Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Lorenzo Micelli: Zrobiliśmy kolejny krok naprzód

Lorenzo Micelli: Zrobiliśmy kolejny krok naprzód

fot. Łukasz Krzywański

PGE Atom Trefl Sopot wygraną 3:1 z PTPS-em Piła zakończył bardzo udaną pierwszą część rundy zasadniczej Orlen Ligi. Na przestrzeni jedenastu spotkań Atomówki przegrały tylko dwa razy, a ich bilans ogólny jest odrobinę lepszy niż w zeszłym sezonie. Rok temu zespół Lorenzo Micellego był na półmetku rundy trzecią drużyną tabeli za Chemikiem Police i Polskim Cukrem Muszynianką. Obecnie sopocianki zakończyły pierwszą część rundy na pozycji wicelidera.

Po emocjonującym starciu z PTPS-em Piła sopocianki dopisały na swoje konto dziewiątą wygraną w Orlen Lidze. W kontekście zaledwie dwóch porażek i bilansu setów jest jasne, że półmetek sezonu jest dla aktualnych zdobywczyń Pucharu Polski bardzo udany, a co najważniejsze jeszcze lepszy niż przed rokiem. – Poradziliśmy sobie nieco lepiej niż w zeszłym sezonie i dlatego jestem bardzo zadowolony, że potrafiliśmy wykrzesać z siebie jeszcze więcej, aby poprawić tamten rezultat. To oznacza, że zrobiliśmy kolejny krok naprzód. W zeszłym sezonie mieliśmy trzecie miejsce, teraz mamy drugie i to pierwsza, najbardziej widoczna różnica, dzięki której możemy być spokojni o rozstawienie w Pucharze Polski. Na dodatek w tej rundzie straciliśmy o jeden punkt mniej, ale prawdziwa różnica jest widoczna, gdy spojrzy się na tzw. małe punkty. Różnica między 799 straconymi w tym sezonie do 853 z zeszłego sezonu oznacza, że udało nam się przegrać o dwa sety mniej – podsumowuje szczegółowo trener Micelli.



Przed startem sezonu typowano, że zespół Micellego będzie musiał pogodzić się z czwartym miejscem, ostatecznie – patrząc optymistycznie – trzecim. Wicemistrzynie kraju miały uznać wyższość Chemika Police i Impelu Wrocław, które zostały wzmocnione przez zawodniczki o światowej renomie, ale także uważać na drużyny z Dąbrowy Górniczej czy Muszyny. Tymczasem zespół prowadzony przez Włocha radzi sobie w tym sezonie świetnie, pomimo napotykanych problemów kadrowych w tej pierwszej części sezonu. – W niektórych momentach sytuacja była faktycznie trudna. Kasia Zaroślińska przyjechała do nas z kontuzją i nie miała okresu przygotowawczego – praktycznie od razu weszła do gry. To zawsze niedobry scenariusz dla zawodniczki i dla trenera, ale nie mieliśmy tutaj pola manewru. Później starałem się, by miała chwilę na odpoczynek, choć nie zawsze było to możliwe. Na szczęście Kasia jest typem „walczaka”, tak jak i reszta zespołu. Praktycznie na samym początku straciliśmy Brittnee Cooper, naszą liderkę na środku, i wciąż czekamy, aż wróci do pełni zdrowia. Teraz, kiedy patrzymy na grę Zuzy Efimienko i Mai Tokarskiej, nie mamy na co narzekać. Wykonały kawał świetnej roboty, aby zastąpić nieobecną koleżankę i też były dzielne, gdy doskwierały im różne problemy, a mimo tego dawały z siebie 150% na boisku. Klaudia Kaczorowska straciła pół sezonu reprezentacyjnego, ponieważ miała problem z plecami, więc nawet gdy pojechała na mistrzostwa Europy, też potrzebowała nieco czasu po powrocie do klubu. Teraz z meczu na mecz widać, że radzi sobie coraz lepiej i sądzę, że tak będzie do końca ligi. Także Danica [Radenković] miała pewne problemy z kostką, co bardzo utrudniało jej grę – wyjaśnia włoski szkoleniowiec. – Siatkówka jest bardzo specyficznym sportem, w którym trenerzy nie chcą mówić głośno na co dzień o problemach w zespole, bo to ułatwia sprawę przeciwnikowi w doborze odpowiedniej taktyki. Teraz przed nieco dłuższym okresem bez gry i po pierwszej części rundy zasadniczej możemy powiedzieć nieco więcej o tych problemach. One też pokazują, jak istotna jest ta delikatna poprawa naszego występu w pierwszej części sezonu w porównaniu do minionego roku – dodał.

W najbliższą niedzielę Atomówki zmierzą się jeszcze z Developresem SkyRes Rzeszów, a następnie rozgrywki ligowe zostaną wznowione dopiero 16 stycznia. Mimo miesięcznej przerwy ten czas nie musi być wcale pełen odpoczynku dla siatkarek PGE Atomu Trefla. – Sporo zawodniczek dostało powołania do kadr narodowych, więc w trakcie tego okresu świąteczno-noworocznego wezmą udział w zgrupowaniach i ważnych meczach w barwach swoich krajów. Po tym czasie mam nadzieję wreszcie mieć do dyspozycji wszystkie moje siatkarki, choć pewnie będzie to w drugiej połowie stycznia. „Mam nadzieję”, ponieważ musimy też mieć na uwadze to, w jakiej formie i w jakim stanie zdrowia powrócą do nas z rozgrywek kadrowych – kończy Micelli.

źródło: inf. prasowa

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved