Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Lorenzo Micelli: Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu

Lorenzo Micelli: Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu

fot. Bogusław Krośkiewicz

Trzech szybkich setów potrzebowały siatkarki PGE Atomu Trefla Sopot, by na wyjeździe pokonać BKS Aluprof Bielsko-Biała. – Duże znaczenie miał pierwszy set. Rywalki wykazały się dużym doświadczeniem, a my zdajemy sobie sprawę z tego, że Atom Trefl jest bardzo dobrym zespołem – powiedziała po meczu Małgorzata Lis.

Pojedynek dużo lepiej rozpoczęły siatkarki z Bielska-Białej, które wypracowały znaczną przewagę. Sopocianki odrobiły jednak straty i poszły za ciosem, zdobywając ważny komplet punktów. Cały pojedynek trwał zaledwie 80 minut. – Przygotowywałyśmy się na bardzo ciężki mecz, bo zawsze te mecze z BKS-em tak wyglądały. W tym pierwszym secie rywalki mocno utrudniały nam grę, mocno zagrywały i miałyśmy problem z dokładnym przyjęciem i wyprowadzeniem ataku, ale w połowie seta my już też zaczęłyśmy dobrze zagrywać i role się odwróciły – podsumowała pojedynek Anna Miros.



BKS Aluprof w partii premierowej miał swoją szansę, prowadził sześcioma – siedmioma punktami, jednak przestój kosztował miejscowe seta, a może i cały mecz. – Duże znaczenie miał pierwszy set. Rywalki wykazały się dużym doświadczeniem, a my zdajemy sobie sprawę z tego, że Atom Trefl jest bardzo dobrym zespołem. Sopocianki pokazały, że w każdej sytuacji mogą odwrócić losy seta na swoją stronę – powiedziała po porażce Małgorzata Lis. – U nas były przebłyski dobrej gry i też starałyśmy się i walczyłyśmy, ale w tym meczu zespół z Sopotu był od nas lepszy. Obawiałyśmy się ich zagrywki i nie przypuszczałam, że w naszej hali  będzie ona tak skuteczna – dodała kapitan BKS-u.

Drużyna gości spisywała się lepiej w każdym elemencie. Najbardziej widoczna była jej przewaga w polu zagrywki, skąd atomówki ustawiały sobie całą grę. Przełożyło się to także na atak, w którym Trefl zanotował 43% skuteczności. – Przed przyjazdem do Bielska-Białej spodziewaliśmy się ciężkiego meczu. Nie było dla nas ważne, że którejś zawodniczki u nich w drużynie brakuje, bowiem u nas również nie wszystkie zawodniczki w zespole były w dobrej dyspozycji. Mam to szczęście, że mam zawodniczki, które prezentują ten sam wysoki poziom i gdy jedna ma słabszy dzień, to wchodzi na boisko druga i ciągnie grę. BKS niestety nie ma takich możliwości na ławce rezerwowych – stwierdził szkoleniowiec sopocianek, Lorenzo Micelli.

Trener siatkarek z Bielska-Białej dawał sobie od początku sprawę z tego, że jego zespół ma duży mankament, z którym sobie nie potrafi poradzić  – przyjęcie. – Każdy wie, jakie możliwości mają zespoły w lidze. My również zdajemy sobie sprawę z tego, jakie możliwości mają rywalki, które stają po drugiej stronie siatki. Przed pojedynkami staramy się jak najlepiej przygotować pod konkretnego rywala, jednak mój zespół, jak każdy inny, ma swoje mankamenty. Wiadomo nie od dziś, że mankamentem mojej drużyny od początku sezonu jest przyjęcie. Wiadomo też, że drużyna z Sopotu jest pod względem zagrywki jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą. Staraliśmy się przygotować jak najlepiej, ale w tydzień nie da się poprawić przyjęcia. Musimy wrócić do treningów i pracować nad naszymi bolączkami – powiedział po meczu Emanuele Sbano.

źródło: bks.bielsko.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-11-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved