Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Tie-break w Bełchatowie dla ekipy z Maaseik

LM: Tie-break w Bełchatowie dla ekipy z Maaseik

fot. Klaudia Piwowarczyk

Do podziału punktów doszło w Bełchatowie, gdzie PGE Skra podejmowała Greenyard Maaseik. To goście z Belgii lepiej zagrali w premierowej odsłonie i choć dwie kolejne padły łupem ekipy Roberto Piazzy, to o wyniku całego spotkania decydował tie-break, a w nim lepiej poradzili sobie gracze z Maaseik. 

Początek meczu zupełnie nie wyszedł bełchatowian, a punkty zdobywali głównie goście. Dobrze zagrywał Jolan Cox, a jego koledzy udanie kończyli akcje na siatce. Po bloku na Teppanie przyjezdni prowadzili 6:1. Bełchatowianie nie stanowili dużego zagrożenia dla rywali, nie kończyli akcji, mylili się w polu zagrywki. Przyjezdni robili co chcieli, skuteczny Cox był nie do zatrzymania, a grę Grzegorza Łomacza wyśmienicie czytał blok Greenyard. Po serii udanych akcji w tym elemencie (na Arturze Szalpuku i Karolu Kłosie) drużyna z Maaseik prowadziła 19:11. W teamie z Bełchatowa szkoleniowiec do gry desygnował Orczyka, Droszyńskiego i Katicia. Rozgrywający często wykorzystywał środek, a skuteczność odzyskał Kłos, ale to było za mało. Goście w końcówce też nie kończyli wszystkich akcji, ale w drużynie z Bełchatowa brakowało asekuracji i nie potrafiła tego wykorzystać. Finalnie zmagania w tej partii zakończył kolejny udany blok gości.



Wydawało się, że bełchatowianie kolejnego seta rozpoczęli z większą werwą i skutecznością. Wystarczyło jednak kilka wymian, by sytuacja zaczęła przypominać tę z pierwszej części meczu. Po stronie gospodarzy zupełnie „siadło” przyjęcie, nie radził sobie Szalpuk, a po uderzeniu z przechodzącej Jelte Maana było już 6:3. Po kolejnym udanym zbiciu Jelte Maana trener Piazza wykorzystał drugą przerwę już przy stanie 5:10. Kapitan Greenyard dołożył jeszcze asa serwisowego, ale następnie Milad Ebadipour dał sygnał do walki skutecznym blokiem na atakującym rywali. To zagrywki Irańczyka także przyczyniły się do tego, że Skra zaczęła łapać wiatr w żagle i odrabiać straty. Po skutecznej kontrze Orczyka rywale mieli już tylko punkt przewagi (13:12). Gra coraz bardziej się wyrównywała, bełchatowianie doszli rywali przy stanie 18:18, a gdy w polu zagrywki ponownie dobrze spisał się Ebadipour, to mistrzowie Polski prowadzili 20:19. Gra rozpoczęła się od nowa i choć rywale nadal starali się narzucić swój rytm gry, to Skra odpowiadała skutecznymi akcjami. To ona też jako pierwsza miała piłkę setową. Gra toczyła się długo, Belgowie też mieli okazję do zakończenia partii, ale kluczowe okazały się zagrywki Ebadipoura. Po pierwszej zagrał bełchatowski blok, a kolejna zamknęła tę odsłonę.

Otwarcie trzeciej partii wyglądało już zgoła inaczej, a na boisku niepodzielnie rządziła PGE Skra. Bełchatowianie jakby z nowymi siłami zupełnie odmienili swoją grę, a aktywna gra w bloku w połączeniu z zagrywkami Kłosa i kontrami Teppana dała im prowadzenie 5:0. Boisko należało już tylko do gospodarzy, którzy odmienieni kończyli akcję za akcją. Pomagały im też błędy przeciwników, ale to podopieczni trenera Piazzy swoją grą ich do tego zmuszali. Gdy szybująca zagrywka Łomacza przełamała ręce przyjmującego gości, było już 10:2 dla gospodarzy, a trener Belgów wykorzystał już drugi czas. Choć w kolejnych akcjach siatkarze z Belgii odzyskali skuteczność, to gra toczyła się punkt za punkt przy znacznej przewadze miejscowych (16:8). Gdy goście zaczęli odrabiać trochę straty, zareagował od razu trener bełchatowian, prosząc o czas. Jego zespół jednak był w pełni skupiony do samego końca i nie pozwolił sobie na głupie tracenie piłek i punktów. W końcówce w szeregach rywali doszły do głosu ponownie błędy i dwa autowe zbicia Jelte Maana zakończyły partię.

W drugiej odsłonie to goście wygrali dwie pierwsze akcje i próbowali przejąć inicjatywę. Bełchatowianie nadal jednak grali skutecznie, szybko wyrównali, a po bloku Ebadipoura na Coxie prowadzili 6:5. Belgowie też grali skutecznie blokiem i po dwóch punktach zdobytych tym elementem przejęli prowadzenie (9:7). Po kilku minutach wyrównanej gry PGE Skra ponownie okazała się lepsza na siatce, a wcześniej z pipe’a uderzył Ebadipour i to gospodarze prowadzili 13:11. W tym secie ekipa będąca na prowadzeniu zmieniała się co jakiś czas. Goście próbowali odrobić straty, ale na bełchatowski blok nadział się kapitan przyjezdnych (15:17). Przewaga bełchatowian jednak stopniała, a gdy kontrę skończył Cox, a kilka chwil później punktował asem serwisowym, to Greenyard był o punkt z przodu (20:19). Końcówkę również lepiej rozegrali Belgowie, bełchatowska Skra miała problem ze skończeniem akcji, a autowe zbicie Ebadipoura doprowadziło do tie-breaka.

Set decydujący to od początku szarpana gra obu ekip, a wynik oscylował głównie wokół remisu. Dużą rolę odgrywały w nim błędy, a po autowym zbiciu Ebadipoura to goście prowadzili 5:4. Po wymianie ataków blok Grozdanowa zmusił trenera Piazzę do poproszenia o czas, goście odskoczyli wtedy na 9:7, ale od razu Kłos zagrywką doprowadził do remisu 9:9. Ponownie trwała walka punkt za punkt, ale nerwowej końcówki nie wytrzymali miejscowi. To oni dwukrotnie zaatakowali w aut, co przechyliło szalę zwycięstwa na korzyść Belgów.

PGE Skra Bełchatów (POL) – Greenyard Maaseik (BEL) 2:3
(16:25, 29:27, 25:16, 21:25, 12:15)

Składy zespołów:
Skra: Teppan (12), Kłos (13), Kochanowski (15), Ebadipour (16), Szalpuk (2), Łomacz (1), Piechocki (libero) oraz Droszyński, Katić, Orczyk (10) i Wlazły
Greenyard: Cox (23), Tammemaa (12), Maan (18), Blankenau (4), Baetens (14), Grozdanow (12), Dronkers (libero) oraz Van Heyste, Wójcik (1), Peeters i Pupart

Zobacz również:
Wyniki i tabela gr. D Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved