Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. B1: Kolejne zwycięstwa Brazylii i USA

LŚ, gr. B1: Kolejne zwycięstwa Brazylii i USA

fot. FIVB

Drugie zwycięstwo w tegorocznych rozgrywkach Ligi Światowej odnieśli Brazylijczycy. Tym razem pokonali oni Argentynę 3:0 i z kompletem punktów są liderem tabeli. W kolejnym meczu tej grupy Amerykanie po nierównym pojedynku wygrali z Irańczykami 3:1. Na koniec zmagań w Rio de Janeiro niepokonane dotąd drużyny zmierzą się ze sobą.

Początek spotkania był wyrównany, mocny atak Wallace’a dał sygnał do pierwszej przerwy technicznej (8:7). Początkowo Argentyńczycy mieli problemy ze skutecznością w ataku, po drugiej strony siatki błędów nie popełniał Lucarelli. Z czasem trwała wyrównana walka punkt za punkt. Autowy blok gospodarzy dał sygnał do drugiego regulaminowego czasu (15:16). Dopiero gdy w końcówce skutecznymi blokami popisał się Isac, Brazylijczycy zdołali zbudować przewagę (21:17). W decydującym momencie również podopieczni Bernardo Rezende nie ustrzegli się błędów, jednak po interwencji szkoleniowca zapisali na swoim koncie inauguracyjną partię, ostatni punkt zdobywając po bloku na Palaciosie.



Już w pierwszych akcjach drugiego seta Lucarelli mocną zagrywką wyprowadził gospodarzy na wyraźne prowadzenie (5:2). Pomimo kolejnych zmian w argentyńskim zespole różnica punktowa nie zmniejszała się. Nie do zatrzymania był Lucarelli, dobrze funkcjonował brazylijski blok. Chociaż w środkowej części seta siatkarze obu drużyn popełniali błędy w zagrywce, wciąż to gospodarze kontrolowali wynik. Skutecznie atakowali Douglas Souza i Lucas Saatkamp. Przy zagrywce pierwszego z nich Brazylijczycy zaliczyli efektowną serię. Niemoc Argentyńczyków najlepiej zilustrował atak pod siatką Martineza (12:24). Passę gospodarzy przerwał dopiero błąd Douglasa Souzy (24:13). Jednostronnego seta zakończył efektowny atak po potrójnym bloku Lucarellego.

Dobre zagrywki Cristiana Poglajena wyprowadziły Argentyńczyków na prowadzenie w trzecim secie, szybko o czas poprosił trener Rezende (7:5). Po regulaminowym czasie za sprawą asa serwisowego Lucasa Saatkampa na tablicy wyników pojawił się remis (8:8). Rozgorzała walka punkt za punkt. Pomimo dobrej postawy w ataku Sebastiana Sole to Brazylijczycy górowali na siatce. Mocne zbicie na pojedynczym bloku Wallace’a sprowadziło drużyny na drugi regulaminowy czas (16:14). Chociaż obie drużyny nie odpuszczały, to gospodarze za sprawą niesamowitej postawy Lucarellego w ataku utrzymywali prowadzenie. Pojedyncze zrywy Poglajena i Limy nie wystarczyły, by odwrócić losy seta (19:21). W końcówce obaj trenerzy zdecydowali się na zmiany. Sprytna zagrywka Pablo Crera sprawiła, że Argentyńczycy zmniejszyli straty do jednego punktu, a o czas poprosił trener Rezende (22:23). Chociaż gospodarze mieli swoje szanse na zwycięstwo, nie wykorzystali ich (24:22, 24:24). Ostatnie słowo należało jednak do Lucarellego, który zdobył dwa decydujące punkty.

Brazylia – Argentyna 3:0
(25:21, 25:13, 26:24)

Składy zespołów:
Brazylia: Lucarelli (19), Souza (9), Santos (8), Wallace (8), Saatkamp (8), Rezende (1), Sergio (libero) oraz Arjona, Fonteless, Guera i Brendle (libero)
Argentyna: Poglajen (9), Sole (7), Lima (5),  Ramos (3), Bruno (1), De Cecco (1), Gonzalez (libero) oraz Crer (6), Quiroga (2), Palacios (1), Francos, Uriarte, Imghoff i Santucci (libero)

Od pierwszych akcji w drugim meczu kolejnego dnia zmagań lepiej spisywali się Irańczycy, jednak gra obu zespołów nie była pozbawiona błędów. Nieudany atak Aarona Russella dał sygnał do pierwszej przerwy technicznej (7:8). Po niej stopniowo to Amerykanie zaczęli wychodzić na prowadzenie, skutecznie atakował Matt Anderson i Taylor Sander (13:11). Szybko, korzystając z pomyłek przeciwników, przy mocnej zagrywce Irańczycy doprowadzili do wyrównania. Podopieczni Raula Lozano po skutecznym ataku po bloku w aut Milada Ebadipoura prowadzili podczas drugiego regulaminowego czasu (16:15). Siatkarze z Iranu pomimo błędów nie odpuszczali. Mocne ataki Shahrama Mahmoudiego i celne zagrywki Mahdaviego sprawiły, że na świetlnej tablicy ponownie pojawił się remis (21:21). Końcówka była zacięta, górą po efektownym podwójnym bloku Mirzajanpoura i Mousaviego byli podopieczni Raula Lozano.

Od początku drugiego seta wszystko wskazywało, że to podrażnieni porażką Amerykanie będą narzucać tempo gry. Irańczycy zupełnie nie radzili sobie z zatrzymaniem rozpędzonych przeciwników. Różnica punktowa z akcji na akcję była coraz większa. Błędy własne tylko pogrążały siatkarzy Raula Lozano. Efektownie blokowali środkowi – David Lee i Russell Holmes (20:8). Pomimo kolejnych interwencji szkoleniowca Irańczycy byli w tym secie zupełnie bezradni. Jednostronną odsłonę zakończył mocny atak Holmesa (25:13).

Podbudowani tak wyraźnie wygraną partią Amerykanie dobrze rozpoczęli również trzeciego seta. Irańczycy dobre ataki przeplatali z prostymi błędami, ich przeciwnicy także nie ustrzegli się pomyłek (8:10). Po efektownym bloku Adela Gholamiego reprezentacja Iranu wyszła na minimalne prowadzenie (13:12). Reprezentanci USA nie mieli jednak zamiaru odpuszczać, skutecznie na siatce prezentował się Sander. Jednak to Irańczycy po asie Mahmoudiego prowadzili podczas drugiego regulaminowego czasu (16:15). Skuteczne ataki Andersona nie wystarczyły, by Amerykanie ponownie zbudowali wyraźną przewagę. W końcówce to Irańczycy przejęli inicjatywę. Po skutecznym zbiciu Mobasheriego o czas poprosił trener Speraw (21:19). W decydującym momencie zagrywający obu drużyn popełniali błędy. Ostatecznie ta odsłona po błędzie Mirzajanpoura padła łupem Amerykanów (27:25).

Czwarta partia od pierwszych piłek była niezwykle zacięta (8:7). Dopiero po przerwie technicznej za sprawą celnych zagrywek Muagututii i dobrych zbić Sandera Amerykanie zbudowali przewagę (11:8). Podczas drugiego regulaminowego czasu, który nastąpił po autowej zagrywce Mousaviego, reprezentacja USA prowadziła czterema punktami. Irańczycy jednak nie odpuszczali i korzystając z błędów przeciwników oraz dzięki dobrze funkcjonującemu blokowi, doprowadzili do remisu, a o czas poprosił trener Speraw (19:19). Po przerwie rozpoczęła się walka punkt za punkt (22:22). Jako pierwsi piłkę setową po ataku Gholamiego mieli Irańczycy. Wydawało się, że po nieudanym ataku Andersona doprowadzą do tie-breaka, jednak po weryfikacji sędziowie uznali, że Amerykanin nie popełnił błędu. W kolejnej akcji ponownie z weryfikacji skorzystał trener Speraw, dzięki czemu to jego podopieczni mieli piłkę meczową. Pojedynek zakończył mocnym atakiem zdobywca poprzednich punktów – Matt Anderson.

USA – Iran 3:1
(23:25, 25:13, 27:25, 26:24)

Składy zespołów:
USA: Anderson (23), Russell (7), Sander (14), Lee (10), Christenson (6), Holmes (6), Shoji E. (libero) oraz Shoji K. i Muagututia (2)
Iran: Mahmoudi (16), Ebadipour (10), Marouf, Mousavi (9), Gholami (8), Manavinezhad (2), Marandi (libero) oraz Mirzajanpour (2), Mahdavi (1), Tashakori i Mobasheri (9)

Zobacz również:
Wyniki meczów grupy 1. Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved