Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Siatkarska Liga Narodów > Louisa Lippmann: Zaliczyłyśmy mały falstart

Louisa Lippmann: Zaliczyłyśmy mały falstart

fot. Łukasz Krzywański

Siatkarki reprezentacji Niemiec przegrały swój pierwszy mecz w tegorocznej Lidze Narodów ulegając Tajlandkom 0:3. Nasze zachodnie sąsiadki przyjechały do Opola w niepełnym składzie ze względu na późne zakończenie sezonu Bundesligi. – Cały czas brakuje nam kilku dziewczyn z takich drużyn jak Schwerin czy Stuttgart, bo dopiero w miniony weekend zakończyły sezon w Bundeslidze. Wydaje mi się jednak, że nawet grając w takim zestawieniu mamy jeszcze duże rezerwy – powiedziała atakująca reprezentacji Niemiec, Louisa Lippmann.

Do Opola przyjechałyście w bardzo odmłodzonym składzie, poza Lenką Durr, Leną Stigrot i tobą widzimy tutaj wiele zawodniczek, które dotychczas nie były pierwszoplanowymi postaciami reprezentacji. Czy jest to skład, który twoim zdaniem w przyszłości może z powodzeniem mierzyć się z najlepszymi zespołami w Lidze Narodów?



Louisa Lippmann: Tak jak powiedziałeś, mamy w składzie wiele nowych, niedoświadczonych, młodych zawodniczek. Już teraz mogę powiedzieć, że te dziewczyny są niezwykle utalentowane i drzemie w nich ogromny potencjał. Nie zmienia to jednak faktu, że każda z nas musi przyzwyczaić się do gry na poziomie międzynarodowym. Szczególnie mierząc się z takimi drużynami jak Tajlandia, które grają bardzo szybko, kombinacyjnie i prezentują inny styl niż my. Musimy cały czas pracować, koncentrować się na kolejnych spotkaniach. Polska to zupełnie inny zespół niż Tajlandia, wyższy, ale też częściej grający na wysokiej piłce więc jestem przekonana, że obraz meczu będzie w środę zupełnie inny.

Początek sezonu kadrowego był dla was bardzo trudny, bo już w Montreux czekał was „zimny prysznic”. Turniej w Szwajcarii zakończyłyście z trzema porażkami na koncie i jedną wygraną z gospodyniami…

– To jest na szczęście turniej towarzyski, który służył przygotowaniu do właściwego sezonu. Dla nas ważniejsze od wyników było, by w Montreux realizować to co sobie założyłyśmy, próbować nowych wariantów rozegrania. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że zawsze sportowca zwycięstwa budują bardziej, niż porażki. Musimy wyciągnąć z tego turnieju lekcję i dalej iść do przodu, bo sezon dopiero się rozpoczął.

Dla was podobnie jak dla wielu drużyn mistrzostwa Europy są najważniejszą imprezą w tym sezonie. Będziecie w stanie nawiązać do nie tak przecież dawnych zdobyczy medalowych reprezentacji Niemiec na tej imprezie, do 2011 czy 2013 roku, kiedy to Niemki sięgały po srebrne medale?

– Cały czas brakuje nam kilku dziewczyn z takich drużyn jak Schwerin czy Stuttgart, bo dopiero w miniony weekend zakończyły sezon w Bundeslidze. Wydaje mi się jednak, że nawet grając w takim zestawieniu mamy jeszcze duże rezerwy. Od mistrzostw Europy dzieli nas jeszcze mnóstwo czasu, także mamy czas na poprawę swojej gry. Wierzę w to, że wspólnie z tymi dziewczynami jesteśmy w stanie osiągnąć założony cel na mistrzostwach Europy, choć jeszcze za wcześnie, by o tym mówić.

Czy mecze w Lidze Narodów z drużynami takimi jak Szwajcaria czy Rosja, które będą waszymi grupowymi rywalami podczas europejskiego czempionatu mogą być dobrym materiałem do analizy?

– Tak, na pewno z takich spotkań jak to ze Szwajcarkami, czy nadchodzącego z Rosjankami można wyciągnąć dużo wiedzy taktycznej, ale tym będzie się zajmował nasz sztab szkoleniowy (uśmiech). Niezależnie od rywala najistotniejsze jest, abyśmy widziały, że robimy postępy i przygotowały szczyt formy na koniec lata. W meczu z Tajlandkami zaliczyłyśmy mały falstart, ale nie możemy się tym zrażać, bo turniej to trzy mecze z rzędu.

Co możesz powiedzieć o reprezentacji Polski, z którą zmierzycie się już w środę. Czy ich dobra postawa w zeszłym sezonie jest dla ciebie jakimś zaskoczeniem?

– Nie było to dla mnie zaskoczeniem, że tak dobrze poradziły sobie przed rokiem. Polki mają wiele silnie obsadzonych pozycji, szczególnie mówię tu o rozgrywającej, atakującej i środkowych, które mają po swojej stronie atut wzrostu. Dodatkowo skrzydłowe pozwalają im często ustabilizować sytuację w meczu.

W zeszłym sezonie reprezentowałaś barwy włoskiego Bisonte Firenze. Jaką lekcję wyniosłaś ze swojej pierwszej zagranicznej przygody?

–  Liga włoska z pewnością należy do jednej z najsilniejszych w Europie, prawdopodobnie również na świecie, choć o tym być może przekonam się za rok (uśmiech). Charakterystyczne dla gry w Serie A jest to, że co weekend gra się mecz z drużyną na podobnym poziomie. Nie ma zespołu, w którego składzie nie byłoby kilku silnych zawodniczek, nikt nie odstaje od reszty stawki. Wszystkie ekipy kładą też silny nacisk na grę w systemie blok-obrona, która jest bardzo dobrze zorganizowana. To była dla mnie duża lekcja.

 Zdecydowałaś się kontynuować swoją karierę w Szanghaju. Co stało za podjęciem takiej decyzji?

– To dla mnie coś zupełnie nowego, ale chciałam to zrobić, wykorzystać okazję do dalszego rozwoju. Dla mnie jest to też zaszczyt, że będę mogła zagrać w Chinach, bo przepisy pozwalają zespołom w tej lidze tylko na posiadanie dwóch zagranicznych zawodniczek w swoim składzie, dlatego tak trudno jest się tam dostać. Nie mogę się już doczekać, będzie to dla mnie niesamowite doświadczenie, o którym pewnie więcej będę mogła opowiedzieć za rok (uśmiech).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Siatkarska Liga Narodów

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-05-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved