Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Lorenzo Micelli: Była to siatkówka na wysokim poziomie

Lorenzo Micelli: Była to siatkówka na wysokim poziomie

fot. Łukasz Krzywański

W pierwszej kolejce Orlen Ligi Developres Rzeszów pokazał, że walczyć może każdy z każdym. Na Podpromie zawitała ekipa PGE Atomu Trefla Sopot i choć wygrała 3:0, to w drugim secie musiała zaprezentować swoje największe umiejętności, by wygrać. Rzeszowianki prawie całą odsłonę prowadziły i uległy dopiero w ostatnich akcjach. – W tym spotkaniu mieliśmy walczyć i ta walka była – stwierdził Mariusz Wiktorowicz.

Siatkarki z Rzeszowa rozpoczęły pojedynek, grając dużymi zrywami, po okresach dobrej gry miały problemy, by przedrzeć się przez solidny sopocki blok. Serie punktów zdobywane przez przyjezdne pozwoliły im przez całą partię premierową prowadzić grę. – Cieszymy się ze zwycięstwa w pierwszym meczu. Z dobrymi nastrojami rozpoczęłyśmy nowy sezon, ale mecz jednak nie był łatwy. Developres, szczególnie w drugim secie, bardzo mocno wziął się w garść – bardzo dobrze zagrał w obronie i ciężko było nam kończyć ataki. Brawa dla dziewczyn za walkę – powiedziała po pojedynku w Rzeszowie Anna Miros, kapitan sopockiej drużyny.

Rzeczywiście, miejscowe w drugiej odsłonie postawiły wszystko na jedną kartę, tym razem to one zaczęły wykorzystywać swój blok i tylko tym elementem w tej części meczu zdobyły 6 punktów. Sopocianki dopiero w końcówce rozstrzygnęły tę odsłonę na własną korzyść. – W drugim secie pokazałyśmy, że można z Atomem, zespołem z górnej półki w Orlen Lidze, nawiązać walkę. Grałyśmy jak równy z równym, zawiodło jednak przyjęcie. Atom bardzo dobrze zagrywał taktycznie. Mamy materiał do analizy, a w środę kolejny mecz [z Polskim Cukrem Muszynianką Muszyna – przyp. red.]. Myślę, że mimo tego, że przegrałyśmy, to gra powinna cieszyć – podsumowała Joanna Kapturska.



Trener PGE Atomu Trefla Sopot może być zadowolony ze swojego zespołu, który mimo pewnych mankamentów w ataku starał się nie oddawać punktów za darmo. W pierwszym secie królował sopocki blok, w trzecim natomiast ekipa gości ułożyła sobie całą grę świetną zagrywką. Ten element był kluczowy także dla drugiej odsłony. – To był dobry mecz w naszym wykonaniu, przede wszystkim wygrany. Chciałem za to pogratulować swojej drużynie. Była to siatkówka na wysokim poziomie. Z obu stron były dobre wymiany. Gratulacje za walkę dla Developresu, który sprawił nam trochę problemów precyzyjną zagrywką. To zespół, który w lidze może dużo ugrać – podsumował szkoleniowiec atomówek, Lorenzo Micelli.

Mimo przegranej trener Wiktorowicz również może doszukiwać się wielu plusów w poczynaniach i staraniach swojego zespołu. Siła rywalek „na papierze” nie podlegała dyskusji, ale jego zespół zdołał nawiązać walkę i nawet postraszyć utytułowane rywalki. – Dołączam się do gratulacji dla drużyny z Sopotu i dziękuję za dobre słowa w naszym kierunku. W tym spotkaniu mieliśmy walczyć i ta walka była. Dziewczyny miały wyjść zdeterminowane. Założenia, które zakładaliśmy przed spotkaniem, w dużej mierze były realizowane. W całym meczu nie mogliśmy utrzymać równego przyjęcia. To przełożyło się na skuteczność w ataku, a z takim wysokim i doświadczonym zespołem jak Atom Trefl Sopot był duży problem ze skończeniem piłek w ataku. Szkoda drugiego seta, bo była szansa, by końcówkę rozstrzygnąć na swoją korzyść. Różnie wtedy mógłby się ten mecz potoczyć – ocenił z kolei trener Developresu, Mariusz Wiktorowicz. Budujące jest to, że cały czas walczyliśmy. Cieszy też to, że lepiej wypadliśmy w bloku. Popełniliśmy mniej błędów własnych. W kontrataku mieliśmy ryzykować i to ryzyko było. Zagrywka faktycznie nam funkcjonowała. Jeśli dalej utrzymywać będziemy taką agresję w grze i będzie radość z grania, która w meczu z Atomem była widoczna, to wierzę, że w tym sezonie sporo możemy ugrać – zakończył.

źródło: developres.rzeszow.pl, inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved