Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. B1: Pewna wygrana Canarinhos, trudna przeprawa Iranu

LŚ, gr. B1: Pewna wygrana Canarinhos, trudna przeprawa Iranu

fot. FIVB

W rywalizacji grupy Ligi Światowej niedzielne zmagania zwycięsko zainaugurowali siatkarze z Brazylii i Iranu. W pierwszym ze spotkań podopiecznych Raula Lozano czekała trudna przeprawa. W meczu z Argentyńczykami Irańczycy mieli nawet szansę zgarnięcia pełnej puli punktów, jednak mimo straty 2:0 siatkarze z Argentyny zdołali wrócić do gry, triumfatora wyłonił więc tie-break. Nieco mniej zacięty był kolejny mecz, w którym Amerykanie urwali Brazylijczykom tylko jednego seta.

Spotkanie lepiej rozpoczęli Irańczycy, skutecznie punktował Mousavi. Argentyńczycy szybko, dzięki celnym zagrywkom Poglajena, doprowadzili do wyrównania (5:5). Od tego momentu trwała gra punkt za punkt, po jednej stronie skutecznie atakował Lima, po drugiej ręki nie wstrzymywał Ebadipour. Dopiero przed drugą przerwą techniczną Irańczycy za sprawą mocnych zagrań Ebadipoura wyszli na prowadzenie (15:12). W drugiej części seta na siatce uaktywnił się Sole, jednak nie wystarczyło to do zagrożenia przeciwnikom. Skuteczne zbicie Manavinezhada zakończyło pierwszą odsłonę (25:22).



Od początku drugiego seta siatkarze obu drużyn skutecznie punktowali zarówno atakiem, jak i zagrywką (7:7). Lepiej swoje akcje rozgrywali Irańczycy, którzy zaczęli górować na siatce, co od razu miało swoje przełożenie w wyniku (11:8). W dalszej części seta zawodnicy nie ustrzegli się prostych błędów własnych, jednak wciąż na prowadzeniu byli Irańczycy. Skutecznie blokował Mousavi, mocno zbijał Gholami. Pomimo kolejnych interwencji szkoleniowca Argentyńczycy byli bezradni wobec spokojnie grających przeciwników. Autowy atak Limy zamknął drugiego seta (20:25).

Chociaż Argentyńczycy wzmocnili zagrywkę, Irańczycy nie odpuszczali i utrzymywali skuteczność na siatce (6:6). Z czasem jednak w irańskim zespole zaczęły pojawiać się problemy z przyjęciem celnych zagrywek Poglajena, a o czas zmuszony był poprosić Raul Lozano (8:11). Argentyńczycy zaczęli górować na siatce, uaktywnił się ich blok. Autowa zagrywka Mousaviego dała sygnał do drugiego regulaminowego czasu, przy trzypunktowej przewadze reprezentacji Argentyny. Błędy podopiecznych Julio Velasco sprawiły, że już chwilę później na tablicy wyników pojawił się remis (18:18). Gdy wydawało się, że Irańczycy zakończą pojedynek w trzech setach, do głosu doszedł Ramos i to Argentyńczycy zapisali na swoim koncie trzecią odsłonę (25:21).

Otwarcie czwartego seta należało do Argentyńczyków, skutecznie atakował Poglajen, a o czas zmuszony był poprosić trener Lozano (4:1). Dobre zbicie Ramosa dało sygnał do pierwszej przerwy technicznej (8:4). Chociaż Irańczycy atakowali mocno, równie często się mylili, co znacznie utrudniało im odrabianie strat. Argentyńczycy również nie grali bezbłędnie, jednak nie przeszkadzało im to w utrzymywaniu wyraźnego prowadzenia (16:11). Druga część tej partii została zdominowana przez reprezentację Argentyny, nie do zatrzymania był Poglajen (22:13). Dotknięcie siatki przez Irańczyków zakończyło jednostronnego seta.

Podbudowani zwycięstwem w ostatnich partiach Argentyńczycy skutecznie rozpoczęli również decydującą odsłonę (3:1). Gdy Irańczycy zniwelowali straty, nie zabrakło emocji pod siatką, za co oba zespoły zostały ukarane czerwoną kartką. Po tym zamieszaniu Argentyńczycy zupełnie wypadli z rytmu, podrażnieni Irańczycy wykorzystywali swoje szanse. Efektowny potrójny blok na Bruno dał sygnał do zmiany stron (8:5). W drugiej części tego seta reprezentacja Iranu była nie do zatrzymania. Pomimo kolejnych interwencji trenera Velasco jego podopieczni nie zdołali odwrócić biegu tie-breaka. Zagrywka w siatkę Limy zakończyła cały pojedynek.

Iran – Argentyna 3:2
(25:22, 25:20, 21:25, 13:25, 15:11)

Składy zespołów:
Iran: Manavinezhad (18), Mousavi (16), Mahmoudi (12), Ebadipour (7), Gholami (7), Marouflakrani (4), Marandi (libero) oraz Mirzajanpour (2), Sharifat (1), Zarif (libero), Mahdavi, Tashakori i Demneh
Argentyna: Poglajen (17), Lima (15), Solé (14), Ramos (11), Bruno (9), De Cecco (4), González (libero) oraz Palacios (3), Uriarte (1), Quiroga, Franchi i Crer

 

Od początku drugiego pojedynku skutecznie uaktywnił się lider Brazylijczyków – Lucarelli. Zdecydowany atak Felipe Fontelesa dał sygnał do pierwszej przerwy technicznej (8:5). Amerykanie popełniali dużo błędów własnych, po drugiej stronie skutecznie zbijał Eder. Reprezentanci Stanów Zjednoczonych nie byli w stanie zatrzymać przeciwników, mieli problem z przebiciem się przez brazylijski blok. Podczas drugiego regulaminowego czasu, który nastąpił po potrójnym bloku na Andersonie, gospodarze prowadzili sześcioma punktami. W kolejnych akcjach mocno atakował Wallace, przyjezdni długo nie mogli znaleźć sposobu na przeciwników. Atak Lucarellego po prostej zakończył inauguracyjnego seta (25:19).

Już w początkowej fazie drugiej partii Brazylijczycy zaliczyli efektowną serię punktów, pomimo starań Amerykanie mieli problemy ze skutecznym wyprowadzeniem ataku (6:3). Efektowny blok na Russellu sprowadził drużyny na pierwszą przerwę techniczną (8:3). Gospodarze grali bardzo spokojnie, wysoki blok dłuższy czas był nie do przejścia dla Amerykanów (11:3). Wobec niemocy swoich zawodników trener Speraw zaczął wprowadzać zmienników. Dopiero atak Taylora Sandera pozwolił przyjezdnym wyjść z trudnego ustawienia (4:12). Nie był to jednak sygnał do większych zmian w rozkładzie sił na boisku. Brazylijczycy do końca swobodnie kontrolowali grę. Jednostronną odsłonę atakiem przez środek zakończył Lucas (25:15).

Pierwsze akcje trzeciego seta były wyrównane. Z czasem to amerykański blok zaczął zatrzymywać ataki przeciwników (10:7). Amerykanie wzmocnili zagrywkę, skutecznie punktował Holt (12:8). Mocny atak Andersona sprowadził drużyny na drugą przerwę techniczną (16:10). Brazylijczycy mieli problemy z przyjęciem, w ataku mylił się Fonteles. Chociaż za sprawą skutecznych ataków Lucarellego gospodarze zmniejszyli straty, nie wystarczyło to do odrobienia całych wcześniej powstałych strat. Błąd w asekuracji podopiecznych trenera Rezende dał ostatni punkt przeciwnikom (22:25).

Otwarcie czwartej odsłony było wyrównane, minimalnie podczas pierwszej przerwy technicznej prowadzili Brazylijczycy (8:7). Ze zmienną skutecznością atakował Lucarelli, jednak przyjmujący nie mylił się w polu zagrywki (11:8). Wciąż celnie atakowali Anderson i Priddy. Po skutecznym bloku Davida Lee na tablicy wyników pojawił się remis (14:14). Na nowo rozgorzała walka punkt za punkt. Gdy błędy zaczął popełniać Fonteles, przyjezdni wyszli na prowadzenie, a o czas poprosił trener Rezende (16:18). Akcje były długie i zacięte. Mocne zagrywki Edera i błąd lidera reprezentacji USA sprawiły, że w decydującym momencie na tablicy wyników ponownie widniał remis (20:20). W końcówce nie zabrakło emocji, Brazylijczycy po efektownym bloku w wykonaniu Fontelesa mieli kolejne piłki meczowe (24:21), a cały pojedynek zamknął Evandro.

Brazylia – Stany Zjednoczone 3:1
(25:19, 25:15, 22:25, 25:22)

Składy zespołów:
Brazylia: Wallace (18), Lucarelli (17), Eder (16), Felipe (9), Lucas (6), Bruno, Sérgio (libero) oraz Evandro (2) i William
USA: Anderson (19), Sander (11), Holt (9), Lee (8), Russell (3), Christenson (2), Shoji E. (libero) oraz Priddy (8), Shoji K. i Smith

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy 1. Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved