Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Lorenzo Micelli: Żałuję swojego zachowania

Lorenzo Micelli: Żałuję swojego zachowania

fot. Sylwia Lis

Rywalizacja Ligi Kobiet wkroczyła w decydującą fazę. Interesująco prezentuje się walka półfinałowa między ŁKS-em Łódź i Developresem Rzeszów. Po ostatniej wygranej łodzianek stan rywalizacji się wyrównał. W meczu w Łodzi emocje udzieliły się również szkoleniowcowi przyjezdnych.

 



Siatkarki Chemika Police wciąż czekają na swojego rywala finałowego. Policzanki dopiero po trzecim spotkaniu przypieczętowały swój awans do finału. Również w drugiej parze półfinałowej finalistę wyłoni dopiero trzecie spotkanie. Jednak już teraz emocje i nerwy, jakich dostarcza rywalizacja łódzko-rzeszowska, są duże. Emocjom dał się ponieść nawet Lorenzo Micelli, trener rzeszowianek w ostatnim spotkaniu po wideoweryfikacji zareagował dosyć nerwowo, odpychając drugiego sędziego. W rozmowie z Przeglądem Sportowym szkoleniowiec wyjaśniał całą sytuację. – Wolałbym rozmawiać o meczu, bo najważniejsze jest to, że rozegraliśmy bardzo słaby mecz i to mnie najbardziej martwi, a nie jakieś inne sytuacje czy detale dziejące się z boku boiska. Jeśli chodzi o sędziego, to w pewnym momencie starałem się go przede wszystkim oddzielić od dziewczyn, które miały do niego pretensje. Byłem jak ściana między dziewczynami a arbitrem. Pozwoliłem też sobie na pewną reakcję wobec głównego sędziego, który zrobił coś niewłaściwego. Nie chciałem, żeby doszło do takiej awantury, ale decyzja po tej sytuacji z challenge’em w mojej ocenie nie była prawidłowa – mówił Lorenzo Micelli, dodając: – Na pewno moja reakcja była niewłaściwa i żałuję swojego zachowania w tej sytuacji. Nie chciałem zrobić krzywdy sędziemu. To była impulsywna reakcja.

Po pierwszym meczu obu ekip siatkarki z Rzeszowa były krok bliżej od finału. Drugie spotkanie miało zupełnie inny przebieg. Łodzianki zdominowały przebieg drugiego spotkania. – Jeśli popatrzy się na skuteczność naszego ataku w tym spotkaniu, a zwłaszcza w tych przegranych setach, to w zasadzie nie mamy o czym rozmawiać. W ogóle nie graliśmy w siatkówkę. Wiemy, że Atlas Arena jest wymagającym obiektem i ciężko się gra w tej hali, ale nic nie tłumaczy takiej zapaści w naszej grze. Wyglądaliśmy tak, jakbyśmy byli poza boiskiem – mówił Włoch.

Lorenzo Micelli zwrócił uwagę na sferę wymagającą poprawy przed decydującym spotkaniem półfinałowym. – Musimy przede wszystkim grać w siatkówkę, bo w Łodzi tego brakowało. To nie jest jednak tak, że byliśmy nerwowi i dlatego nie graliśmy swojej siatkówki tylko odwrotnie – nie graliśmy w siatkówkę i stąd pojawiły się nerwy. Jeśli w pierwszym secie mieliśmy zaledwie 17-procentową skuteczność ataku, to znaczy, że coś w ogóle nie funkcjonowało na boisku. Mam nadzieję, że w Rzeszowie zagramy inaczej, co najmniej tak jak w pierwszym półfinale z ŁKS-em. Wtedy pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie pokonać także ten zespół. Kluczem do dobrej gry będzie właściwa koncentracja na meczu, której właśnie zabrakło nam w Łodzi. Jeśli każda z dziewczyn da z siebie wszystko na boisku, to nasza gra powinna być naprawdę dobra, bo pod względem fizycznym i taktycznym jesteśmy do tego przygotowani – podsumował Włoch.

Decydujący mecz półfinałowy w Rzeszowie pomiędzy Developresem Rzeszów i ŁKS-em Łódź zaplanowano na poniedziałek, 23 kwietnia.

źródło: inf. własna, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved