Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Niesamowity mecz Skry, Zenit na kolanach

LM: Niesamowity mecz Skry, Zenit na kolanach

fot. Katarzyna Antczak

Wysłuchane modlitwy o niespodziankę – tak można podsumować środowe starcie pomiędzy Zenitem Kazań a Skrą Bełchatów w II rundzie play-off Ligi Mistrzów. Siatkarze Miguela Falaski robili, co mogli, żeby zatrzymać Wilfredo Leona i spółkę i od stanu 0:2 w setach dla gospodarzy doprowadzili do tie-breaka. W nim po wojnie nerwów pokonali faworyzowanych miejscowych i są na prostej drodze do finału finałów europejskich rozgrywek w Krakowie.

Inaugurująca partia źle rozpoczęła się dla bełchatowian, którzy po skutecznych blokach i atakach gospodarzy przegrywali 0:4. Pierwszy punkt dla przyjezdnych zdobył dopiero Srećko Lisinac, co było następnie powodem do poderwania się do walki podopiecznych trenera Miguela Falaski. Skra w kilka chwil odrobiła część strat, ale tuż przed pierwszą przerwą techniczną przypomniał o sobie Wilfredo Leon, dając dwupunktowe prowadzenie gospodarzom. Po regulaminowym czasie z bardzo dobrej strony w kontrze pokazał się Matthew Anderson, dzięki któremu Zenit powiększył swoją przewagę do sześciu oczek. Goście natomiast popełniali zbyt dużo błędów, w szczególności w zagrywce, co przekładało się na brak płynności ich gry. W dalszej części seta wysokie prowadzenie ekipy z Kazania nie zmieniało się, dopiero w końcówce doskonale w polu serwisowym zagrał Karol Kłos. To właśnie dzięki zagrywkom tego środkowego bełchatowianie zniwelowali stratę do jednego punktu. W ostatniej akcji jednak sprytem popisał się Aleksander Butko i to Zenit triumfował 25:23.



Początek drugiej odsłony spotkania to walka punkt za punkt, akcja za akcję. Obie drużyny doskonale radziły sobie w ataku, nie funkcjonowała natomiast zagrywka. Obraz gry zmienił się po pierwszej przerwie technicznej, sygnał do ataku dał Mariusz Wlazły. Po chwili Skra prowadziła już 15:11, wydawało się zatem, że jest to chwila wytchnienia dla przyjezdnych. Nic jednak bardziej mylnego, gospodarze szybko doprowadzili do remisu 16:16 przy serwisie Matthew Andersona. W tym momencie bełchatowianie stanęli, to Zenit nadawał tempo gry i po chwili miał już pięć punktów przewagi. Podopieczni trenera Miguela Falaski nie zamierzali odpuszczać, po bloku na Wilfredo Leonie mieli tylko trzy oczka straty. Było to jednak zbyt mało, by powalczyć z rosyjską ekipą, która ostatecznie wygrała 25:21.

Trzecia partia była początkowo podobna do tej drugiej, znów gra toczyła się punkt za punkt. Zenit jednak szybko włączył piąty bieg i za sprawą zagrywki Matthew Andersona wyszedł na dwupunktowe prowadzenie. Bełchatowianie mieli problemy w przyjęciu, co automatycznie przekładało się na ich grę w ataku. Po pierwszym czasie technicznym przyjezdni doprowadzili do remisu, ale taka sytuacja nie trwała zbyt długo. Tuż przed drugim regulaminowym czasem serwisem został ustrzelony Robert Milczarek, co ponownie dało trzy oczka przewagi Zenitu. Skra nie odpuszczała, po bloku postawionym przez m.in. Srećko Lisinaca na tablicy pojawił się remis 16:16. Ten sam środkowy chwilę później swoim atakiem wysunął na jednopunktowe prowadzenie swój zespół. W końcówce trwała bardzo zacięta walka, którą jednak wygrali bełchatowianie po skutecznym ataku Mariusza Wlazłego z prawego skrzydła.

Idąc za ciosem, Skra doskonale weszła w czwartą partię i już na pierwszej przerwie technicznej miała dwa punkty przewagi. Po pierwszej przerwie technicznej problemy w przyjęciu miał Wilfredo Leon, w wyniku czego bełchatowianie prowadzili już 12:7. Ten sam zawodnik chwilę później popisał się kapitalną grą w polu serwisowym, dzięki czemu gospodarze zniwelowali stratę do dwóch punktów. Tuż przed drugą przerwą techniczną drużyna z Kazania doprowadziła do remisu, ale później Skra znów nadawała tempo gry, prowadząc dwoma oczkami. W końcówce swój rytm odzyskali gospodarze i to oni minimalnie znaleźli się na prowadzeniu. Oba zespoły miały jednak duże problemy z zagrywką, set rozstrzygał się zatem na przewagi. Determinacja, walka i doskonała gra w obronie i bloku spowodowała, że po chwili ze zwycięstwa cieszyli się przyjezdni, dla których zdobycie dwóch setów na tak trudnym terenie jest świetną zaliczką przed rewanżem, który odbędzie się w Łodzi.

Tie-breaka lepiej rozpoczęli siatkarze z Kazania, którzy po skutecznych kontratakach Wilfredo Leona prowadzili 4:1. Po chwili jednak w polu serwisowym pojawił się Nicolas Uriarte, który swoją zagrywką oraz przy pomocy Kacpra Piechockiego doprowadził do remisu 4:4. Tuż przed zmianą stron Zenit wyszedł na dwupunktowe prowadzenie, ale trzy kolejne akcje należały do przyjezdnych. W jednej z nich zablokowany został Kubańczyk, ponadto blok był elementem, którym bełchatowianie punktowali dość często. Dalej trwała walka punkt za punkt, atak za atak. W końcówce Skra i Zenit walczyły o każdą piłkę, tie-breaka musiała rozstrzygać gra na przewagi. Przy stanie 15:15 asem serwisowym popisał się Mariusz Wlazły i to bełchatowianie byli tym samym bliżej triumfu w tym meczu. Po chwili po bloku uderzył Aleksander Butko i znów był remis 16:16. Kolejnego meczbola dał gościom Srećko Lisinac, a następnie zablokowany został Wilfredo Leon, dzięki czemu to drużyna z Bełchatowa wygrała 18:16.

Zenit Kazań – PGE Skra Bełchatów 2:3
(25:23, 25:21, 23:25, 25:27, 16:18)

Składy zespołów:
Zenit: Anderson (23), Butko (4), Diemakow, Leon (31), Gucaluk (6), Michajłow (16), Salparow (libero) oraz Aszczew (2), Poletajew, Kobzar (1) i Werbow
Skra: Lisinac (16), Wlazły (14), Conte (21), Wrona (4), Uriarte (2), Marechal (13), Milczarek (libero) oraz Piechocki (libero), Kłos (9), Janusz, Stanković, Gromadowski (1) i Rodriguez (1)

Zobacz również:
Wyniki i tabelę II rundy play-off Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved