Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. C2: Druga wygrana Egiptu, Kanada na czele tabeli

LŚ, gr. C2: Druga wygrana Egiptu, Kanada na czele tabeli

fot. FIVB

W ostatnim dniu turnieju grupy C2 w Czeskich Budziejowicach po raz drugi z boiska jako zwycięzcy zeszli Egipcjanie. Siatkarze z Północnej Afryki tym razem pokonali w trzech setach Chińczyków. W ostatnim meczu turnieju Czesi przegrali 1:3 z reprezentacją Kanady, która jest liderem grupy 2 Ligi Światowej po pierwszym weekendzie.

Tylko przy pierwszych czterech akcjach ekipa z Chin była w stanie trzymać rękę na pulsie i nie dać przeciwnikom zbudować przewagi (2:2). Po asie serwisowym Abdally przerwę na żądanie wziął szkoleniowiec Azjatów. Nie wniosła ona jednak wiele, bowiem Afrykańczycy powiększyli swój zapas punktowy na pierwszej przerwie technicznej (8:3), by następnie utrzymać go dzięki zdobyciu trzech kolejnych oczek bezpośrednio zza linii dziewiątego metra (16:8). Mimo tego, iż przegrywający zespół starał się nawiązać walkę i jego ogniwom od czasu do czasu udawało się zapunktować z lewego skrzydła, to po drugiej stronie siatki nie do zatrzymania był Elkotb, który dał swojemu zespołowi 23 oczko. Chwilę później Egipcjanie cieszyli się ze zwycięstwa 25:20.



Mocniejsza zagrywka Chińczyków, czerwona kartka dla zespołu z Afryki i późniejsze wyrównanie rywalizacji – tak wyglądał początek drugiej odsłony meczu (8:7). Przez kolejne akcje toczył się zacięty bój, w którym raz po raz wiodącą postacią okazywał się Abou (11:11). Seria kolejnych remisów (16:16, 17:17, 18:18) była zapowiedzią równie emocjonującej końcówki. W niej w zdecydowanej ofensywie byli jednak zawodnicy znad Nilu, którzy odpierali próby Chena (21:21). Po ich chwilowym kryzysie (23:24) i czasie na żądanie Abou poprowadził swój team do wygranej na przewagi i Egipcjanie byli już od krok od finalnej wygranej w boju (28:26).

Wzorem drugiej partii trzecia także została doskonale otwarta przez zawodników z Azji (6:4). Ich dobra passa trwała również po pierwszej przerwie technicznej (8:7) i pomogła im uzyskać trzy oczka zapasu (12:9, 13:10). Egipcjanie starali się odrobić straty, jednak cały czas odbijali się od chińskiego muru, który skutecznie podcinał im skrzydła (14:17). Kiedy błąd w zagrywce Hassana (17:21) zdawał się być końcem marzeń o wygranej w trzech setach, świetnie zaczęli się spisywać środkowi z Afryki. Ich trzy bloki (23:23) powstrzymały napór rywali i poprowadziły ich atakującego do wyrwania z rąk przeciwników finalnej wygranej (26:24).

Egipt – Chiny 3:0
(25:20, 28:26, 26:24)

Składy zespołów:
Egipt: Elkotb (23), Afifi (13), Hassan (11), Abou (8), Abdalla (5), Ahmed (1), Abdelaal (libero) oraz Thakil (3), Abdelrehim (2), Abouelhassan i Haikal
Chiny: Longhai Chen (10), Jianjun Cui (10), Daoshuai Ji (8), Xiangdong Liu (8), Runming Li (3), Shuhan Rao (1), Jiahua Tong (libero) oraz Xin Geng (5), Shuai Jiao i Junhuang Ke (libero)

W meczu Czechów z Kanadą początkowo po obu stronach siatki widać było nieco roztargnienia i niedokładności, które równoważyły się na tyle, że na tablicy wyników raz po raz pojawiał się remis (7:7). Kanadyjczycy zaczęli budować swój punktowy zapas po pierwszej przerwie technicznej, kiedy to po trzech punktowych blokach i błędzie Fingera mieli cztery oczka przewagi (14:10). Jeszcze wyższe prowadzenie dał zespołowi z Kraju Klonowego Liścia Winters, który wykorzystywał słabości rywali i mądrze obijał piłki po ich rękach (16:11). As serwisowy Marshalla i dobra postawa blokujących z Ameryki Północnej poskutkowała jeszcze większym komfortem gry na ostatniej prostej (23:15). Czesi z kolei mimo zmian i pojedynczych ataków Bartosa nie byli w stanie w jakikolwiek sposób odpowiedzieć rywalom, seta przegrywając do 16 punktów. Druga partia to już zupełnie inna historia – zagrania Fingera, Bartosa, Janoucha i Beera dały teamowi naszych południowych sąsiadów pozytywny zastrzyk energii (5:5). Wystarczył on jednak jedynie na krótką chwilę, bowiem blokujący z Kanady, a w szczególności Graham Vigrass, mieli swoje sposoby na ofensywnie nastawionych przeciwników (11:11). To oni zbliżyli do siebie oba teamy, rozpoczynając napiętą i wyrównaną grę nerwów (16:15). Nagromadzenie emocji pociągnęło za sobą błędy, które kosztowały Czechów utratę prowadzenia i oczka gubione przez własne niedociągnięcia, takie jak pomyłki Michalka na siatce (20:20). Gracze po drugiej stronie siatki odpowiedzieli za to ciekawymi rozwiązaniami proponowanymi przez Tylera Jamesa Sandersa i asem serwisowym, który rozstrzygnął partię na ich korzyść (25:23).

Dwie pomyłki w ataku Kanadyjczyków nie stanowiły dla nich trudności w nawiązaniu walki na początku trzeciego rozdania w meczu, bowiem szybko nadrobili je poprzez serwis Wintersa i atak Vigrassa (9:5). Mimo tego, że wiele na boisku dawał z siebie Holubec, to nie był on w stanie w pojedynkę dogonić rozpędzonych oponentów i Czesi wciąż przegrywali jednym lub dwoma oczkami (11:13). Nawet tak niewielka przewaga była komfortowa dla zawodników z Kraju Klonowego Liścia i wydawało się, że to na niej zaczęli budować późniejszą dominację (18:14). Wszystko skończyło się wraz z nadmiarem ich pewności siebie i zbyt wczesnym przekonaniu o victorii, bowiem nasi południowi sąsiedzi nie tracąc nadziei, niespodziewanie rzucili się do odrabiania strat i doprowadzili do remisu (22:22). Ten scenariusz okazał się brzemienny w skutkach, bowiem Czesi finalnie pokonali Kanadyjczyków, wygrywając 26:24. Przegrana partia bardzo odbiła się na postawie podopiecznych Glenna Hoaga. Ich rywale rozpoczęli od prowadzenia 3:0, by następnie dzięki potrójnemu blokowi dodać do konta kolejne punkty. O prawdziwej dominacji można było mówić dzięki potrójnemu blokowi Czechów, który przy pomyłkach Wintersa i asach Beera dał im wynik 18:11. Choć siatkarze z Kraju Klonowego Liścia starali się powstrzymać coraz bardziej rozpędzających się oponentów, to przy oczkach zdobywanych przez Zmrhala i Michalka nie mieli za dużo do powiedzenia (16:20). Kiedy dwa kolejne poprawne zbicia powędrowały na konto Czechów, stało się jasne, że Kanadyjczycy raczej nie unikną tie-breaka (22:16). Mimo tego udało im się doprowadzić do stanu 21:23 i nasi południowi sąsiedzi zdecydowali się przerwać grę. To, co działo się po niej, trudno było przewidzieć – zawodnicy trenera Hoaga walczyli jak lwy, by jak najszybciej skończyć mecz i zapisać na swoim koncie kolejne zwycięstwo w tegorocznej edycji Ligi Światowej (24:24). Finalnie, po akcjach pełnych bloków i asie serwisowym, udało im się to wynikiem 26:24.

Czechy – Kanada 1:3
(16:25, 23:25, 26:24, 24:26)

Składy zespołów:
Czechy: Michalek (18), Beer (12), Bartos (4), Vesely (2), Hadrava (1), Janouch (1), Krystof (libero) oraz Finger (15), Zmrhal (5), Holubec (3), Dzavoronok (3), Habr (1) i Zajicek
Kanada: Winters (19), Verhoeff (16), Vigrass (16), Marshall (16), Duff (11), Sanders (3), Bann (libero) oraz Blankenau (1) i Maar

Zobacz również:
Wyniki i tabela gr. 2 Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved