Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Zenit Kazań zagra w finale

LM: Zenit Kazań zagra w finale

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarze Zenitu Kazań po raz drugi pokonali Sir Colussi Sicoma Perugia i zagrają w finale Ligi Mistrzów. Podopieczni Władimira Alekny po pięciosetowym boju na boisku rywala, przed własną publicznością oddali włoskiemu zespołowi tylko seta. Spotkanie lepiej co prawda rozpoczęli siatkarze z Perugii, ale trzy kolejne partie należały do Zenitu, który w finale 18 maja będzie bronił mistrzowskiego tytułu.

Świetnie w spotkanie weszli gospodarze, którzy po ataku z prawego skrzydła Maksima Michajłowa prowadzili 6:2. Duża w tym zasługa ich rywali, ponieważ podopieczni Lorenzo Bernardiego popełniali sporo błędów własnych. Dwa podwójne bloki ustawione na rosyjskim atakującym plus skończony kontratak przez Aleksandara Atanasijevicia pozwolił reprezentantom Italii nawiązać kontakt punktowy, a po uderzeniu Earvina N`Gapetha w siatkę doprowadzić do wyrównania. Gra się wyrównała, obie drużyny zdobywały punkty naprzemiennie i nikt nie potrafił odskoczyć choćby na dwa oczka. Dopiero pojedynczy blok Fabio Ricciego na francuskim przyjmującym sprawił, że zrobiło się 15:17. Dodatkowo punktowy serwis Atanasijevicia jeszcze powiększył wypracowaną przewagę. Mistrzowie Rosji nie zamierzali się poddawać i głównie dzięki dobrej zagrywce dogonili swoich przeciwników (20:20). W końcówce seta lepsi okazali się zawodnicy Perugii, którzy po skończonym ataku przez Wilfredo Leona oraz asie serwisowym Filippo Lanzy mieli trzy piłki setowe. Pierwszą partię zakończył błąd serwisowy N`Gapetha, dzięki czemu goście mogli się cieszyć z lepszego otwarcia meczu.



Początek drugiej odsłony spotkania miał niezwykle wyrównany przebieg. Po raz kolejny mistrzowie Włoch nie potrafili się wstrzelić zagrywką, czym oddawali sporo punktów swoim przeciwnikom. Problemów w tym elemencie nie miał Aleksander Butko, który dobrym serwisem wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 7:6. Ekipa mająca jednopunktową przewagę zmieniała się kilkukrotnie i dopiero błędy w ataku Filippo Lanzy i Marko Podrascanina dawały miejscowym dwa oczka więcej, które nie utrzymały się długo (15:15). Zatrzymanie Wilfredo Leona przez Maksima Michajłowa sprawiło, że Rosjanie mieli dwupunktowe prowadzenie, ale co atakujący Zenitu wypracował w bloku szybko stracił nie trafiając w boisko (19:19). Wszystko po raz kolejny rozstrzygnęło się w końcówce. Najpierw trzykrotnie wyblokowany został Leon, a Earvin N`Gapeth skończył atak, by w kolejnej akcji pomylił się niezawodny do tej pory Aleksandar Atanasijević (22:24). Wprawdzie Leon przedłużył jeszcze tę partię, ale ostatecznie po uderzeniu Matthew Andersona padła ona łupem miejscowych.

Autowe zagranie Aleksandara Atanasijevicia połączone z efektownym wykończeniem akcji przez Matthew Andersona stawało Rosjan w wyśmienitym położeniu (7:4). Dodatkowo kiedy chwilę później zerwał swój atak Marco Podrascanin sytuacja zawodników z Półwyspu Apenińskiego była coraz trudniejsza, gdyż przy tak klasowych zespołach odrobienie straty czterech punktów mogło okazać się niemożliwe. Im jednak prawie się to udało, kiedy piłka po ataku Earvina N`Gapetha zatrzymała się na rękach blokujących (12:11). Francuz szybko jednak się zrehabilitował za wcześniejsze niepowodzenie i dwukrotnie zapunktował, co pozwoliło nieco zwiększyć dzielący dystans obie ekipy (14:11). Różnica ta utrzymywała się przez długi okres i kiedy wydawało się, że w tej partii nic się już nie wydarzy dwukrotnie w bloku zapunktował Atanasijević (22:21). Po czasie wziętym przez Władimira Alekne ciężar gry na swoje barki wziął Maksim Michajłow i to głównie dzięki jego dobrej postawie zawodnicy Zenitu wygrali tego seta, co sprawiało, że byli o krok od awansu do turnieju finałowego Ligi Mistrzów.

Chcąc powalczyć jeszcze w tym spotkaniu Włosi nie mogli pozwolić, aby miejscowi uciekli im na kilka punktów. Zamierzenia tego nie udało im się zrealizować, gdyż wykorzystany kontratak przez Maksima Michajłowa oraz blok Aleksieja Samojlenki pozwolił wyjść gospodarzom na czteropunktowe prowadzenie. Sygnał do ataku zawodnikom Perugii dał Wilfredo Leon, który dopiero teraz wstrzelił się w polu serwisowym punktując w tym elemencie dwukrotnie, dzięki czemu zrobiło się po 12. Od tego momentu po raz kolejny w tym spotkaniu żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie solidnej zaliczki i dopiero Matthew Anderson mocnym zbiciem sprawił, że na tablicy wyników zrobiło się 19:17. Dodatkowo kiedy Fabio Ricci nie poradził sobie z blokiem Samojlenki wynik zdawał się być przesądzony (22:19). Nic bardziej mylnego, gdyż punktowa zagrywka Luciano de Cecco zmieściła się w pomarańczowym i zwycięzcę tego seta miała rozstrzygnąć gra na przewagi. Dzieła dopełnił Anderson, po wykorzystaniu świetnej obrony Earvina N`Gapetha, dzięki czemu obrońcy tytułu będą mieli szansę na powalczenie o zwycięstwo w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów.

Zenit Kazań – Sir Colussi Sicoma Perugia 3:1
(22:25, 25:23, 25:23, 26:24)

Składy zespołów:
Kazań: Anderson (13), Wolwicz (8), N’Gapeth (14), Butko (5), Samojlenko (7), Michajłow (17), Werbow (libero) oraz Surmaczewskij  i Aleksiejew
Perugia: Ricci (8), Leon (18), Lanza (4), Atanasijević (24), De Cecco (4), Podrascanin (11), Colaci (libero) oraz Piccinelli, Seif i Berger (2)

Zobacz również:
Wyniki play-off Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-04-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved