Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A1: Zaskakująca porażka Francji, Azzurri na fali

LŚ, gr. A1: Zaskakująca porażka Francji, Azzurri na fali

Po pewnych zwycięstwach z Włochami i Australijczykami podopieczni Laurenta Tillie w trzeci meczu tego weekendu trafili na większy opór ze strony rywali. Dość niespodziewanie barierą nie do przejścia okazała się reprezentacja Belgii. Mimo gorszego startu w spotkaniu młodzi Belgowie w niezłym stylu wrócili do gry, po emocjonującym meczu, zwieńczonym tie-breakiem, ciesząc się ze zwycięstwa. W drugim spotkaniu tej grupy Włosi nie dali większych szans gospodarzom, wygrywając bez straty seta.



 

Pierwszy mecz niedzielnej rywalizacji grupy A był wyjątkowo zacięty, chociaż pierwsza partia jeszcze tego nie zapowiadała. Od pierwszych akcji spore problemy sprawiał rywalom duet Marechal/Rouzier. Podobnie jak dzień wcześniej w konfrontacji z Włochami podopieczni trenera Baeyensa mieli problemy z wejściem w mecz. Słabość rywali wykorzystywali Francuzi, na środku uaktywnił się jeszcze Le Goff i było już 11:6. Była to dopiero próbka możliwości Francuzów, szczęśliwe dla Trójkolorowych okazało się ustawienie z Rouzierem w polu serwisowym, to dzięki celnym zagraniom swojego atakującego podopieczni Laurenta Tillie zwiększyli dystans do dziesięciu oczek (18:8). Do zagrań swoich kolegów w ataku Toniutti dodał jeszcze widowiskowy pojedynczy blok i w końcówce seta niemal pewne było, że tej partii Belgowie już nie uratują (22:9). Kropkę nad i chwilę później postawił Nicolas Marechal i Francja wygrała 25:13.

Mimo dość gładkiego zwycięstwa reprezentacji Francji w kolejnym secie Belgowie nie zamierzali nic ułatwiać rywalom, od pierwszych akcji spotkania dobrze prezentował się Deroo, na zagrania rywali, równie skutecznie jak w pierwszej partii, odpowiadał Marechal. W ekipie trenera Baeyensa zdecydowanie lepiej wyglądało przyjęcie serwisu rywala, dzięki czemu okazję do zaprezentowania się w atakach ze środka miał Van de Voorde i minimalne prowadzenie tym razem przemawiało na korzyść Belgów – 8:7. Po początkowej grze na styku swój zespół na prowadzenie wyprowadził Van Walle, kluczem do sukcesu okazał się celny serwis tego zawodnika i jeszcze przed drugą przerwą techniczną podopieczni trenera Baeyensa prowadzili 14:10. Czteropunktowa zaliczka nie utrzymała się jednak do końca seta, rotacje w składzie Trójkolorowych i cierpliwość na siatce przyniosły oczekiwane rezultaty (20:18, 22:20, 23:22). W ataku uaktywnił się jeszcze Rousseaux, partię punktowym blokiem zakończył natomiast Van de Voorde i wygrywając 26:24, Belgowie wyrównali stan rywalizacji.

Przegrana partia podziałała na Francuzów jak zimny prysznic, w ekspresowym tempie w kolejnej odsłonie ekipa Laurenta Tillie zostawiła rywali w tyle (3:1). Po drugiej stronie siatki sygnał do ataku dał swoim kolegom Van Walle, a po niezłym początku Francuzi zaczęli popełniać kolejne błędy. Te potknięcia miały swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników (9:7). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie i podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze obie ekipy znów dzieliła przepaść, tym razem sześciopunktowa. Nieco lepsze chwile na boisku Verheesa i Deroo pozwoliły nieco zniwelować stratę (20:17). Walka do końca nie uratowała Belgów przed porażką. Atak Tillie dał Francji 25. punkt (25:21). Waleczni Belgowie nie zamierzali nic ułatwiać rywalom, po początkowej grze na styku weryfikacja i błąd ustawienia Francuzów dały ekipie trenera Baeyensa niemałą zaliczkę, bowiem prowadzenie 9:0. Ta dość niespodziewana sytuacja nieco uśpiła podopiecznych Laurenta Tillie, zryw Francuzów w ataku i czujna gra obronna zwieńczona kontrami uspokoiły nieco grę i jeszcze przed drugą przerwą techniczną było już 15:12. Mimo powrotu do gry Trójkolorowi nie byli w stanie znaleźć sposobu na zatrzymanie Sama Deroo, a ten poprowadził swój zespół do triumfu – 25:18.

Zwycięzcę musiał więc wyłonić tie-break. Decydujący set lepiej rozpoczął się dla Belgów (2:0). Błędy własne Francji i celne ataki Van Walle zrobiły różnicę i jeszcze przed zmianą stron boiska Belgowie prowadzili dwoma punktami (7:5). Poniżej pewnego poziomu skuteczności wciąż nie schodził Deroo i było już 9:6. W końcówce nie brakowało zwrotów akcji i kolejnych prostych błędów własnych. Finalnie z opresji wyszli Belgowie, na ostatniej prostej prowadząc 13:11. Zagrania Tillie w końcówce partii niewiele już mogły zmienić, konsekwentni na siatce Belgowie wygrali 15:12 i w całym meczu 3:2.

Belgia – Francja 3:2
(13:25, 26:24, 21:25, 25:18, 15:12)

Składy zespołów:
Belgia: Van Walle (24), Deroo (20), Van de Voorde (12), Verhees (7), Rousseaux (5), Valkiers (1), Ribbens (libero) oraz Klinkenberg (6), D’hulst (4), Dumont (libero), Lecat i Van de Velde
Francja: Tillie (20), Rouzier (15), Le Goff (11), Marechal (9), Le Roux (4), Toniutti (2), Grebennikov (libero) oraz Clevenot (9), Rossard (6), Lafitte (5), Lyneel i Pujol

Dobry początek meczu swojej drużynie zagwarantował Simone Giannelli. Zmienny serwis młodego rozgrywającego reprezentacji Włoch sprawił Australijczykom niemałe problemy. Na skuteczne akcje rywali szybko odpowiedział Zingel, a po kontrataku w wykonaniu Nathana Robertsa było już 7:4. Kolejny raz zagrywka okazała się tajną bronią ekipy Gianlorenzo Blenginiego, zagrania Vettoriego wyrównały stan na 7:7, a atak Zaytseva dał Azzurrim przewagę podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze. W obozie ekipy z Półwyspu Apenińskiego nie brakowało nieporozumień, jednak drobne straty punktowe Włosi odrobili w ustawieniu z Giannellim w polu serwisowym, odzyskując nawet kontrolę nad przebiegiem zmagań – 13:11. Na tym etapie rywalizacji nie brakowało widowiskowych obron i długich emocjonujących wymian. W tych więcej „zimnej krwi” zachowali gospodarze, ważną akcję skończył Richards. Nawet wzrastająca do trzech oczek przewaga Włochów nie była bezpiecznym dystansem, ekipa Roberto Santillego ponownie doszła rywali na 16:16. Przy grze na styku dopiero wracające w szeregi Australijczyków problemy z przyjęciem (zagrywki Giannellego) dały przyjezdnym minimalne prowadzenie – 23:21. W końcówce seta swoje noty jeszcze poprawił Lanza, sytuację Australijczyków próbował co prawda ratować Carroll, jednak zryw przyszedł za późno, bowiem to Azzurri wygrali 25:23.

Również w kolejnym secie Australijczyków swoimi zagraniami gnębił Vettori. Do swojego atakującego dołączyli jeszcze środkowi. Simone Buti do punktowych ataków dodał zagrywkę. I to w znacznym stopniu dzięki zmienności serwisu tego zawodnika i zagrywce typu float Azzurri prowadzili 7:3. Australijczycy zdołali co prawda przełamać rywali, wychodząc z trudnego ustawienia, jednak nie był to początek odrabiania strat. Zapędy przeciwników widowiskowymi zagraniami w ataku tłumił bowiem Ivan Zaytsev i przy stanie 11:6 Roberto Santilli musiał reagować. Przerwa na żądanie szkoleniowca nie wybiła z rytmu ekipy z Półwyspu Apenińskiego. Przy dobrym przyjęciu swoich kolegów Giannelli nie miał problemów z rozrzucaniem bloku rywali i podczas drugiej przerwy technicznej sytuację wciąż kontrolowali Włosi, prowadząc 16:12. W końcówce seta sygnał do ataku dał Australijczykom jeszcze Richards i gospodarze po raz kolejny doprowadzili do emocjonującej końcówki (21:20). Identycznie jak w odsłonie premierowej w nerwowej końcówce seta lepiej odnaleźli się Azzurri, kropkę nad i postawił Ivan Zaytsev.

Odsłona trzecia spotkania to praktycznie od pierwszych akcji gra punkt za punkt przy wymianie sił w ataku. W początkowych akcjach seta spore problemy sprawiał rywalom Vettori, to właśnie mocne zagrania atakującego Azzurrich były główną bronią ekipy z Półwyspu Apenińskiego. Po drugiej stronie siatki uaktywnili się Perry i Peacock i to Australijczycy prowadzili 8:7 podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze. Cierpliwość Włochów opłaciła się po raz kolejny, Azzurri odzyskali przewagę, jednak wciąż obie ekipy dzielił tylko jeden punkt. Włosi mieli szanse zwiększyć dystans, jednak czujnością przy proszeniu o wideoweryfikację wykazał się Roberto Santilli (11:11). Przyjezdni kolejno odzyskiwali i tracili kilkupunktowe zaliczki, w kluczowej części partii Australijczycy wciąż utrzymywali kontakt punktowy z rywalami, nawet prowadząc 16:15 podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze. Kolejne ataki Vettoriego i czujność w bloku Anzaniego były tym, co po raz kolejny w spotkaniu zrobiło różnicę. Prowadząc spokojną grę i bezbłędnie odczytując intencje rywali, podopieczni Gianlorenzo Blenginiego w końcówce mogli się pochwalić przewagę 22:18. Tej szansy Azzurri już nie pozwolili sobie wyrwać, po imponującym finiszu triumfując 25:20.

Australia – Włochy 0:3
(23:25, 23:25, 20:25)

Składy zespołów:
Australia: Richards (15), Carroll (12), Zingel (10), Guymer (3), Roberts (1), Peacock (1), Perry (libero) oraz Walker (6), Staples i Graham
Włochy: Vettori (16), Lanza (12), Cester (11), Zaytsev (10), Buti (5), Giannelli (3), Colaci (libero) oraz Anzani (3), Maruotti i Antonov

Zobacz również:
Wyniki meczów grupy 1. Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved