Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Michał Kubiak poza F4, zwycięska porażka Włochów

LM: Michał Kubiak poza F4, zwycięska porażka Włochów

fot. cev.lu

Drużyna Halkbanku Ankara wygrała na własnym boisku z Cucine Lube Civitanova 3:2 po kapitalnym widowisku i doprowadziła do złotego seta w meczu rewanżowym II rundy play-off Ligi Mistrzów. W decydującym starciu jednak to Włosi okazali się lepsi od zespołu Kubiaka i polski przyjmujący wraz z kolegami odpadli z rozgrywek i nie zagrają w Final Four, które rozegrane zostanie w Krakowie. Michał Kubiak był jednym z najlepszych zawodników swojego zespołu, ale okazało się to za mało, by zapewnić Halkbankowi udział w półfinale Champions League.

Przed meczem rewanżowym żadna z drużyn nie mogła być zbyt pewna awansu do Final Four, gdyż pierwsze spotkanie skończyło się wynikiem 3:2 dla Lube, co oznaczało, że ekipa z Włoch i tak potrzebowała trzech wygranych setów, aby przejść do dalszej części rozgrywek. Stawka była więc duża, co było widać od początku spotkania rozgrywanego w Ankarze. Obie ekipy rozpoczęły mecz dosyć spięte, a nerwowa atmosfera przejawiała się szczególnie w polu zagrywki, gdzie błędy były bardzo częste. W premierowej partii niemal przez cały czas prowadzenie mieli zawodnicy Lube. I chociaż nie była to często przewaga nie do odrobienia (6:8, 8:11, 12:16), to jednak zawodnicy z Halkbanku mieli duże problemy ze skutecznością pierwszej akcji. W ekipie gości zaś dobrą dyspozycją popisywał się Klemen Cebulj, kończąc nie tylko swoje okazje na skrzydle, ale i dodając cenne oczka z zagrywki. Po drugiej przerwie technicznej gospodarze zaczęli jednak odrabiać straty (17:18). Do remisu w hali w Ankarze doprowadził punktowy blok duetu Kooy-Sokołow na Ivanie Miljkoviciu (21:21). Chwilę później na zagrywce pojawił się Kevin Le Roux i to gospodarze cieszyli się z pierwszego prowadzenia w meczu (23:22). W końcówce doszło do kuriozalnej serii błędów z obu stron, kiedy to przy kolejnych trzech piłkach setowych niemal każdy z zawodników mylił się w polu zagrywki. W sumie w tej partii zepsutych serwisów było aż 20. Ostatecznie górą w tej premierowej odsłonie byli zawodnicy Lube, którzy cieszyli się ze zwycięstwa po autowym ataku Cwetana Sokołowa (27:29).



Drugiego seta rozpoczął mocny i efektowny atak Sokołowa, który w ten sposób chciał zapewne zmazać swój błąd z ostatniej akcji pierwszej partii. Długo gra była dosyć wyrównana, żadna z drużyn nie była w stanie uzyskać większej przewagi (6:4, 7:8). Siatkarze nadal popełniali dużo pomyłek w zagrywce, dołączyły również błędy w ataku. Przy stanie 14:12 dla Halkbanku trener Blengini poprosił o czas dla swojego zespołu, po tym jak Osmany Juantorena został zablokowany po ataku z pipe’a. Emocje wzrastały, wrzało szczególnie w szeregach ekipy przyjezdnych, gdyż niektóre decyzje sędziów były co najmniej dyskusyjne. W środkowej części seta zdobytego prowadzenia nie byli w stanie utrzymać podopieczni trenera Bernardiego (15:12). Lube zdobyło kilka punktów z rzędu i wyszło na dwupunktowe prowadzenie. Istotnie przyczynił się do tego William Priddy, który nie tylko skutecznie atakował, ale był również ostoją swojej drużyny na przyjęciu (18:20). Końcówka partii znów była bardzo nerwowa. W ekipie Halkbanku prym wiódł Michał Kubiak i jego sprytne kiwki i ataki po prostej. Świetną grą w obronie popisywał się również Dick Kooy, a gra obu zawodników w połączeniu z czujnością na siatce Kevina Le Roux doprowadziła do tego, że gospodarze wyszli na prowadzenie (23:22). Błędy Lube dały ekipie z Ankary darmowe punkty. Podopieczni trenera Blenginiego nie zamierzali się jednak poddać, efektowny blok Dragana Stankovicia dał remis po 24 i znów walka toczyła się na przewagi. W niej lepsi okazali się ostatecznie zawodnicy Halkbanku i to oni, po ataku w aut Juantoreny, cieszyli się z wygranej w secie (26:24).

Gra zaczęła się więc znowu od początku. Trzecią partię rozpoczęła punktowa zagrywka Michała Kubiaka, który „upolował” Osmany Juantorenę. Dobrą dyspozycję w ataku prezentował w ekipie gości Klemen Cebulj. Długo gra była bardzo wyrównana i często toczyła się systemem punkt za punkt (5:5, 9:9, 14:14). Po drugiej przerwie technicznej na prowadzenie wyszli zawodnicy z Civitanovy (15:17), ale nie cieszyli się z niego zbyt długo, bo już po kilku minutach na tablicy wyników w tureckiej hali widniał wynik 18:17 dla Halkbanku. Końcowa faza przyniosła więc kolejną porcję emocji. Tutaj jednak grę można nazwać teatrem jednego aktora i cieszyć może tylko, że był to Polak, Michał Kubiak. Atakował bardzo różnorodnie i skutecznie nawet z trudnych piłek, a seta zakończył asem serwisowym (25:22). Halkbank objął więc prowadzenie w meczu 2:1 i już tylko jednego seta brakowało ekipie z Ankary do awansu do Final Four.

Do końca meczu było jednak bardzo daleko, bo broni nie zamierzali składać podopieczni trenera Blenginiego. Już od początku czwartej partii sygnał do ataku dał William Priddy, który stał się prawdziwym liderem swojej drużyny. Równie skuteczny w ataku był Ivan Miljković. Duże problemy z kończeniem swoich szans w ataku mieli gospodarze, zaś umiejętne kierowanie grą Lube na kontrach przez Micah Christensona sprawiało, że prowadzenie ekipy z Civitanovy szybko wzrastało (2:6 i 5:11). Halkbankowi nie pomogły zmiany. Gospodarze psuli też więcej zagrywek od rywali. Na drugiej przerwie technicznej, w odróżnieniu od poprzednich setów, prowadzenie Lube było więc dosyć duże, bo pięciopunktowe (11:16). I ta przewaga, z mniejszym lub większym powodzeniem, była przez gości utrzymywana aż do końca. Niezbyt udaną decyzją trenera Bernardiego okazała się zmiana Subasiego za Kooya, gdyż ten pierwszy zawodził na kontrach. Halbank nie dawał sobie również szans, psując wiele zagrywek. Lube dokończyło więc dosyć spokojnie tego seta, ostatni punkt otrzymując niejako w prezencie od Dragana Travicy po zepsutym serwisie Włocha (20:25).

Tie-break to kolejna wojna nerwów i walka punkt za punkt. Pierwsi dwupunktowe prowadzenie uzyskali zawodnicy Halkbanku (7:5) po bloku Dragana Travicy na Osmanym Juantorenie. Zmiana stron to więc minimalnie lepsze humory gospodarzy (8:6). Prowadzenie nie trwało jednak długo, gdyż już po chwili straty odrobili zawodnicy Lube, po tym jak w ekipie z Ankary zabrakło asekuracji przy ataku Michała Kubiaka (8:8). Bardzo zmotywowany był w tej fazie meczu Cwetan Sokołow, który atakował z dobrą skutecznością, w ekipie gości zaś punkty zbierał Ivan Miljković. Emocjom nie było końca, w końcówce cały czas był remis lub minimalna przewaga drużyny z Ankary (12:12). Przełamanie przyniósł blok Kevina Le Roux na Juantorenie (14:12). I chociaż pierwszej szansy na wygraną gospodarze nie wykorzystali, to w drugiej nie powtórzyli już tego błędu. Mecz zakończył atak ze środka Le Roux (15:13).

Losy awansu do Final Four wciąż były jeszcze nierozstrzygnięte. O tym, kto pojedzie na turniej do Krakowa, miał zadecydować złoty set. Ten, jak zresztą większa część meczu, był bardzo wyrównany. Walka była bardzo zacięta, a obie ekipy popisywały się efektownymi i ofiarnymi obronami. Przy zmianie stron najmniejsze z możliwych prowadzenie miało Lube (7:8). W tej części meczu częste były ataki z pipe’a Juantoreny, a w ekipie gospodarzy Travica włączył do gry Le Roux. Przełamanie gry na remis przyniósł blok Stankovicia na Sokołowie (8:10). I kiedy wydawało się, że to Lube jest bliższe wygranej, punkt z bardzo trudnej sytuacji zdobył Dick Kooy, z serwisu zapunktował Le Roux, a Sokołow skutecznie zaatakował i to Halkbank wyszedł na prowadzenie (11:10). To, co działo się na tureckim boisku od tego momentu, można by porównać do dobrego rollercoastera. Świetną dyspozycję prezentowali Miljković i Kubiak, którzy akcja po akcji odpowiadali sobie skutecznymi atakami. Końcówka to oczywiście gra na przewagi. W niej ostatecznie lepsi okazali się zawodnicy z Włoch i to oni, po ataku Miljkovicia, świętowali awans do Final Four Ligi Mistrzów (15:17).

Halkbank Ankara – Cucine Lube Civitanova 3:2
(27:29, 26:24, 25:22, 20:25, 15:13) złoty set: 15:17

awans: Cucine Lube Civitanova

Składy zespołów:
Halkbank: Travica (2), Kooy (12), Batur (8), Sokołow (20), Kubiak (22), Le Roux (17), Yesilbudak (libero) oraz Subasi (3), Gunes, Kayhan i Dengin
Lube: Juantorena (16), Stanković (9), Christenson (1), Miljković (21), Cebulj (11), Podrascanin (6), Grebennikov (libero) oraz Fei, Priddy (10), Kovar i Corvetta

Zobacz również:
Wyniki II rundy play-off Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved