie. Przy czwartej piłce setowej gracze Laurenta Tillie cieszyli się ze zwycięstwa, ale challenge pokazał, że Rouzier posłał piłkę w aut. Obie drużyny miały po kilka okazji do skończenia seta, ale zakończył go dopiero sytuacyjnym atakiem Earvin N’Gapeth.



Dobre zagrywki Poletajewa i Kliuki na początku trzeciej partii dały Rosjanom prowadzenie 3:1. Po skutecznym ataku tego pierwszego podopieczni trenera Alekny schodzili na pierwszą przerwę techniczną, mając dwa punkty przewagi nad rywalem. Po niej oba zespoły zaprezentowały swoisty festiwal zepsutych zagrywek – aż pięć z rzędu! Sborna wyciągnęła więc rękę do rywala i po skutecznym ataku francuskiego atakującego na tablicy widniał już remis – 10:10. Przed rozpoczęciem seta szkoleniowiec Trójkolorowych zdecydował się ściągnąć z boiska Kevina Tillie, który miał problem ze skutecznością w ataku i w jego miejsce wprowadzić Nicolasa Marechala. Były przyjmujący bełchatowskiej Skry wspomógł nieco w tym elemencie Antonina Rouziera, który rozgrywał znakomite zawody. Po kolejnej skończonej przez niego piłce na drugiej przerwie technicznej Trójkolorowi mieli już trzy punkty przewagi nad rywalem. Znów nasiliły się problemy Rosjan ze skończeniem pierwszej piłki, m.in. u Muserskiego czy Markina, którego zmienił z powrotem Lukas Divis. Mimo to i tak Rosjanie mieli przewagę na środku, zresztą to po dobrej grze Artioma Wolwicza odrobili straty do stanu 17:18. Francuzom udało się jednak po raz kolejny odskoczyć rywalowi, dobrze prezentował się wprowadzony na boisko Marechal, który wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 22:19. Na niewiele zdała się przerwa, o którą poprosił trener reprezentacji Rosji. Skuteczny atak N’Gapetha dał Francuzom piłkę setową, a za chwilę partię i cały mecz skończył zdecydowanie najlepszy na boisku Antonin Rouzier.

Rosja – Francja 0:3
(22:25, 34:36, 20:25)

Składy zespołów:
Rosja: Muserski (13), Kliuka (11), Poletajew (10), Wolwicz (8), Divis (3), Grankin (1), Werbow (libero) oraz Markin (5), Kowaliow i Wołkow
Francja: Rouzier (21), N’Gapeth (13), Tillie (7), Le Roux (4), Le Goff (4), Toniutti (2), Grebennikov (libero) oraz Marechal (4) i Pujol

Zobacz również:
Wyniki i tabela pierwszej dywizji Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved