Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: W Sankt Petersburgu złoty set dla PGE Skry, jest awans do czołowej czwórki

LM: W Sankt Petersburgu złoty set dla PGE Skry, jest awans do czołowej czwórki

fot. Klaudia Piwowarczyk

Siatkarze PGE Skry Bełchatów w regulaminowym czasie gry nie zdołali wywalczyć  awansu do najlepszej czwórki Ligi Mistrzów. Zenit Sankt Petersburg zwyciężył 3:1 i do wyłonienia zwycięzcy rywalizacji potrzebny był złoty set. Ten lepiej rozpoczęli mistrzowie Polski, wyłączyli z gry Grozera, rywale odrobili część strat, ale finisz należał już do PGE Skry. O prawo gry w finałowym meczu, który 18.05 odbędzie się w Berlinie bełchatowianie powalczą ze zwycięzcą rywalizacji  pomiędzy Cucine Lube Civitanova, a Dynamo Moskwa.

Źle w spotkanie weszli bełchatowianie, którzy po dwóch nieskończonych atakach Milada Ebadipoura oraz zablokowaniu Milana Katicia przegrywali 0:3. Dobra zagrywka Serba pozwoliła PGE Skrze nawiązać kontakt punktowy, ale gospodarze po raz kolejny uciekli kiedy w polu serwisowym pojawił się Jewgienij Siwożelez (8:4). Dodatkowo autowy atak Mariusza Wlazłego nie poprawił ich sytuacji. Brak kończącego ataku nieobecnego w pierwszym spotkaniu Oreol Camejo oraz as serwisowy Jakuba Kochanowskiego spowodowały, że mistrzowie Polski zniwelowali różnicę do dwóch ,,oczek”. Wprawdzie w środkowym fragmencie seta gospodarze powrócili do wysokiej zaliczki (17:12), jednak z każdą rozegraną akcją goście prezentowali się coraz lepiej i po ustawieniu skutecznego bloku przez Renne Teppana nawiązali kontakt punktowy ze swoim rywalem. Kiedy wydawało się, że zawodnicy obu teamów będą grali wyrównaną końcówkę pierwszej partii Wlazły został zatrzymany na skrzydle (20:17). Losy tej części meczu rozstrzygnął Gyorgy Grozer posyłając zagrywkę nie do przyjęcia. Ostatecznie miejscowi wygrali 25:22 po pomyłce zza linii dziewiątego metra Katicia.



Po odgwizdaniu nieczystego odbicia przez Grzegorza Łomacza na dwupunktowe prowadzenie wyszli zawodnicy Zenitu, jednak przyjezdni szybko straty zniwelowali. Stało się to za sprawą Milada Ebadipoura, który nie miał problemów z obiciem rąk blokujących. Kiedy Irańczyk dostał kolejną piłkę wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 11:8, ale zawodnicy Roberto Piazzy nie cieszyli się z niego długo, gdyż w boisko nie potrafił trafić Jakub Kochanowski. Seria zdobytych punktów przez bełchatowian przy zagrywce Mariusza Wlazłego zadecydowała o zwycięzcy tego seta. Pojedynczy blok Karola Kłosa, skończona kontra przez Milana Katicia oraz as serwisowy kapitana żółto-czarnych sprawiły, że na tablicy wyników zrobiło się 13:17. Od tego momentu punkty zdobywane były naprzemiennie przez oba zespoły i dopiero kolejna dobra zagrywka, tym razem Kochanowskiego, zwiększyła zapas Polaków do pięciu. Wprawdzie Oreol Camejo odpowiedział takim samym zagraniem, jednak siatkarze PGE Skry nie dali się już dogonić i pewnie zwyciężyli w tej partii do 21. Tym samym do awansu pozostało im wygranie tylko jednego seta.

Początek trzeciej części spotkania miał wyrównany przebieg, jednak w krótkim czasie miejscowi przyspieszyli i zrobiło się 8:5. Najpierw bowiem Gyorgy Grozer skończył sytuacyjną piłkę, a potem asa serwisowego dołożył Paweł Pankow. Popularne ,,pszczoły” szybko straty odrobiły, w czym duża zasługa Jakuba Kochanowskiego, który rozgrywał bardzo dobre zawody. Kiedy wydawało się, że reprezentanci Polski pójdą za ciosem stało się zupełnie na odwrót. Ucieczkę siatkarzy Zenitu rozpoczął Grozer, a kontynuowali jego inni koledzy. Dodatkowo pomógł im Karol Kłos nie mieszcząc się w pomarańczowym i natychmiast zrobiło się 16:12. Jak się później okazało różnicy tej nie udało się odrobić. Wprawdzie Milad Ebadipour ładnym atakiem nieco ją zmniejszył, jednak niemiecki atakujący po raz kolejny zaprezentował pełnię swoich możliwości w polu serwisowym i było 21:17. Dodatkowo Oreol Camejo wykończył kontratak powiększając wypracowaną zaliczkę do pięciu oczek. Zawodnik ten zdobył ostatni punkt w tym secie, którego pewnie zwyciężyli gospodarze do 20.

Na nieszczęście bełchatowian coraz lepiej prezentował się  Grozer. To głównie dzięki jego ,,bombom”, czy to w ataku czy na zagrywce siatkarze z Sankt Petersburga dotrzymywali kroku gościom. Każde nawet minimalne prowadzenie szóstej drużyny PlusLigi szybko było niwelowane i wynik cały czas oscylował w okolicach remisu. Na pierwszą dwupunktową przewagę miejscowi wyszli po skończeniu krótkiej przez Wołkowa (12:10), ale podwójny blok zatrzymał Grozera już dwie akcje później i ponownie było po równo. Wydawało się, że team, który pierwszy uzyska choć kilkupunktową zaliczkę zostanie zwycięzcą tego jakże ważnego seta. Jako pierwsi przyspieszyli Rosjanie i po dwóch atakach Oreola Camejo oraz autowym zagraniu Milada Ebadipoura prowadzili 18:15. Dodatkowo po zatrzymaniu Artura Szalpuka różnica ta jeszcze wzrosła i sytuacja mistrzów Polski stawała się coraz trudniejsza. Drużyna Aleksandra Klimkina była zbyt doświadczoną, aby wypuścić taką solidną przewagę i po uderzeniu piłki po bloku przez Grozera miała aż cztery piłki meczowe. Skończyli już pierwszą i o awansie do półfinału Ligi Mistrzów miał zadecydować ,,złoty set”.

Wprowadzony za Milana Katicia Artur Szalpuk pozostał na boisku i to jego dobry atak dał prowadzenie PGE Skrze 2:0. Po raz kolejny błąd własny bełchatowian zadecydował, że miejscowi ich dogonili. Przy zmianie stron siatkarze w czarnych strojach mieli przewagę dwóch punktów, w czym duża zasługa Milada Ebadipoura oraz Kacpra Piechockiego, który popisał się świetną obroną. Mistrzowie Polski prezentowali się fantastycznie do stanu 6:11, kiedy to całkowicie stanęli. Pomimo kilkukrotnych prób nie potrafili skończyć swoich ataków, co bardzo szybko wykorzystali gospodarze odrabiając straty i stało się jasne, że polskich kibiców po raz kolejny czeka horror (10:11). Szalpuk szybko naprawił swój błąd z nawiązką, gdyż dwie kolejne piłki zamienił w punkt, a kiedy Mariusz Wlazły zatrzymał Oreola Camejo serca żółto-czarnych kibiców zabiły mocniej. Ostatni punkt w tym spotkaniu zdobył Ebadipour i to zawodnicy PGE Skry Bełchatów zameldowali się w półfinale Ligi Mistrzów. Mistrzom Polski należą się ogromne brawa, gdyż pomimo niekorzystnego wyniku wytrzymali presję i potrafili pokazać swoją moc w decydującym momencie. Drużyna, która była o włos o odpadnięcia po fazie grupowej udowodniła, że walczy do końca i zarówno w LM, jak i PlusLidze nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

Zenit Sankt Petersburg (RUS) –  PGE Skra Bełchatów (POL) 3:1
(25:22, 21:25, 25:20, 25:20)

złoty set: 15:11 dla PGE Skry Bełchatów

Składy zespołów:
Zenit: Antipkin (1), Siwożelez (7), Grozer (28), Camejo (17), Safonow (4), Wołkow (7), Kriwitczenko (libero) oraz Czerwiakow (5), Pankow (2) i Makarenko (1)
PGE Skra: Wlazły (14), Kłos (7), Kochanowski (18), Katić (7), Ebadipour (15), Łomacz (1), Piechocki (libero) oraz Droszyński, Szalpuk (8) i Teppan (2)

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved